Myślę, że wielu z Was czeka na relację dotyczącą tej właśnie marki. Wszak Citroën pokazał na Auto Shanghai 2017 samochód, który wzbudza masę emocji. Po pierwsze – jest w zasadzie następcą zwykłego C5 (jakkolwiek to nie brzmi, choć przecież C5 z samej swojej natury jest niezwykły), ale jest SUV-em, czego wielu miłośników marki zaakceptować nie potrafi i nawet nie chce. Po drugie – jest pierwszym samochodem z nowym typem zawieszenia. Po trzecie wreszcie – przyjdzie nam na ten model czekać bite półtora roku, choć Chińczycy będą się mogli nim cieszyć już za parę miesięcy.

Ale powiem Wam, że rok, to naprawdę niewiele. Nawet półtora roku. Po wizycie w Szanghaju przypomniało mi się popularne w XX wieku powiedzenie brzmiące „jesteśmy sto lat za Murzynami”. Zmienił się wiek na XXI, ale u nas zmieniło się niewiele. I możemy śmiało napisać, że jesteśmy 200 lat za Chińczykami! I to naprawdę optymistyczne stwierdzenie. Szanghaj jest miastem z innej epoki. Powstało w obecnej postaci (mam na myśli rozwiązania nowoczesne) w 25 lat, bo od ćwierć wieku zluzowano tam podejście państwa. My nie osiągnęlibyśmy takiego poziomu przez 250 lat, który oni osiągnęli w ćwierć wieku! Ale dziś o tym rozpisywał się nie będę – dziś czas na kolejną relację z Auto Shanghai 2017.

C5 Aircross, to jedna z najgorętszych premier Auto Shanghai 2017. A przynajmniej w kwestii premier marek wywodzących się z Europy. Samochód wzbudza emocje. Tym, o czym wspomniałem wyżej, ale też swoją stylistyką. Design rozwija to, co zaproponowano już w C4 Cactusie i w Nowym C3. Tutaj jednak projektanci musieli to dostosować do samochodu o 4,5-metrowej długości, wysokiego i okazałego. Trzeba było zrobić to ostrożnie, by go nie przerysować, by nie wyszła karykatura. I muszę przyznać, że gdy na Auto Shanghai 2017 zobaczyłem C5 Aircrossa na żywo, to zrobił na mnie dobre wrażenie. Wprawdzie spodziewałem się auta jakby nieco większego, ale z drugiej strony to dobrze – C5 Aircross nie przytłacza, nie sprawia wrażenia krowiastego, co udaje się niektórym SUV-om niemieckim, ale zachwyca lekkością i nowatorskimi rozwiązaniami.

Elementy kojarzące się z cactusowymi Airbumpsami w C5 Aircross zostały zredukowane do okładzin na dolnych krawędziach drzwi. Zaznaczono je zaokrąglonymi na rogach pojedynczymi trapezami, których styl powtórzono na przednich zderzakach otaczając nimi część wlotu powietrza do komory silnika. Co ciekawe nie znajdziecie w nich lamp przeciwmgłowych – te zlokalizowano ciut niżej i ciut bardziej na bokach zderzaka. Reszta reflektorów znajduje się wysoko i została rozmieszczona „piętrowo” – na dole są lampy główne, na górze, w otoczeniu linii wychodzących z szewronów na środku maski, umieszczono kierunkowskazy.

Lampy tylne – podobnie, jak w odświeżonym na chińskim rynku C5 – dają efekt trójwymiarowy i składają się z czterech elementów świecących na czerwono, a pod prawymi dwoma zapala się kierunkowskaz. Mi osobiście owe lampy bardzo się podobają, ale mam skrzywiony we francuską stronę gust ;-)

C5 Aircross prezentowany na Auto Shanghai 2017 strzeżony był przez ochroniarzy, którzy nie dopuszczali do niego tłumów. Mi oczywiście udało się znaleźć w grupie szczęśliwców, którzy do samochodu się dostali ;-) Nie, żebym się mocno starał – najwyraźniej dobrze wyglądam ;-) A poważniej – podejść do tego auta mógł w zasadzie każdy, kto wykazał odpowiedni poziom zainteresowania. A ja, gość z dalekiej Europy, chyba zostałem potraktowany priorytetowo. Zresztą przyznać muszę, że Chińczycy Europejczyków darzą sporą estymą, czym starałem się im odwdzięczać.

C5 Aircross robi dobre wrażenie również wnętrzem. Trudno przewidzieć, czy właśnie tak będzie ono wyglądało w europejskiej wersji, ale ewidentnie było inspirowane wnętrzem C6 oferowanego w Chinach od ubiegłego roku. Chyba się ten projekt tam przyjął, ale czy spodoba się w Europie? Zobaczymy po Waszych komentarzach.

Na pewno wiele elementów wnętrza C5 Aircrossa może się podobać. Śliczny lewarek skrzyni biegów (automatycznej, rzecz jasna), pikowana skóra na fotelach i kanapie, czy cała masa dysz nawiewów, co pozwala na naprawdę wysoką indywidualizację obiegu powietrza w kabinie. Na załączonych zdjęciach widać, że tapicerka foteli ma trzy kolory – burgund łączony jest z czernią, a ożywia to pasek białej skóry na oparciu świetnie współgrający z białymi przeszyciami całości. Wprawdzie na plastikach wokół ekranu, w tym na przyciskach wykończonych na wysoki połysk odznaczają się odciski palców, ale za to całość wygląda naprawdę nieźle.

Auto zapewnia też całkiem niezłą przestronność. Z przodu to nie problem, ale z tyłu nie każdy konkurent będzie tak dobry. C5 Aircross jest samochodem, który powinien z powodzeniem pomieścić tradycyjną rodzinę. A w Chinach, gdzie wciąż obowiązuje pewien limit w kwestii dzietności, na pewno nie będzie z tym problemu.

Wzorem odświeżonego C5 oraz C6 także w C5 Aircross mamy wirtualne zegary wyświetlane na dużym ekranie przed kierowcą. Mają one ładną grafikę, a wygląd całości można dostosowywać do własnych potrzeb.

Podczas Auto Shanghai 2017 zaprezentowano także najnowszą wersję Citroëna C5. Auto schodzące z rynku na Starym Kontynencie w Chinach żyje i ma się całkiem nieźle. Stylistycznie zmieniło się nieznacznie – otrzymało zmieniony przedni pas, nowe reflektory tylne (podobne do tych z C5 Aircrossa) i parę drobnych detali. W środku – nowe technologie, w tym zegary w postaci ponad 12-calowego wyświetlacza. Rozwiązanie zaadaptowane z Peugeotów 3008 i 5008 nowej generacji. I parę innych zmian. Auto wciąż wygląda znakomicie, jest komfortowe (acz hydropneumatycznego zawieszenia w nim nie stwierdziłem) i dobrze wyposażone. Przy okazji – na emblematach przy oznaczeniu modelu Citroën w Chinach podaje pewne wartości liczbowe. To nie moc silnika, ale… wartość jego maksymalnego momentu obrotowego. Ciekawe, prawda. Zwłaszcza, że benzyniakami jeździ się przecież „na mocy”, a dieslami „na momencie”. No ale to turbo-benzyny, więc i moment spory.

Do tego ciekawostka – Citroën wszystkie te turbodoładowane silniki benzynowe nazywa w Chinach THP PureTech. I oferuje wersje 230 THP PureTech, 350 THP PureTech i 380 THP PureTech. Mają momenty obrotowe, jak w oznaczeniach, i moce odpowiednio 130 KM (to tak naprawdę „nasz” silnik 1.2 PureTech 130), 167 KM (nasze (1.6 THP) oraz 203 KM (niedostępna u nas jednostka 1.8 THP, o której wspominałem już w relacji z Auto Shanghai 2017 poświęconej marce DS Automobiles). Diesli oczywiście się nie oferuje – w osobówkach to jednostki niespotykane w Państwie Środka.

Niestety Citroëna na targach Auto Shanghai 2017 nie podał jeszcze cen odświeżonego C5.

Za to napiszę Wam, że w odświeżonym Citroënie C5 pokazanym na targach Auto Shanghai 2017 pojawiła się także pewna funkcja przejęta z topowego C6. Znaliśmy to już w obłędnym C6 oferowanym w Europie, acz rozwiązanie chińskie jest nieco inne. Pasażer siedzący po prawej stronie kanapy może przesunąć – dla własnej wygody – fotel pasażera siedzącego z przodu. W dawnym C6 europejskim przycisk nie był jednak zlokalizowany tak, jak to ma miejsce w Chinach. Tu jest on z tyłu oparcia tegoż fotela. Ale działa. Tyle, że pasażer kanapy musi się unieść. Albo sięgnąć nogą. Albo czymś trzymanym w dłoni. Ciekawe jednak, że zaimplementowano to także do modelu C5. Cóż – to w Chinach całkiem prestiżowy samochód.

Nie aż tak prestiżowy jednak, jak C6. W porównaniu do modelu, który mieliśmy w Europie, wygląda on słabo, ale wewnątrz jest już dużo lepiej. Kokpit trochę podobny do tego w C5 Aircross, mnóstwo skóry, drewna, sterowanie klimatyzacją i podgrzewanymi miejscami kanapy w rozkładanym na niej podłokietniku. No i obowiązkowo masażer na tych tylnych siedzeniach.

Oczywiście tak, jak i w odświeżonym C5, tak i w C6 przed kierowcą nie ma już klasycznych zegarów, tylko duży kolorowy ciekłokrystaliczny wyświetlacz z grafiką dostosowywaną do potrzeb. Wyposażenie jest bogate, jak przystało na topowego sedana w ofercie. Niestety żadnego takiego samochodu na ulicach Szanghaju nie udało mi się dostrzec. A nie jest to model jakiś wyjątkowo drogi. Pewne pojęcie o poziomach cen macie już w relacji z Auto Shanghai 2017 poświęconej marce DS Automobiles, gdy więc napiszę, że C6 startuje w Państwie Środka z poziomu 189.900 juanów, to przyznacie, że nie jest to jakiś wyjątkowo wysoki pułap. Ta wersja napędzana jest silnikiem 350 THP PureTech, czyli 167-konnym benzyniakiem 1.6. Kolejne pozycje z cennika mają wartości 201.900 juanów, 218.900 juanów (tu już pojawia się silnik 1.8 THP 203 KM), 239.900 juanów, a cennik kończy się na wartości 279.900 juanów. To równowartość jakichś 168.000 zł.

C5 Aircross wzmocni w Chinach ofensywę Citroëna w segmencie SUV-ów. Na razie marka ma tam miejskiego SUV-a C3-XR. Auto jest uważane za nader prestiżowe mimo skromnych rozmiarów. To w zasadzie segment reprezentowany w Europie przez Peugeota 2008, czy Renault Captura. Ale w Chinach to samochód pozycjonowany dość wysoko. Na Auto Shanghai 2017 pokazano biały egzemplarz o niezłym wyposażeniu. Popatrzcie przede wszystkim na konsolę środkową. Tak – to wielki ekran dotykowy systemu telematycznego! Oczywiście automatyczna skrzynia, system bezkluczykowy, skórzana tapicerka, czy obszyta dwukolorową skóra kierownica, to też oczywista oczywistość, że zacytuję klasyka ;-) Nie brakuje też systemu Grip Control. Za to zegary ciągle klasyczne.

Kolejnym modelem, który wzmocni pozycję Citroëna w segmencie SUV-ów, jest zapowiadany przez koncepcyjnego C-Aircrossa C3 Aircross. Ten model pojawi się najpierw w Europie – jeszcze w tym roku – a potem trafi na rynek chiński. Auto zadebiutowało w postaci konceptu na Salonie Samochodowym w Genewie w pierwszej połowie marca br., a teraz Citroën zawiózł je na wystawę Auto Shanghai 2017. Seryjny C3 Aircross będzie już trzecim SUV-em w gamie Citroëna w Chinach. A trzeba pamiętać, że to segment rynku bardzo dynamicznie rozwijający się na całym świecie, również w Państwie Środka.

Na Auto Shanghai 2017 nie mogło u Citroëna zabraknąć sedanów klasy średniej niższej. Były to najnowsze C4 w trójbryłowej postaci oraz nieco od niego przestronniejszy C4L – auta w Europie niedostępne. Chińczycy wciąż jednak kochają ten typ nadwozia, a marka sygnowana szewronami spełnia ich zachcianki. Citroën ma szeroka ofertę wśród kompaktowych sedanów, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Teraz marka wprawdzie idzie w stronę SUV-ów, ale o miłośnikach sedanów nie zapomina. I bardzo dobrze. Tym bardziej, że owo C4 prezentuje się naprawdę nieźle. I na pewno będzie się dobrze sprzedawało choćby na prowincji, gdzie moda na SUV-y wprawdzie też dociera, ale z powodów finansowych pozwolić sobie na nie może mniej ludzi, aniżeli w wielkich aglomeracjach. A tych za Wielkim Murem nie brakuje.

Kompaktowe sedany nie oznaczają, że nie można w nich mieć automatycznej skrzyni biegów, czy skórzanej tapicerki. To są elementy bardzo pożądane w Państwie Środka, więc producenci się do tych oczekiwań dostosowują. Tutaj jednak mamy wciąż klasyczne zegary i kokpit niezbyt przeładowany nowinkami. Acz oczywiście nawigacja z dotykowym ekranem, to nic dziwnego. Takie samochody są, rzecz jasna, zauważalnie droższe od aut rodzimych marek, ale są tez od nich lepiej wyposażone, oferują wyższy poziom bezpieczeństwa oraz nowsze technologie. Tyle, że chińskie marki „pasione” zachodnimi technologiami odstają już od zachodnich konkurentów naprawdę coraz mniej. A stylistycznie wyprzedziły wielu uznanych konkurentów, że wspomnę choćby o Škodzie, czy Volkswagenie… A nie, to akurat marki stylu pozbawione ;-)

Nader duże zainteresowanie na Auto Shanghai 2017 wzbudzał też Citroën Grand C4 Picasso. Minivany nie są w tym kraju samochodami bardzo popularnymi, często jednak kupują je taksówkarze. A przecież Grand C4 Picasso jest samochodem, który jest wręcz wyznacznikiem w swojej klasie. Niezależnie od tego, co głoszą niemieckie pisemka motoryzacyjne wydawane w Polsce. Jak choćby aktualny „Auto Świat”, którego przegląd niebawem opublikujemy. Chińczycy dość mocno oblegali eksponowanego na Auto Shanghai 2017 francuskiego minivana i najwyraźniej bardzo się im on spodobał. Nie dziwię się. A gdyby mogli nim pojeździć, to doceniliby świetne, komfortowe zawieszenie, oraz całą masę elementów sprawiających, że jest to jeden z najlepszych, a może wręcz najlepszy samochód w swojej klasie.

Citroën pokazał na Auto Shanghai 2017 jeszcze jeden, obok C-Aircrossa, koncept. To zaprezentowany po raz pierwszy na ubiegłorocznych targach w Paryżu zjawiskowy CXperience. Wprawdzie na Auto Shanghai 2017 stał sobie tak trochę z boku, mało eksponowany, ale i tak robił wrażenie.

Citroën rozwija skrzydła. Wprawdzie najbardziej w Chinach, ale trudno się dziwić, skoro jest to dla francuskiej marki największy rynek zbytu. Spora część tamtejszej ofensywy trafi jednak i na Stary Kontynent, choć na niektóre modele, jak na C5 Aircross, przyjdzie nam trochę poczekać. Ale zapewniam Was – jest na co!

 

 

Krzysztof Gregorczyk.

Galeria

Dodaj komentarz

11 komentarzy do "Auto Shanghai 2017 – Citroën"

Powiadom o
avatar
  
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maruda
Gość

Spodziewałem się, że będzie… gorzej. A jest dobrze. A nawet bdb. Wnętrze C5 obłędne!!

Wilq
Gość

Burgund z czernią dużo ładniejszy jak brąz pokazywany wcześniej. Szkoda, że dopiero za rok. Przy rozsądnej polityce cenowej Citroena to będzie atrakcyjna oferta. Pewnie bardziej jak 3008. Natomiast strategia widzę podobna jak z Koleosem pokazanym rok wcześniej. Do dzisiaj nie dotarł;-) choć jest już ponoć blisko.

ToJa
Gość

Panie Krzysztofie, a może jakaś analiza co się dzieje z Citroenem (a nawet całym PSA) w Chinach? Spadki sprzedaży są katastrofalne. Niemożliwe jest, aby było to wywołane tylko „starymi modelami”. -60% średnio miesięcznie w porównaniu z 2016 rokiem.

Jest jest jakieś wyjaśnienie? Restrukturyzacja, wycofywanie modeli niektórych, problemy z dostarczaniem?

wpDiscuz