Dziadkowie z Warszawy: Andre Citroen i tajemnica jego rodziny. Nieznane losy, niezwykłe zdjęcia oraz groby w stolicy

11 2 401

Andre Citroen miał bardzo liczne związki z Warszawą. Jako jedyne medium publikujemy unikalne informacje oraz zdjęcia miejsc, gdzie pochowani są dziadkowie Andre w stolicy. Kim byli Jego Dziadkowie? Co łączy matkę Andre Citroena  z ulicą Królewską w Warszawie? To co łączy Andre Citroen`a z Polską i z Warszawą wydaje się być dużo bliższe, niż mogliśmy się do tej pory domyślać. O tych wszystkich wydarzeniach dowiecie się z niniejszego artykułu.

Jednocześnie jest to pierwszy tekst naszego nowego autora, Ryszarda Olszewskiego, którego niniejszym serdecznie witamy na łamach Francuskie.pl. 

Andre Gustave Citroen urodził się 5. lutego 1878 roku w Paryżu, jako piąte dziecko Państwa Louis Citroena i Maszy Amalii Kleinmann, z pochodzenia Warszawianki. Zanim jednak to nastąpiło przypomnijmy fakt, iż dziadkiem Andre ze strony ojca był Barend Limoenman pochodzenia holenderskiego. Rodzina dziadka Andre trudniła się sprzedażą owoców egzotycznych. Z czasem jednak zajęła się jubilerstwem i handlem diamentami. Barend Limoenman wraz ze swoją rodziną przeprowadził się do Paryża. Z uwagi na trudność w wymowie Limoenman, nazwisko zostało zmienione na Citroen. Nas jednak bardziej ciekawią związki Rodziny Citroenów z Polską i z Warszawą. Przyszła matka Andre Citroena, to Masza Amalia Kleinmann. Jej rodzice to Izaak i Miriam Kleinmann.  Żyli i mieszkali w Warszawie, w okresie zaborów w Królestwie Polskim. Czas to był trudny dla narodu polskiego i innych grup narodowościowych.

Państwo Kleinmann mieli jedenaścioro dzieci: Bernard, Salomea, Julia, Amalia, Balbina, Eleonora, Anna, Flora, Tekla, Jonas, Michał.  Byli właścicielami kamienicy przy ulicy Królewskiej 49 w tzw. „Dzielnicy Północnej” i zajmowali duże ośmiopokojowe mieszkanie na drugim piętrze. Kamienica nie przetrwała do naszych czasów (koordynaty GPS 52.237067, 21.003756). Została trafiona pociskami już w pierwszych dniach II wojny światowej, bowiem położona była w ścisłym centrum Warszawy. A w okresie Powstania Warszawskiego (1944) przeżywała prawdziwe oblężenie, stając się niemym świadkiem bohatersko walczących Powstańców w obronie swojego miasta przed najeźdźcą. Dziś po kamienicy nie ma śladu. Na miejscu starych kamienic w latach 60-tych ubiegłego wieku zbudowano kilka nowych bloków. Ostatni dziś nosi numer 47.

Przejazd z ulicy Królewskiej w Plac Grzybowski uległ pewnemu wyprostowaniu. W czasach, gdy stała kamienica nr 49 , przesmyk był węższy, a to również dlatego, że bardziej ruchliwą ulicą była przylegająca do ulicy Królewskiej ulica Graniczna, która dziś jest małą, osiedlową uliczką.

Za kamienicą pod nr 49 był tajemniczy ogród, w którym rosły jabłonie, wiśnie i śliwy. Dzieci z okolicznych domów uwielbiały bawić się w tym ogrodzie i zajadać się przepysznymi owocami, których smak pozostał na długo w ich pamięci. Dziś, gdy zajrzymy na tyły bloku nr 47, nie ma śladu po dawnym ogrodzie, ani jednego drzewka, wszystko uległo zmianie, również dlatego, że w latach 1898-1899 wybudowano kamienicę Majera Wolanowskiego na rogu ulicy Próżnej i Placu Grzybowskiego. Stojąca tyłem do bloku nr 47 jak relikt strzeże dawnych historii minionych czasów. W 1940 roku z samolotu wykonano zdjęcie przedstawiające zabudowę ulicy Królewskiej, Grzybowskiej i Placu Grzybowskiego.

Ciekawostką Rodziny Kleinmanów jest pisownia samego nazwiska. Wielokrotnie spotkałem się z pisownią przez dwa „n” na końcu, ale również przez jedno „n”. Która zatem pisownia jest prawidłowa i w czym tkwi ciekawostka? Wybiegnijmy trochę w przyszłość. Na cmentarzu żydowskim w Warszawie przy ulicy Okopowej, gdzie pochowani są dziadkowie Andre Citroena, tablice nagrobne są spisane w języku hebrajskim i niemieckim. W wyniku tłumaczenia nazwiska Kleinmann na język niemiecki skracano jego pisownię o jedno „n”. Ponadto w dawnych rodach żydowskich wnukowie dziedziczyli imiona po swoich dziadkach tj. w linii męskiej wnuk dziedziczył imię po swoim dziadku. Ten obyczaj przetrwał i mocno jest widoczny w rodzinie Kleinmannów, ale także Citroenów, nawet do dziś. Krew jednak dziedziczona jest, jak to u Żydów, po matce.

Izaak Kleinmann był kupcem i miał monopol na sprzedaż w Królestwie Polskim soli z kopalni w Wieliczce. Dzięki temu przedsięwzięciu był zamożnym człowiekiem, jak na tamte czasy. Jako ojciec jedenaściorga dzieci, miał pieniądze i rozglądał się po Europie za odpowiednimi mężami dla swoich ośmiu córek. Był Żydem emancypowanym, nowoczesnym, kosmopolitą, który bieglej posługiwał się językiem niemieckim niż polskim. Lepiej czuł się w Berlinie czy w Wiedniu niż w Warszawie. Panny Kleinmann odebrały staranną edukację, znały języki obce, były ładne, posażne i bez trudu ojciec znajdował dla nich małżonków wśród Żydów holenderskich, niemieckich, francuskich, ludzi wykształconych i pozbawionych kompleksów. Najładniejsza z panien była Amalia i chyba traej, bo poślubiła pochodzącego z Holandii, a zamieszkałego w Paryżu bankiera Louisa Citroena[1].

Ślub Mazy Amalii i Louisa Citroena odbył się w Warszawie w  dniu 31. października 1870 roku w jednym z chasydzkich domów modlitw. Nowo poślubieni państwo młodzi wyjechali do Paryża.  Mieli pięcioro dzieci: Jeanne (1872), Huguesa (1873), Fernande;a (1874), Bernarda (1875) i wspomnianego najmłodszego syna Andre (1878).

Zdjęcie pochodzi z książki Joanny Olczak-Ronikier

Amalia, która wyjechała do Paryża, tęskniła za rodziną i Krajem Nadwiślańskim jak potocznie mówiono o Królestwie Polskim. Jej kontakty z rodziną pozostałą w Warszawie odbywały się głównie listownie. Ciekawostką tej korespondencji był fakt, iż listy Amalia pisała do rodziny w języku niemieckim[2]

W 1884 roku, gdy Andre Citroen miał zaledwie 6 lat, jego ojciec Louis Citroen podczas rozstroju nerwowego popełnił samobójstwo. W jednej chwili wszystkie obowiązki rodzinne, a także te związane z prowadzeniem firmy jubilerskiej, spadły na Amalię, jak grom z jasnego nieba. Amalia była jednak silną kobietą, nie poddała się, próbowała za wszelką cenę stawić czoła trudnościom, aby sprostać wszystkim wyzwaniom.

Amalia Kleinman - druga z lewej
Nasza Amalia Kleinman – druga z lewej. Zdjęcie pochodzi z książki Joanny Olczak-Ronikier

Tymczasem w Warszawie w 1888 roku energiczny Izaak Kleinmann umiera. Pochowany został obok przedwcześnie zmarłego zięcia Gustawa Horowitz`a na cmentarzu żydowskim w Warszawie przy ówczesnej ulicy Gęsiej, dzisiaj jest to ulica Okopowa. Grób się zachował, są na nim także polskie napisy (Sektor 32, rząd 19, nr 58, pl M). Koordynaty GPS to 52.246507 20.974729.

Grób Izaaka Kleinmanna na cmentarzu przy ulicy Okopowej w Warszawie
Grób Izaaka Kleinmanna na cmentarzu przy ulicy Okopowej w Warszawie. fot. 2020.01 J. Chmielewski

Dziadkowie i rodzice Amalii nie wyjeżdżali do Paryża, mając wiele problemów związanych z urządzaniem kolejnych dzieci i prowadzeniem własnego interesu związanego ze sprzedażą soli, który wystarczająco wypełniał im czas. Do naszych czasów nie zachowała się żadna fotografia dziadków Kleinmannów. Zdjęcia rodzinne na pewno były uległy zniszczeniu i spaleniu podczas Powstania Warszawskiego.[3]

Latem 1891 roku Miriam Kleinmann wraz ze swoją córką Julią Horowitz wybierała się na wakacje. Jednak cześć rodziny zdecydowała się jechać do pensjonatu w Otwocku koło Warszawy, ale Miriam Kleinmann odmówiła wspólnego wyjazdu do Otwocka w zamian za wyjazd do Ciechocinka wraz ze swoją wnuczką Janiną. Jednak wnuczka odmówiła wyjazdu z babcią, gdyż chciała zażywać kąpieli i wspólnej zabawy w towarzystwie swoich rówieśników. Pani Miriam Kleinmann obraziła się na wszystkich i wyjechała do Ciechocinka ze swoim synem Jonasem. Podczas pobytu w Ciechocinku pani Kleinmann dostała skrętu kiszek po zjedzeniu zbyt dużej porcji malin i zmarła. Wnuczka Janina nie mogła się otrząsnąć z tego, że odmówiła babci wyjazdu i od tego czasu nie jadała malin w ogóle.

Pogrzeb Miriam Klienmann odbył się na warszawskim cmentarzu żydowskim. Zjechały z zagranicy wszystkie córki Miriam: Eleonora, Flora z Holandii, Anna, Balbina, Amalia z Paryża i Tekla z Niemiec. Gościło je warszawskie rodzeństwo. Dla Amalii, jak później się okazało, była to ostatnia wizyta na ziemiach polskich. Amalia przyjechała sama i nie towarzyszyło jej żadne z jej dzieci. Było to też ostatnie tak wielkie spotkanie rodziny Kleinmannów. Uroczystość pogrzebowa odbyła się z udziałem arystokratycznych dam o wielkich kapeluszach z piórami, z szeleszczącymi sukniami. Panie przywiozły ze sobą wypełnione po brzegi kufry strojów, futer, etoli, a także kosztowne upominki. Podczas uroczystości pogrzebowych szlochano i lamentowano, bo tak nakazuje tradycja religii judaistycznej, ale była to rozpacz na pokaz. Miriam Kleinmann słynęła raczej ze swej oschłości i egoizmu wśród rodziny, dlatego jej śmierć nikogo z rodziny realnie nie poruszyła. Grób babci Andre Citroena znajduje się w Warszawie przy ulicy Okopowej (sektor 5, rząd 26, nr 65)[4] – koordynaty GPS to 52.245342, 20.97739.

Grób babci Andre Citroena na cmentarzu przy ulicy Okopowej w Warszawie
Grób Miriam Kleinman, babci Andre Citroena, na cmentarzu przy ulicy Okopowej w Warszawie. fot. 2020.01, J. Chmielewski

W 2008 roku skontaktowałem się z administratorem cmentarza Panem Remigiuszem Sosnowskim w celu odnalezienia grobu babci Andre Citroena. Pan Remigiusz ucieszył się z mojej wiadomości. Napisał mi wówczas, że słyszał o tym, że taka osoba jest pochowana w tym miejscu, ale nie wiedział jak się nazywa. Moja chęć znalezienia tego grobu spowodowała, że w słoneczne popołudnie uzbrojony w możliwie wszystkie gadżety Citroena typu czapka, kurtka i plecak z logo marki pojawiłem się na cmentarzu żydowskim. Pan Remigiusz czekał na mnie z ekipą swoich współpracowników. Razem poszliśmy na miejsce, gdzie stał grób. Był w opłakanym stanie. Na szczęście upadająca macewa w ziemię utworzyła pieczarę, zagłębienie, dzięki której można było jeszcze wykonać zdjęcia samej macewy z napisami w języku hebrajskim i niemieckim. Sama macewa jest dobrze zachowana, nawet litery można bez trudu odczytać – zdjęcie nr 6. W miejscu grobu zapaliłem największą możliwą wtedy lampkę jaką można było kupić pod sąsiadującym obok cmentarzem na Powązkach, aby uczcić pamięć babci Andre Citroena.

Pan Remigiusz pomógł mi zrobić zdjęcia, a co ciekawe pamięta to nasze niecodzienne spotkanie do dziś. W dniu 13. maja 2019 roku w Radio Warszawa o godz. 11:00 w audycji Pana Redaktora Piotra Otrębskiego „Tu była Warszawa” rozmawialiśmy na temat wspólnych związków Andre Citroena z Warszawą. Wśród gości była obecna prawnuczka Rodziny Citroenów po stronie polskiej, Pani Joanna Bojańczyk, mieszkanka Warszawy oraz Pan Konrad Dula ówczesny Prezes Zarządu i założyciel Citroen Oldtimer Club Polska. Podczas tej audycji padła deklaracja ze strony Pani Joanny Bojańczyk o restauracji grobu Babci Andre Citroena – Pani Miriam Kleinmann. Pani Joanna jest spadkobierczynią spuścizny Citroenów w Warszawie. Jest łącznikiem między rodziną we Francji i w Polsce.

Powróćmy jednak do 1891 roku. Śmierć Miriam Kleinmann spowodowała ogromną zmianę w życiu jednej z córek Miriam, Julii Horowitz i jej dziewięciorga dzieci mieszkających w Warszawie. Bogate rodzeństwo zrzekło się na korzyść Julii wszystkich praw spadkowych po zmarłej matce. Otrzymała ona w spadku kamienicę przy ulicy Królewskiej 49 i kapitał pieniężny. Dzięki tej decyzji Julia nie musiała się martwić o posagi dla dziewcząt, czy o pieniądze na naukę synów. W jednej chwili stała się osobą zamożną.

Po pogrzebie babci Miriam Kleinmann wszyscy się rozjechali do swoich domów, w tym również Amalia Kleinmann. Jak już wcześniej wspomniałem, kontakty Amalii Citroen z rodziną były głownie listowne. choć ciotkę Amalię w Paryżu odwiedzały córki Julii. Około 1896-1897 roku do Paryża zawitała do wnuczka Miriam Kleinmann – Janina. Pobyt w domu Citroenów, u cioci Amalii wspominała ona z zachwytem. I tu przez chwilę zatrzymamy się nad ciekawym epizodem. Bowiem po Paryżu Janinę oprowadzał siedemnastoletni syn Amalii, Andre Gustave. Pewnego razu wybrali się razem do Wersalu. Jednak wejście było zatarasowane przez tłum. Nie patrząc na nikogo młody Andre uchyliwszy melonik,  rzucił krótko „La presse” (przyp. red. prasa, dziennikarz). W jednej chwili wszyscy się rozstąpili, a Andre wraz ze swoją kuzynka Janiną mógł szybko zwiedzić Pałac i ogrody przypałacowe. Kuzynka Janina wspominała to zdarzenie wiele razy, gdyż wówczas pomyślała o młodym Andre, że wysoko zajdzie i – jak widać – nie pomyliła się. Pobyt Janiny w Paryżu upływał w miłej atmosferze. Ciotka Amalia polubiła siostrzenicę i wszędzie ją ze sobą zabierała, oprowadzała po zaprzyjaźnionych domach mody, po paryskich muzeach, kupowała wiele pięknych toalet, sukni. Obiecywała też, że pokieruje przyszłością Janiny. Ale jak to w życiu bywa potrafi ono spłatać figla. I nagle okazało się, że w momencie, gdy Janina chciała swoją mamę powiadomić o swoich planach na przyszłość, listonosz niespodziewanie przyniósł list, z którego wynikało, że Janina musi wracać do Warszawy. Jej siostra Kamila postanowiła wyjechać na studia do Berlina, a Janina nie chciała zostawiać samotnej matki Julii w Warszawie[5].

W 1899 roku, a wiec zaledwie dwa lata po wizycie Janiny w Paryżu, w wieku 48 lat umiera Matka Andre Gustave – Masza Amalia Citroen. Pogrzeb odbył się 25. maja 1899 roku w Paryżu, na cmentarzu Montparnasse. Jej przedwczesna śmierć miała duży wpływ na dalsze losy jej najmłodszego syna Andre.

24. stycznia 2020 roku na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie przy ulicy Okopowej odbyło się spotkanie Pana Remigiusza Sosnowskiego – Administratora Cmentarza, Jędrzeja Chmielewskiego wydawcy portalu Francuskie.pl, Pana Michała Bojańczyka – męża prawnuczki Jeanne Goldfeder primo voto Citroen oraz Pana Ryszarda Olszewskiego, badacza związków rodziny Citroenów z Warszawą i Polską. Głównym celem spotkania było dokładne wskazanie miejsc istnienia grobów oraz spisanie ich położenia geograficznego względem GPS. To ukłon w kierunku wszystkich fanów, aby mieli ułatwione dojście i znalezienie wybranego grobu przy pomocy smartfonów w przyszłości. Chodziło nam również o spopularyzowanie wśród fanów Citroena i miłośników motoryzacji miejsca pochówku osób bezpośrednio związanych z Andre Citroenem. Na uwagę zasługuje fakt, iż grób babci Andre Citroena jest już widoczny. Macewa została postawiona i gdyby nie archiwalne zdjęcia z przeszłości, nikt by nie uwierzył, że grób był już w tak fatalnym stanie. Podobno po moim artykule, jaki ukazał się w miesięczniku „Skarpa Warszawska” w 2017 roku udało się przymocować macewę do podstawy i w ten sposób miejsce to zostało ocalone od dalszego niszczenia. Niemniej jednak grób wymaga restauracji, co dziś przyrzekł osobiście podczas naszego wspólnego spotkania, Pan Michał Bojańczyk – spadkobierca rodziny Citroenów.

 

Ryszard Olszewski

 

Zdjęcia w galerii:

Zdjęcie nr 1 – widok domu Królewska 49 z ulicy Granicznej w kierunku Placu Grzybowskiego,
Zdjęcie nr 2 – Obszar ulic: Królewskiej, Grzybowskiej, Placu Grzybowskiego.
Zdjęcie nr 3 – Masza Amalia Klienmann ze swoimi siostrami,
Zdjęcie nr 4 – Listy Amalii pisane do Rodziny w Warszawie,
Zdjęcie nr 5 – Grób Izaak`a Klienmann`a na cmentarzu żydowskim w Warszawie,
Zdjęcie nr 6 – Grób Miriam Kleinmann na cmentarzu żydowskim w Warszawie,
Zdjęcie nr 7 –  Grób Babci Andre Citroen`a – Miriam Kleinmann.
Zdjęcie nr 8 –  Uczestnicy spotkania na cmentarzu żydowskim w Warszawie w dniu 24.01.2020 roku.

 

Bibliografia:

  1. „W ogrodzie pamięci” – Joanna Olczak-Ronikier – Wydawnictwo Znak, 2004

[1]„ W Ogrodzie pamięci” – Joanna Olczak Ronikier – Wydawnictwo Znak, Kraków 2004

[2] „W ogrodzie pamięci” – Joanna Olejniczak-Ronikier – Wydawnictwo Znak, Kraków 2004

[3] Tamże j.w.

[4] Tamże jw.

[5] Tamże j.w.

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

avatar
7 Wątki komentarzy
4 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
11 Autorzy komentarzy
MorizObywatel MKKonradRyszardDoor Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gerard
Gość
Gerard

Dziękuje za ten artykuł. Bardzo rzeczowy i ciekawy!

Andrzej
Gość
Andrzej

Bardzo ciekawy artykuł. Niestety, wymaga korekty pod względem polonistycznym.

CitroFan
Gość
CitroFan

Świetne informacje !

KR
Gość
KR

Bardzo dobry artykuł, mnóstwo szczegółów, czyta się z zapartym tchem. Aż szkoda, że Citroen wyjechał z Polski

Moriz
Gość
Moriz

Nie wyjechał urodził się w Paryżu

Kaśka
Gość
Kaśka

Dbacie o dziedzictwo marki lepiej niż Citroen Polska. Pewnie tam nawet nie wiedzą, że jest takie miejsce

Door
Gość
Door

A Citroen Polska dba o cokolwiek?

Ryszard
Gość
Ryszard

Przede wszystkim żyją spadkobiercy. Cmentarz jest pod nadzorem konserwatora zabytków, wiec nie wszystko jest takie proste, jakby mogło się wydawać.

Klubowiczka 2CV
Gość
Klubowiczka 2CV

Byłam na tym cmentarzu w Warszawie, piękne urokliwe i mało znane miejsce w Warszawie. Warto się wybrać choćby ze względu na klimat. Przy wejściu trzeba zapłacić, pieniądze są zbierane na renowacje bo cmentarz jest zaniedbany, wiele grobów domaga się pilnego remontu. Nie wiedziałam niestety że leży tu rodzina Citroena ale na pewno pójdę drugi raz zapalić świeczkę. Można przynieść kamyk i zostawić na znak pamięci

Konrad
Gość
Konrad

Super artykuł. Proszę o więcej.

Obywatel MK
Gość
Obywatel MK

Niesamowita informacja, nie wiedziałem.