Renault Clio VI zostało pokazane światu oficjalnie na targach w Monachium, które miały miejsce na początku września. Niewiele później, bo pod koniec października, poznaliśmy cennik najnowszej generacji francuskiego bestsellera, a na początku grudnia pierwsze egzemplarze trafiły do naszego kraju.
W miniony piątek miałem okazję zobaczyć na żywo 6. generację Renault Clio w wersji Esprit Alpine. To topowa odmiana posiadająca charakterystyczną identyfikację wizualną i wyposażenie klasy premium. Na pokładzie znajdziecie w niej m.in. elementy tapicerki z alcantary i specjalne wykończenia deski rozdzielczej w kolorze wypalonego tytanu, aluminiowe nakładki na pedały, ładowarkę indukcyjną, fotel pasażera z regulacją wysokości, czy projektor wyświetlający logo.

Auto ma seryjnie aluminiowe obręcze kół 18” ze szlifem diamentowym, logo i nazwa modelu wykonane są w kolorze Dark Chrome, osłona chłodnicy jest cieniowana w kolorze niebieskim, a w zderzakach znajdziecie wstawki w kolorze szarym schiste.
Kierowcę wspomagają tu m.in. aktywny tempomat i system Active Drive Assist, przednie, boczne i tylne czujniki parkowania, system monitorowania martwego pola. Jest też funkcja bezpiecznego wysiadania i system ostrzegania o przeszkodach przy wyjeździe z miejsca postojowego tyłem, a także wspomaganie nagłego hamowania podczas jazdy do tyłu.
Renault Clio w IV generacji wyglądało świetnie. V odsłona była stylistyczną ewolucją tego znakomitego projektu, choć auto zauważalnie urosło. Chyba trudno było już ulepszyć wygląd Clio, więc w 6. generacji Renault zdecydowało się na pewne znaczące zmiany w stylistyce. Na zdjęciach to nie musi urzekać, ale na żywo wygląda lepiej. Nie krytykujcie więc tak od razu – wstrzymajcie się z ocenami do ujrzenia samochodu na żywo. Pewnie lada chwila Clio VI pojawi się u dealerów, a może nawet już u niektórych jest.

Dla mnie ważne jest to, że w Polsce Renault Clio 6. generacji pojawiło się w niespełna kwartał po prezentacji na monachijskich targach. Na cennik czekaliśmy niewiele ponad 1,5 miesiąca, co oznacza, że i zamawiać ten samochód można było szybko. I to rozumiem! Nowość i cyk – kto chce, może kupić! To zupełnie inaczej, niż w Stellantis, gdzie niektóre modele po internetowych (lub dziennikarskich) prezentacjach czekają na cenniki wiele miesięcy, a na dostawy jeszcze znacznie dłużej! To także może mieć wpływ na wyniki sprzedaży marek z obu koncernów w Polsce, prawda?
6. generacja Renault Clio jest oferowana w praktycznie takich samych cenach, jak dotychczasowa. To od dawna jest bardzo ciekawy samochód i prawdę mówiąc nie mogę się już doczekać testu.
Krzysztof Gregorczyk










