Wczesny wieczór, dzień roboczy, droga krajowa. Sznur samochodów ciągnie się kilometrami, tempo umiarkowane, wyprzedzanie trudne, miejscami wręcz bezsensowne. I wtedy pojawia się on. Król polskich szos. Człowiek, który musi wszystkim udowodnić, że na odcinku trzydziestu kilometrów da się urwać kilka minut życia. Kierowca polski, wcale nie taki nietypowy.
Walczy. Skacze. Wpycha się na centymetry. Przeskakuje kolejne auta – czasem jedno, czasem trzy. Raz zdąży, raz uskoczy przed jadącymi z naprzeciwka. Kiedy pojawia się fotoradar, nagle przypomina sobie o przepisach i grzecznie zwalnia. Potem znów zaczyna pogoń za wielkim zwycięstwem nad czasem.
Chłop tak się spieszył, że na całym długim odcinku wyprzedził nasz skromny redakcyjny samochód o jakieś… 800 metrów.
I mając nawet tysiąc koni, niech na tych krajówkach i drogach bocznych nic tak Was nie goni
Naprawdę trudno nie zadać sobie pytania: po co?
Może nudził się za kierownicą? Może miał dość wszystkiego i wyżywał się na silniku oraz drodze? A może po prostu nie znosi sytuacji, w której ktoś jedzie przed nim? Bo przecież zawsze trzeba być pierwszym, nawet jeśli za chwilę i tak wszyscy spotkają się na tych samych światłach albo za ciężarówką jadącą 70 km/h.
Taka jazda, poza wątpliwą rozrywką spod znaku adrenaliny i bardzo realnym ryzykiem spod znaku głupoty, jest zwyczajnie niepotrzebna. I niestety ryzyko ponoszą nie tylko sami kierowcy takich misji specjalnych, ale też wszyscy wokół. Już nie pytam co by się stało, gdyby tu było przedszkole, w przyszłości, bo nie ma i nie będzie, ale niech ktoś wyskoczy z bocznej? Z lasu, nie widząc wariata…
Bo mając przed sobą sznur samochodów na krajówce naprawdę trudno wygrać coś więcej niż kilka symbolicznych minut. Jak mówił filmowy Niki Lauda: ryzyko duże, a nagrody brak.
Oczywiście można próbować znaleźć usprawiedliwienie. Może obok siedziała piękna dziewczyna i kierowca chciał jej zaimponować umiejętnościami no i rzecz jasna zajebiście silną psychiką. Może powody były inne? Matkę staruszkę po szosie wozi? A może pędzi gdzieś, bo musi być na czas a wyjechał za późno? A może Wy wiecie?
Napiszcie w komentarzach, co jeszcze mogło być powodem.
I prośba – .. jak owego człowieka.






