Test: Renault Megane 1.2 Bose 130 – dużo dodatków, więcej komfortu

31
1367

Renault Megane to samochód, który wszędzie, gdzie tylko się pojawi zwraca na siebie uwagę. Świetny design to jednak tylko wstęp do tego, co ma do zaoferowania ten francuski kompakt. Wersja 1.2 Bose, którą mieliśmy okazję testować, to komfort jazdy i mnóstwo opcji wyposażenia, dzięki którym spełnimy wszystkie nasze zachcianki, oczywiście związane z podróżą samochodem.

Jak tu nie kochać francuskich samochodów? Wystarczy spojrzeć na nowe Renault Megane i od tego pierwszego wejrzenia będziemy żywić już tylko same gorące uczucia do tego modelu. Stwierdzenie, że to jeden z najładniejszych aut w segmencie, wcale nie będzie tutaj przesadą. Zwłaszcza niemieccy konkurenci nie mają się w tej kwestii za bardzo czym popisać. Wszystkie osoby, które miały okazję jeździć testowym Megane oraz oglądać go na zewnątrz i w środku zgodnie przyznawały, że wygląd jest świetny, wyrazisty, a w połączeniu z czerwonym lakierem, nawet odrobinę sportowy. Linia dachu została nisko poprowadzona i opada ku tyłowi, a design przednich reflektorów i zderzaka sprawiają, że model ma drapieżną prezencję. Na Megane spoglądamy z przyjemnością nawet, gdy będziemy siedzieć pojazdowi „na ogonie”. Wówczas, kierowcę jadącego z tylu pozdrowi falisty kształt tylnych lamp.

Czasem zdarza się, że na zewnątrz samochód prezentuje się znakomicie, ale wnętrze nie specjalnie przekonuje. Renault Megane na szczęście do tej grupy nie należy. Jest stylowo wykończone, a wszystkie elementy znakomicie spasowane. Samopoczucie podczas jazdy możemy poprawić sobie mnóstwem funkcji i ustawień.

Po zajęciu najważniejszego miejsca w samochodzie, kierowcę wita 8,7-calowy pionowy wyświetlacz z ogromnym zegarem. Ekran został umieszczony na odpowiedniej wysokości, nie za nisko i nie za wysoko, a każdy dotyk pola na ekranie spotykał się z natychmiastową reakcją. Kierowca może mieć tylko niewielkie problemy z trafieniem w odpowiednią ikonkę po prawej stronie wyświetlacza podczas jazdy, gdyż są one niewielkich rozmiarów.

W samochodzie zainstalowano również wyświetlacz przezierny pokazujący aktualną oraz dozwoloną prędkość na drodze, na której się znajdujemy. Nie musimy wówczas odrywać wzroku od drogi i lepiej skupimy się na jeździe. Trudności przysporzyło mi dopasowanie fotela, w taki sposób, by wyświetlane dane znajdowały się w centrum. Ale przecież zamiast manewrować fotelem trzeba, po prostu wybrać odpowiednie ustawienie na ekranie. ;-)

Fotel dokładnie otacza ciało kierowcy, ma bardzo dobre podparcie boczne i długie podróże tym samochodem odbyłam w komforcie i nie przyprawiły mnie o zbytnie zmęczenie ani o ból pleców. Prowadzenie dostarcza dużej radości, którą na różne sposoby mogłam zwiększyć, na przykład podgrzewaniem foteli oraz obecnym na pokładzie masażem. Opcja ma trzy tryby, regulację intensywności oraz prędkości. Masaż jest w Megane przyjemny, aczkolwiek mnie osobiście bardziej przypadła do gustu ta sama opcja w Peugeocie 3008

W sposobie urządzenia wnętrza, można odrobinę narzekać na odległe położenie uchwytu na drzwiach, co odczuli kierowcy o różnym wzroście. Z kolei klimatyzacja jest ustawiana tylko w połowie manualnie. Temperaturę wyregulujemy za pomocą pokręteł, ale w celu nastawienia intensywności nawiewu, trzeba sięgnąć w kierunku dotykowego ekranu.

Wyższe osoby podróżujące na przednim fotelu będą czuły się delikatnie mówiąc „pasownie”. Naszemu testowemu „olbrzymowi” o wzroście 192 cm początkowo przeszkadzał panel środkowy, stykający się z prawą nogą oraz niewielka wnęka drzwi utrudniająca wsiadanie i wysiadanie, ale po pokonaniu sporej ilości kilometrów, nasz wielki kierowca stwierdził, że da się do tego przyzwyczaić. Siedząc już za sterami i pokonując kolejne kilometry przyznał nawet, że jest: „wygodnie” ;-) Tylne fotele lepiej zostawmy dla osób o niższym wzroście, choć i one mogą marudzić i odczuwać, że ilość przestrzeni jest w Megane ograniczona. Jest tam zbyt nisko i niewiele przestrzeni na nogi. Powodów do narzekań, nie powinni mieć z kolei w kwestii radzenia sobie pojazdu z nierównościami. Zawieszenie doskonale radzi sobie z uszczerbkami napotkanymi na asfalcie. Niestety wciąż są one znakiem rozpoznawczym polskich dróg.

Do bagażnika zapakujemy 384 litry bagażu, natomiast po złożeniu tylnych foteli uzyskujemy przestrzeń 1247 litrów. Nie jest to samochód stworzony z myślą o transporcie. Foteli nie uda nam się złożyć tak, by uzyskać całkowicie płaską podłogę przestrzeni ładunkowej, a podczas wkładania do bagażnika przedmiotów o większych gabarytach przeszkadzał wysoki próg. W pakowanie trzeba było włożyć więcej energii.

Trudno jest spełnić zachcianki każdego kierowcy, ale w Renault Megane można przynajmniej próbować tego dokonać, gdyż samochód ma do tego odpowiednią ilość opcji. Model dostarcza znakomite możliwości personalizacji począwszy od klimatu po styl jazdy. Aby stało się nastrojowo, Megane daje nam pięć opcji kolorystycznych podświetlenia. Większość osób podróżujących tym samochodem głosowało na niebieski ;-) Regulować możemy oczywiście również brzmienie. W testowym Renault mamy dodatkowy powód do zadowolenia, gdyż na pokładzie zainstalowano bardzo dobrej jakości nagłośnienie marki Bose. Dzięki niemu, muzyką umilimy sobie długie godziny spędzone w samochodzie. Podłączenie do systemu smartfona z zestawem ulubionych utworów muzycznych nie było żadnym problemem i nastąpiło bardzo szybko. Wnętrze jest znakomicie wyciszone i nic nie powinno nam przeszkadzać podczas słuchania naszych nagrań, no chyba że zbyt gadatliwi pasażerowie. ;-) Miłym dodatkiem jest również przeszklony, otwierany dach w przedniej części pojazdu, dostępny za dodatkową opłatą.

No dobrze, klimat już mamy, odpowiednie brzmienie również, teraz możemy dostosować nasz samochód do potrzeb jezdnych. Przyciskiem znajdującym się tuż pod prawą ręką kierowcy, przenosimy się do odpowiednich ustawień. Chcąc nie chcąc, moja dłoń od razu powędrowała w kierunku trybu sport. Zmieniły się wówczas elementy charakterystyki pojazdu. Odpowiedź na naciśnięcie pedału gazu okazała się szybsza, układ kierowniczy stał się sztywniejszy, a do moich uszu dochodziło bardziej rasowe brzmienie silnika, ale to ostatnie, to już zasługa nagłośnienia. Zegary, swoim nowym wyglądem również próbowały nam powiedzieć, że od tego momentu zaczynamy prowadzić Megane o bardziej diabelskim usposobieniu.

Aby na liczniku zobaczyć wartość 100 km/h potrzeba 10,6 sekundy, a maksymalne możliwości kończą się na 198 km/h. No dobrze, do takich prawdziwych sportowych wrażeń to jeszcze bardzo daleko, ale podróż tym samochodem i tak dostarczyła mi sporej frajdy. Tryb Sport staje się nieco mniej atrakcyjny, gdy dostrzeżemy szybciej upływający poziom paliwa z baku, ale samochód także w trybie Normal radzi sobie bardzo dobrze, chętnie uzyskuje wyższe obroty, a działanie układu kierowniczego odznacza się bardzo dobrą precyzją. Do wyboru mamy również tryb Eco oraz możliwość ustawień indywidualnych. Przy wchodzeniu ostrzej w zakręty, to tak dla tych, którzy chcieliby poszaleć w trybie Sport, na pokładzie odczuwalne stają się odchylenia samochodu.

Pod maską pracuje benzynowa jednostka Energy TCe o pojemności 1197 cm3, która generuje 130 KM mocy uzyskiwanej przy 5500 obr/min oraz maksymalnym momencie obrotowym 205 Nm dostępnym przy 2000 obr/min. Silnik został powiązany z 6-biegową manualną skrzynią biegów, która charakteryzuje się poprawną precyzją i dysponuje długimi przełożeniami.Megane w testowej wersji nie należy do super oszczędnych, ale nie jest źle. Dane techniczne podają tutaj średnią wartość na poziomie 5,4 l/100 km, natomiast nasza testówka wykazywała się nieco większym apetytem na paliwo. Pokonała ponad 1100 km i średni wynik na koniec testu wyniósł 7,8 l/100 km przy wykorzystaniu wszystkich trybów jazdy oraz w trzech konfiguracji na pokładzie: kierowca z pustym oraz wypełnionym po brzegi bagażnikiem, a także trzy osoby bez bagażu. W największym stopniu podróżowaliśmy w trybie Normal.

Bazowa cena dla Renault Megane wynosi 59 900 zł. W tej kwocie dostaniemy samochód napędzany jednostką SCe 115. Do testów dostaliśmy bogato zaopatrzoną wersję modelu o nazwie Bose z jednostką 1.2 Energy TCe. Pojazd ten można dostać w salonach Renault za kwotę rozpoczynającą się od 83 900 zł. Samochód testowy miał mnóstwo opcji, które są dostępne za dodatkową opłatą. Renault Megane, który otrzymaliśmy, łącznie kosztował 101 400 zł. Za co dopłacimy?

– Pakiet Techno (wyświetlacz przezierny Head-Up + światła przednie Full LED „Pure Vision” w cenie 4000 zł

– Pakiet Comfort (fotele przednie podgrzewane + kierownica podgrzewana) – 1000 zł

– Pakiet Easy Parking (system wspomagania parkowania „Easy Park Assist”, z kamerą cofania + system kontroli martwego pola) – 1500 zł

– Pakiet Bezpieczeństwa Premium (aktywny system wspomagania nagłego hamowania + aktywny regulator prędkości + system kontroli bezpiecznej odległości) – 2200 zł

– System multimedialny R-LINK 2 z ekranem dotykowym 8,7’’ – 1000 zł

– Dach szklany, otwierany (nad przednimi miejscami) – 3500 zł

– Obręcze kół ze stopu metali lekkich 18’’ – 1500 zł

– Koło zapasowe dojazdowe – 400 zł

– Lakier metalizowany specjalny Czerwony Flamme – 2400 zł

Dodatki, ustawienia, regulacje – można odnieść wrażenie, że Renault chce nas przekonać samymi gadżetami. Wszystkie one oczywiście sprawiają, że Megane w wersji Bose, jest interesującym wyborem dla osób, które cenią indywidualność. Za pomocą licznych opcji można stworzyć klimat spełniający przeróżne wymagania kierowcy, ale samochód cieszy nie tylko tym, ale komfortem prowadzenia również. Ponadto, na pochwałę w samochodzie zasługuje również wygląd nadwozia, wykończenie wnętrza oraz szybkość działania systemu multimedialnego (z wyjątkiem niewielkich przycisków na obrzeżach ekranu). Minusem jest mało przestronna kabina, zwłaszcza dla pasażerów zajmujących tylne fotele oraz utrudnione pakowanie bagażnika.

Małgorzata Kozikowska

Galeria

Dodaj komentarz

31 komentarzy do "Test: Renault Megane 1.2 Bose 130 – dużo dodatków, więcej komfortu"

Powiadom o
avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
pawelhks
Gość

Szanowna Redakcjo,
czy przewidujecie w najblizszym czasie test C4P lub C4GP? Prawie rok mija od premiery auta po liftingu, inne redakcje zamieszczaja testy (widac Citroen postawil na marketing), a na francuskie.pl nie byloby testu Picasso? Nie wierze…

Staszek Mar.
Gość

Przyłączam się do pytania

Jacek
Gość

Witam,
tak jak Pani pisała w artykule, wyciszenie jest na wysokim poziomie. W samochodzie jest po prostu cicho nawet przy prędkościach autostradowych i większych.
A teraz wady:
1. Rezerwa paliwa – gdy jedziemy i zapali się rezerwa paliwa, wyświetlacz pokazuje dystans możliwy do przejechania. Niestety po wyłączeniu silnika i po uruchomieniu go, tracimy wskazania kilometrów możliwych do przejechania, tylko lampka rezerwy jest zapalona.
2. Tylna klapa – po opadach deszczu i po otwarciu jej, woda która znajduje się na klapie ma tendencję do zaciekania do bagażnika samochodu.

ŁukaszWwa
Gość

Co do rezerwy i wskazania zasięgu to chyba rozwiązanie w całej gamie – przynajmniej ja tak mam w L3 i Fluence :)
Ale szczególnie mnie to nie martwi, bo ten wskaźnik i tak pełni rolę straszaka – po zapaleniu rezerwy w L3 wskazany jest zasięg 80km, a do baku wchodzi 14 l, co starcza na dobre 200km (silnik dCI).

Vifo
Gość

Szanowna redakcjo, może wytnijcie Foto 1, tu taka piękna turboflaszka, a zużycie paliwa, że ho, ho? Chyba, że to zużycie samochodu ;-) ale też wysokie! Tak, tak, wiemy że to testówka i każdy drze ile może, ale to wyraźnie pokazuje jaki jest ten eco… itd.

Jacek
Gość

W mieście stojąc w korkach, raczej nie uda się zejść poniżej 8 litrów.
U mnie po kilku tankowaniach do pełna wygląda to tak 8,57; 8,75; 8,62; 8,49.
Silnik na dotarciu, przejechane 2000km, tryb jazdy comfort.

Vifo
Gość

Na autostradzie niespecjalnie oszczędne (tak tutaj piszę się czasami), w mieście tyż, to po kiego to w takim razie? Nie można było po prostu wyciszyć 1.4, 1.6, 1,8, 2.0!

Slawo
Gość

Dlatego mają kolejny „genialny” pomysł – nowy silnik 1.3… ręce opadają. Swoją drogą Peugeot potrafił zrobić świetny silnik 1.2 z bardzo dobrym spalaniem. Ciekawe jak będzie się spisywał z FAP-em.

Alessandro
Gość

Żona ma od 2 tygodni podobnego. Tylko z 7biegowym EDC. Auto bajecznie wyciszone. Chyba jeszcze tysiąca km nie ma ale stojąc non stop w korkach przy trybie eco spokojnie 7.2l/100km. Oczywiście to dla tych co jak ja, używają limitera prędkości i nie jeżdżą 70-100kmh miedzy światłami:) W trybie sport fajnie leci. Przeraża mnie ta ilośc elektroniki. Ale cóż…

Łukasz
Gość

Szkoda, że silnik 1.2 jest jednym z najgorszych w segmencie choć nie ma wad konstrukcyjnych i póki co bezawaryjny. Dane znamionowe, czyli moc i moment są dobre ale w ogóle nie przekłada się to na osiągi. Przyspieszenie jest mocno przeciętne a spalanie woła o pomstę do nieba. 1.5 dCi, mimo że słabszy znacznie lepsze wrażenia pozostawia. Szkoda, że Renault w ogóle nie myśli o wprowadzeniu zwykłego 1.6 turbo do Megany. Cięższy Pulsar z tym silnikiem mocy ma pod dostatkiem a spalanie przy normalnej jeździe mniejsze od eko kosiarki 1.2…

Staszek Mar.
Gość

To całkiem dobry silnik

Łukasz
Gość

1.2? Peugeot bije na głowę swoim 1.2 nie dość że lepiej jeździ mniej pali to i brzmi fajnie. 1.2 tsi mimo iż klopotliwy także dużo lepiej się sprawdza od tce. Natomiast 1.6 tce to dla mnie ideał. Z manualną skrzynią mógłby być hitem.

Adam
Gość

W sumie spotkałem sie z dosc ciekawa opinia. 1.2 PSA to silnik 3 cylindrowy, czyli 0.4 l i 43KM lub 37KM na cylinder, co przy 4 cylindrach daje 1.6 l i 173KM (147KM). Czyli nie jest on ani specjalnie wysilony ani bardzo mały.
Nie wiem na ile to poprawne ale dla mnie ma to nawet sens. Silnik faktycznie brzmi ‚zadziornie’ i fajnie sie zbiera, a pali w granicach 7 litrów.

MichałH
Gość

Możesz podeprzeć czymś stwierdzenie „1.2 jest jednym z najgorszych w segmencie”, bo chyba się rozpędziłeś? Jest lepiej wyciszony niż 1.2 TSi a do 1.2 PSA to nie prównuj, bo to kosiarka BMW z 3 cylindrami. Po jeździe testowej z 1.2 PSA moja żona (nie znająca się na samochodach) stwierdziła cytuję: „mam nadzieję, że tego pierdzącego paździerza nie rozważasz jako zakup samochodu, tylko kosiarki do trawy?”. Poza tym właśnie sam sobie zaprzeczyłeś w zdaniu „choć nie ma wad konstrukcyjnych i póki co bezawaryjny”. Co jest dla Ciebie wyzacznikiem? Różnica 0.3 do setki? czy 0.1 l na 100km? Nie bardzo wiem.

Andrzej War.
Gość
Nic dodać, nic ująć. Proponuję przejechać się w korku z 1.2 PSA (ja akurat miałem nieprzyjemność Citroenem), przy przebiegu większym niż 60 tys. Sama „przyjemność”, każde ruszenie to szarpenięcie, motor klekocze jak ursus (Ci co zapłacili z własnych pieniędzy nazywają to miłym mruczeniem), po zrzuceniu na jałowy chwila falowania i po 15 sekundach stania wraz z „miłymi” wibracjami z całej kabiny, znów można poczuć szarpnięcie i tak aż do wy… 3 cylindry jakby ich producent nie chwalił to zawsze tylko 3 cylindry ze wszystkimi tego mankamentami. Zatem porównanie do 1.2 TCE (jechałem Sceniciem) to jak porównać Dacie (z całym szauckiem)… Czytaj więcej »
prnd
Gość

Ależ panowie, nie wolno tak negować osiągnięć nowoczesnej francuskiej myśli technicznej. Trzy cylindry to najlepsze co mogło się jej przytrafić i kto myśli inaczej nie potrafi nimi jeździć lub jest niemieckim agentem wpływu.

Taka przynajmniej panuje tu narracja ;)

Adam
Gość

Trochę mnie przerazil ten komentarz. Narazie mam 12 tys km wszystko jest ok, ale zastanawiałem sie co będzie przy 100.
Zastanawia mnie też czy mowa o wersji z turbina czy bez? Nigdzie nie widziałem jeszcze tak zlej opinii na temat PT. Do 3 tys obrotów silnika nie słychać (bez sensu go mocniej kręcić), wyżej brzmi o niebo lepiej niz stare wolnossace benzyny którymi jeździłem. Wszystkie osoby które jechały tym autem byly pod wrażeniem dynamiki i kultury pracy. Nawet w 0.9 Renault przy 50 tys km nie miałem tak złych wrażeń, a PT jest według mnie lepszy.

Walo
Gość

Co rozumiesz przez PT?

MichalH
Gość

3 cylindry są juz norma dla kazdego koncernu, podziekujmy ekoterrorystom. Ale nadal istnieją konstrukcje 4, wiec takie wolę. mam jedynie chęć przejechać się 2 cylindrową (fiat/alfa) i aprawdzic czy odzyją wspomnienia malucha :)

Sławek
Gość

Czar prysł po pierwszym kontakcie z Megane. W tym aucie jest po prostu ciasno i konkurencja biję pod tym względem Megankę na głowę.

michal
Gość

Która konkurencja? Ja miałem zgoła odmienne wrażenie.

ŁukaszWwa
Gość

U większości konkurencji wersje hatchback i kombi różnią się tylko doklejonym tyłkiem :)
Renault ma swoją koncepcję – Megane kombi (oraz sedan) jest na innej płycie i różni się nie tylko wielkością bagażnika ale i przestrzenią w kabinie. I naprawdę w tej wersji wymiata większość konkurencji. Hatchback jest raczej adresowany do klientów, którzy z kompletem pasażerów jeżdżą rzadko, a wolą samochód o nieco dynamiczniejszej linii.

michal
Gość
Ja w marcu kupiłem wersję HB. Tą 130-konną. Dla rodziny 2+1 póki co spisuje się wyśmienicie. Silnik nie powala dynamiką, ale jest więcej niż wystarczający – zarówno na drogach ekspresowych jak i krajowych gdzie czasem trzeba wyprzedzić jakiegoś zawalidrogę. Potrafi spalić dużo, ale potrafi też mało. Auto jest świetnie wyciszone a silnika bardzo długo nie słychać. Auto urzekło mnie wyglądem zewnętrznym – ale oczywiście nie był to jedyny argument za. Rozważałem też Leona i 308-kę. Dlaczego ostatecznie padło na Megankę? Wygrało też wnętrzem – w porównaniu z archaicznym Leonem jest po prostu o klasę wyżej – zarówno materiały jak i… Czytaj więcej »
Łukasz
Gość

Megane ii miała mały bagażnik ale miejsca dla pasażerów dużo, iii generacja to koszmar, żeby w kompakcie z tyłu było ciasniej niż w clio iii? W iv jest co prawda odrobinę lepiej ale np taki hyundai i10 ma subiektywnie daje więcej przrstrzeni…

Staszek Mar.
Gość

Koreańskie gowno z beznadziejnym zawieszeniem? Dobry żart

Łukasz
Gość

Staszek, czytaj ze zrozumieniem. Mówię jedynie o przestrzeni dla pasażerów z tylu!

Staszek Mar.
Gość

Ale co panie Łukaszu po przestrzeni skoro w Hyundaiu kanapa krótka i niewygodnie a jeszcze trzęsie, że dzieci rzygaja jak koty (cytat z żony mojego kolegi)

Mascot
Gość

Subiektywnie …
Hyundai i10 jest dość wysokim autem, z mało pochyloną przednią szybą. Dodatkowo, siedzimy w nim jak na taborecie. Wrażenie przestrzeni będzie lepsze. Szkoda, że łokcie nie mają gdzie się zmieścić :)
Jedyną wadą Megane IV Grandtour – jest mała ilość na stopy z tyłu. W HB, dochodzi brak miejsca na kolana dla osób 170 +.
Z przodu – jest wybornie.
Polecam obejrzeć Octavię i Golfa VII – z przodu są znacznie węższe, i dodatkowo, mają mocno rozbudowany tunel środkowy, przez co, nogi muszą być wyprostowane.

Michal
Gość

Megane 2 miała mały bagażnik? To co powiesz o Alfie 147 albo pierwszym Bravo? Obudź się. Ówczesne ~350l a obecne ~400l w klasie samochodów HB to wynik bardzo dobry.

Sławek
Gość

Nie jestem jakimś specjalnym fanem niemieckich samochodów. Ba, mogę napisać, że większość mojej motoryzacyjnej przygody związana była z francuzami. Jednak przyznać muszę, że np.nowa Astra przy Megance, to jest o wiele przestronniejsza.

Michal
Gość

Możliwe. Mnie natomiast odpycha wygląd zewnętrzny Astry. W moim subiektywnym odczuciu – nijaki. Kupno samochodu zawsze wiąże się z jakimś kompromisem. Wszystko kwestia priorytetów. Dla mnie inne rzeczy były ważniejsze niż pare cm tu czy tam. Zreszta, w zupełności wystarcza naszej rodzinie kompakt segmentu C. A te i tak jak samochody każdej innej klasy znacznie urosły na przestrzeni lat.

wpDiscuz