Test: Renault Kadjar Bose Energy 1,6 dCi 4×4 – dobry kompan

13
1262

Renault Kadjar ma specyficzną właściwość sprawiającą, że bardzo łatwo się do tego samochodu przyzwyczaić. Wystarczy chwila spędzona za kierownicą, aby model stał się nie tylko obiektem służącym do przemieszczania z miejsca na miejsce, ale wręcz znakomitym towarzyszem podróży. Do testów otrzymaliśmy wersję Bose Energy z najmocniejszym w ofercie silnikiem diesla 1,6 dCi.

Renault Kadjar już swoim sympatycznym wyglądem sprawia wrażenie, jakby zapraszał każdego do swojego wnętrza. Stylistyka nie jest tutaj ani nachalna, ani agresywna, a proporcje znakomite. Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy model mu się podoba, ale jeśli o mnie chodzi, to trudno było mi się modelowi oprzeć. ;- ) Samochód został oznaczony znaczkiem Bose, aby podkreślić, że nie jest to zwykły Kadjar. Atrybutami tej wersji są m.in. czarne lusterka, relingi dachowe, 19-calowe obręcze oraz przednie światła Full LED Pure Vision.

Osłony w dolnej części nadwozia i wyższe zawieszenie pokazują, że Renault Kadjar jest stworzony do czegoś więcej niż tylko jazda po asfalcie. Podczas testu sprawdzaliśmy model jednak głównie po utwardzonych drogach, nie licząc krótkiej śnieżnej trasy znajdującej się bardziej na uboczu, służącej jako plener do zdjęć. Jazdy odbywały się w lutym.

Już od pierwszych chwil za kierownicą, kierowca czuje się w Kadjarze jak u siebie. Gdy zajęłam główne miejsce w samochodzie, miałam wrażenie, jakby zostało zaprojektowane na wymiar, specjalnie dla mnie. Fotel jest dobrze wyprofilowany, posiada przyzwoite podparcie lędźwiowe oraz dobre trzymanie boczne, które przydaje się podczas wchodzenia w zakręty. Został on pokryty materiałową tapicerką z elementami skóry ekologicznej.

Samochód jest przestronny zarówno w przedniej jak i tylnej części. Sporo miejsca znajdziemy również w bagażniku. Przy standardowym ułożeniu tylnych siedzeń, dostępne są 472 litry pojemności na bagaże. Gdy zmniejszymy liczbę podróżnych do dwóch, wartość ta zwiększy się do 1478 litrów. Drobne przedmioty możemy zamknąć w schowku po stronie pasażera lub w podłokietniku. Z kolei tuż za drążkiem zmiany biegów na dużej podstawce może spoczywać nasz smartfon. Pod ręką znajdziemy również uchwyt na kubek.

Ciągnące się godzinami kilometry pokonamy tym modelem Renault z przyjemnością i w komforcie. We wnętrzu panuje przyjemny jasny klimat, dzięki przeszkleniu części dachowej. Ciekawym elementem wyróżniającym Kadjara, jest też uchwyt po stronie pasażera, w naszej wersji z białymi przeszyciami. Atutem samochodu jest dobra widoczność, zarówno przez przednią szybę, jak i w bocznych lusterkach.

Kierownica dobrze leży w dłoniach, ma regulację wysokości i głębokości, została pokryta skórą. Zaraz za nią widoczne są zegary. Kadjar został wyposażony w prędkościomierz i obrotomierz w jednym. Wyświetlacz dostarcza przejrzystych i przydatnych dla kierowcy informacji. Przypomina też o aktualnych ograniczeniach prędkości. „Drobnym drukiem” wyświetlane są dane o aktualnym/średnim spalaniu, pokonanym dystansie oraz zasięgu, który jeszcze możemy pokonać na rezerwie paliwa.

Renault Kadjar, niczym idealny kompan, potrafił umilić czas podróży. Wszystko dzięki bardzo dobremu nagłośnieniu marki Bose. Można nacieszyć się jego możliwościami, gdyż wnętrze jest wytłumione, a niechciane odgłosy nie powinny nam przeszkadzać podczas słuchania ulubionych nagrań.

Obsługa większości funkcji jest prosta i intuicyjna. Odbywa się z pomocą 7-calowego wyświetlacza znajdującego się w zasięgu prawej ręki. Dotykowy ekran jest czytelny, ale zdarzało się, że nie od razu reagował na dotyk i trzeba było ponownie wciskać pożądaną opcję. Podczas testu miała też miejsce dziwna sytuacja. Po podłączeniu smartfona, ekran przestał reagować na polecenia, zwyczajnie się zawiesił. Na szczęście po ponownym uruchomieniu, wszystko działało już jak należy i nie doświadczyłam tego ponownie.

Model Kadjar nie przytłacza ilością guzików i pokręteł ale te, które są najbardziej potrzebne, znajdują się w pobliżu naszych dłoni. Należą do nich ustawienia klimatyzacji, podgrzewania foteli, stacji radiowej, głośności czy tempomatu. Ta ostatnia funkcja działa łatwo i instynktownie. Prawą ręką decydujemy, czy chcemy korzystać z ogranicznika prędkości czy z tempomatu, natomiast lewą, zatwierdzamy wymaganą prędkość na kierownicy. Odpowiednie przyciski zastępują tutaj również uruchamianie kluczykowe oraz wajchę hamulca ręcznego.

W przypadku dobrego towarzysza podróży liczy się porozumienie i testowany samochód również był skory do rozmowy. Tutaj dialog odbywał się przez naciśnięcie pedału gazu i ruchy kierownicą. Polecenia znajdowały doskonałe odzwierciedlenie na drodze. Progi zwalniające nie stanowiły dla Kadjara przeszkody, a nierówności jezdni nie były zbyt odczuwalne dla pasażerów. Można było usłyszeć tylko lekkie skrzypienie plastików. Wiem że niektórzy są wyczuleni na tym punkcie, warto więc o tym wspomnieć.

Kadjar, którego dostaliśmy do testów jest napędzany za pomocą najmocniejszego w ofercie tego samochodu diesla. Jest to silnik dCi o pojemności 1598 cm3 generujący 130 KM mocy oraz 320 Nm maksymalnego momentu obrotowego przy 1750 obr/min.  Samochód potrafi jeździć dynamicznie, aczkolwiek prędkość podczas ruszania mogłaby rozwijać się odrobinę szybciej. Aby zobaczyć na liczniku 100 km/h potrzeba 10,5 sekundy. Maksymalna prędkość samochodu wynosi 190 km/h. Renault Kadjar wykazał się przyzwoitym apetytem na paliwo wynoszącym średnio 6,2 l/100 km. Wynik został uzyskany po pokonaniu testowego dystansu ponad 400 km. Dane z broszury Renault mówią o 4,9 l/100 km.

Jednostka została sprzężona z 6-biegową manualną przekładnią. Przy operowaniu dźwignią nie trzeba angażować siły, zmiany odbywają się cicho, a biegi pewnie wskakują na swoje miejsce. Za pomocą pokrętła możemy wybrać odpowiedni do warunków tryb jazdy. Wśród opcji jest napęd 4×2, 4×4 lub automatyczne rozłożenie napędu na koła przedniej i tylnej osi.

Renault Kadjar w wersji Bose został wyceniony na 121 900 zł. Samochód, który mieliśmy okazję testować, miał pakiety dostępne za dodatkową opłatą. W efekcie ostateczna cena modelu przekroczyła 130 tys. zł. Wśród dodatków był pakiet Techno Premium wyceniony na 3500 zł. Składa się on z aktywnego system wspomagania nagłego hamowania (AEBS ), systemu wspomagania parkowania „Easy Park Assist”, z kamerą cofania, systemu wspomagania parkowania przód/tył/bok oraz systemu kontroli martwego pola (BSW).

Na pokładzie znalazł się również pakiet Widoczność dostępny w cenie 2700 zł. Zawiera dach szklany, stały oraz lusterko wewnętrzne elektrochromatyczne. Z kolei pakiet Zimowy w cenie 1600 zł obejmuje podgrzewane fotele przednie, podgrzewaną szybę przednią oraz spryskiwacze reflektorów. Lakier metalizowany dodaje do wyjściowej kwoty 2200 zł.

Renault Kadjar Bose Energy jest modelem świetnie wyposażonym, tak więc trudno doszukać się w nim szczególnych braków. Samochód jest przestronny, wygodny, dysponuje bardzo dobrym nagłośnieniem i napędem 4×4. Test wprawdzie nie trwał długo, ale pozwolił na szybkie zżycie z tym samochodem. Z przyjemnością przemierzyłabym Kadjarem kolejne kilometry.

Galeria

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Test: Renault Kadjar Bose Energy 1,6 dCi 4×4 – dobry kompan"

Powiadom o
avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maruda
Gość

Z wyglądu w Renault bardziej podoba mi się Captur ale wnętrze i wygoda Scenica jest bezkonkurencyjna. Jednak w tej klasie tylko Picasso

Tadeusz
Gość

Jeżdżę Renault Kadjar dopiero kilka miesięcy, ale jestem zadowolony, żona też go lubi, więc chyba trochę pojeździmy. (Captur jest ciekawy, ale bym go nie kupił, to inna klasa.)

Łukasz
Gość

Jechałem Kadjarem tylko jako pasażer, przewiozła mnie koleżanka, która nie może wyjść z zachwytu nad tym samochodem. Podróżowało się bardzo miło ;)
Od 2017 jest dobra zmiana w cenniku – można nabyć Kadjara ze 160KM benzyniakiem; dla samochodu o takiej masie i gabarytach to chyba jednak najodpowiedniejsza moc.

gigant2009
Gość

Może ma Pan racje z tym 160 KM motorkiem, ale 130 KM również wystarcza do jazdy na co dzień, do czego to auto zostało stworzone, czyli jazda w mieście, na krawężniki itp.
Ja co prawda nim jeżdżę rzadko, ale nigdy nie miałem z nim problemów.
A spalanie jest umiarkowane, podobnie jak osiągi. Gdyby to był jedyny samochód lub główny w rodzinie, pewno optowałbym za czymś mocniejszym, ale jako trzecie a nawet czwarte auto w rodzinie jest idealne.

Łukasz
Gość

Jaki jest sens kupowania ciasnego Scenica jak można mieć pełnowymiarowego Kadjara? Kadjar ma świetnie rozplanowane wnętrze ale to zasługa Japończyków bo to klon Quaskaia. Scenic jedynie z zewnątrz jest ładniejszy w każdej innej kategorii przegrywa z Kadjarem.

spoogie
Gość

Scenic ma wiekszy bagaznik.

ToJa
Gość

Mam dokładnie inne odczucia. W Kadjar nie czuje ducha FR. Wnętrze jest japońskie z wszystkimi wadami. Design tez sredni. Scenic zagina go na każdym kroku. Cudowna szyba, przedni tunel. Poczucie przestrzeni. Gdyby scenic miał silniki ok 160km. Pewnie z czasem.

ŁukaszWwa
Gość

Chciałem zaprzeczyć, ale miałem czas na dokładne obejrzenie obu modeli w salonie i… faktycznie. Design zostawiam na boku, ale po ustawieniu fotela kierowcy w identycznej pozycji, w Kadjarze z tyłu jest wyraźnie więcej miejsca. Dodatkowo tylne miejsca Scenica są mniej wygodne dla dorosłych – węższe wgłębienia, krótkie siedzisko powodujące podkurczanie kolan. Przestrzeń z przodu i w bagażniku wg mnie są porównywalne.

gigant2009
Gość

Potwierdzam ! Kadjar z tyłu ma dużo miejsca i jest wygodny dla wyższych pasażerów. Co do ducha FR może jest w tym trochę racji, inne przyciski i inne rozmieszczenie wymaga to przyzwyczajenia się, ale sami, tu walczymy z „idealnym” rozplanowaniem kokpitu VW, nie wypada się czepiać do rozmieszczenia w Kadjarze

ŁukaszWwa
Gość

Po porównaniu chwilę porozmawiałem jeszcze ze znajomym sprzedawcą – jeśli miejsce ma znaczenie to warto pomyśleć ewentualnie o Grand Scenic. Szczerze mówiąc zakładałem, że różni się tylko dodatkowymi miejscami „Ztyłu” A okazuje się, że jest analogicznie jak w przypadku Megane hatchback/grandtour – dłuższa wersja ma nie tylko pojemniejszy bagażnik, ale też większy rozstaw osi, przez co jest przestronniej w kabinie.

Red
Gość

piekielnie wysoka cena – za te pieniądze można mieć bogato wyposażonego Talismana z silnikiem dci 160, albo tce 200. I to bez szczególnej łaski.

Albo Renault dał za niską cenę Talismana, albo za wysoką Kadjara.

ŁukaszWwa
Gość

Popyt na SUV :) Skoro ludzie tego chcą i są skłonni więcej zapłacić, czemu nie skorzystać? Większość firm działa podobnie. Jak się spojrzy na cenniki np Kuga vs Mondeo czy Tiguan vs Passat okaże się, że Renault i tak jest dość łaskawe ;)

gigant2009
Gość

To jest jedno z niewielkich nieporozumień tego auta „pakiet Zimowy w cenie 1600 zł obejmuje podgrzewane fotele przednie, podgrzewaną szybę przednią oraz spryskiwacze reflektorów” BRAK OGRZEWANEJ KIEROWNICY.

wpDiscuz