Nowy Jeep Cherokee ma pod maską nowy oszczędny, hybrydowy napęd oparty na benzynowym silniku 1.6 PureTech. W USA Jeep nie używa oczywiście wobec niego tej nazwy, ale mówimy o dobrze znanej w koncernie Stellantis rodzinie jednostek 1.6 turbo, tutaj pracującej w układzie hybrydowym. Oficjalnie producent podaje, że sam silnik spalinowy rozwija 180 KM, oraz 300 Nm. Cały układ hybrydowy osiąga 213 KM, oraz 312 Nm. Napęd współpracuje z przekładnią eCVT i seryjnym układem 4×4.
W amerykańskich testach możemy przeczytać, że nowy napęd działa cicho, płynnie, jest dopracowany i rozsądny w codziennym użytkowaniu. Car and Driver napisał wręcz, że auto jeździ „naprawdę bardzo dobrze”, a doświadczenie Stellantisa z hybrydami z Europy było wyczuwalne od pierwszych kilometrów. „Układ jest dopracowany i od początku sprawia wrażenie dobrze zestrojonego”.

Podobnie ocenił ten napęd Edmunds. Redaktor serwisu przyznał, że po pierwszej jeździe był bardziej pod wrażeniem, niż się spodziewał, a samą hybrydę określił jako wyraźnie lepiej zintegrowaną niż wcześniejsze rozwiązania plug-in hybrid znane z Jeepa. „Nowy układ hybrydowy jest znacznie płynniejszy”. To właśnie kultura pracy i przejścia między napędem elektrycznym a spalinowym często decydują o tym, czy hybryda jest przyjemna na co dzień.
Amerykanie zwracają też uwagę na ekonomikę jazdy. Jeep deklaruje średnio 6,4 l/100 km. Zauważają to media bo Car and Driver podkreśla, że to ogromny postęp względem poprzedniego Cherokee, zaś Edmunds ocenia, że nowy model oferuje zużycie paliwa lepsze niż większość niehybrydowych rywali. Innymi słowy: to nie jest napęd, który ma szokować osiągami, tylko taki, który ma po prostu dobrze działać w normalnej eksploatacji.
Nie oznacza to, że wszyscy są bezkrytyczni. MotorTrend zauważył, że przy wyższych prędkościach auto nie daje takiego kopa, jakiego można by oczekiwać po połączeniu turbo i wsparcia elektrycznego. Ale nawet tam padła pochwała za inną cechę: podczas spokojnej jazdy Cherokee jest przyjemny, komfortowy i bardziej dopracowany od poprzednika. Po polsku można streścić to tak: „przy ruszaniu i w mieście napęd oddaje moc liniowo i sprawia dobre wrażenie”. To więc raczej napęd dla kierowcy ceniącego spokój i oszczędność niż sportowe emocje.

Patrząc z europejskiej perspektywy, cały ten amerykański odbiór jest dla nas szczególnie interesujący i szkoda, że tego silnika w takiej konfiguracji nie ma dziś w Polsce. Na naszym rynku kierowcy mogliby docenić właśnie taki kompromis: nowoczesny 4-cylindrowy benzynowy motor turbo wspierany przez hybrydę, z sensowną mocą systemową i bez konieczności ładowania z gniazdka.
To byłaby ciekawa propozycja dla osób, które chcą czegoś oszczędniejszego od klasycznej benzyny, ale jednocześnie nie są gotowe na pełnego elektryka. Te 213 KM w hybrydzie w sam raz odnalazłoby się pod maską takich modeli jak Citroën C5 Aircross II czy C5 X, Peugeot 408, 3008, 5008 czy w innych modelach Stellantis.








