Ależ mnie ten kraj zaskoczył! Ponad 30 stopni Celsjusza, ostre południowe słońce i miasto, które nie zwalnia ani na chwilę. Po trzech lotach i niemal dwóch godzinach oczekiwania na odprawę w końcu wylądowałam w Buenos Aires – jednej z najbardziej fascynujących metropolii Ameryki Południowej. Zamiast odpoczywać, od razu ruszyłam zapolować a francuskie samochody. I już pierwsze chwile pokazały mi, że to miejsce ma swój wyjątkowy charakter a dla Was znajdę mnóstwo ciekawych aut. Nowoczesność miesza się tu z historią, a europejski klimat z latynoską energią. I co ciekawe – bardzo wyraźnie widać to także… na ulicach pełnych francuskich samochodów.
Buenos Aires od pierwszego spojrzenia przypomina trochę Barcelonę. Szerokie aleje, monumentalne budynki, eleganckie kamienice i ogromne drzewa tworzą atmosferę miasta, które żyje intensywnie, ale jednocześnie potrafi być zielone i spokojne. W centrum panuje duży ruch, samochody suną niemal bez przerwy, a klaksony i gwar ulicy tworzą charakterystyczny rytm miasta.

Już podczas drogi z lotniska można zauważyć coś, co dla czytelnika Francuskie.pl jest szczególnie interesujące. Na ulicach Buenos Aires francuska motoryzacja ma się świetnie.

Najwięcej widać samochodów marki Renault. Po mieście jeżdżą setki Renault Sandero, często spotykane są także Logany wykorzystywane jako taksówki. Popularne są również Renault Kwid oraz Duster, które doskonale pasują do miejskiej dżungli i nierównych ulic niektórych dzielnic. Co ciekawe, obok współczesnych modeli można tu spotkać także prawdziwe motoryzacyjne wspomnienia – na ulicy pojawiło się nawet Renault 19, które wyglądało jak żywy fragment historii motoryzacji.

Peugeot również ma tu silną reprezentację. Najczęściej spotykany jest Peugeot 208, zarówno nowej generacji, jak i poprzedniej. W oczy rzucają się także Peugeot 2008 oraz inne modele tej marki, które idealnie wpisują się w dynamiczny charakter miasta.

Z lotniska do centrum wiezie mnie Renault Kangoo – samochód, który doskonale pokazuje praktyczną stronę francuskiej motoryzacji. Jest przestronny, wygodny i świetnie sprawdza się w roli miejskiego transportu. Sama podróż Uberem okazała się zaskakująco tania – około 20 minut jazdy do centrum kosztowało mniej więcej 30 zł.

Jednak Buenos Aires to nie tylko ruchliwe ulice. Miasto jest zaskakująco zielone. Ogromne drzewa, parki i skwery sprawiają, że nawet w samym centrum można znaleźć spokojne miejsca na chwilę odpoczynku.
Podczas spaceru dotarłam do Obelisku – najbardziej rozpoznawalnego symbolu Buenos Aires. Monumentalna konstrukcja stojąca na środku wielkiej arterii robi ogromne wrażenie i jest jednym z tych miejsc, które obowiązkowo trzeba zobaczyć.

To właśnie tam wydarzyło się coś, co ucieszyłoby każdego fana klasycznej motoryzacji. Kiedy zobaczyłam spokojniejszą uliczkę z ławkami i zielenią, postanowiłam na chwilę zboczyć z głównej trasy. I wtedy pojawił się on – Peugeot 404. Stał spokojnie na tle zieleni, jakby specjalnie czekał, aż ktoś zrobi mu zdjęcie. Klasyczna linia nadwozia, chromowane detale i elegancja sprzed dekad sprawiały, że wyglądał jak fragment historii przeniesiony wprost na współczesną ulicę Buenos Aires.

Takie chwile przypominają, że motoryzacja to nie tylko transport, ale także kultura, historia i emocje. A Buenos Aires wydaje się idealnym miejscem, by te wszystkie elementy spotkały się w jednym miejscu.
I wygląda na to, że to dopiero początek tej motoryzacyjnej przygody.
Więcej zdjęć znajdziecie w galerii poniżej.
Chcesz wiedzieć co było wcześniej?
- O moich planach przeczytacie w zapowiedzi naszej wyprawy tutaj.
- O wrażeniach z podróży napisał w tym artykule




















