Citroën ma swój salon w Astanie, będzie ciekawie! Z tą myślą wsiedliśmy do taksówki i ruszyliśmy na skraj miasta, by zobaczyć jak to wygląda. Na miejscu przeżyliśmy ogromne zaskoczenie, bo takiego salonu w Polsce nie spotkanie. Szewrony znaleźliśmy jednak zupełnie gdzie indziej, o czym poczytacie na końcu.
Citroën i Opel mają… a może raczej, miały swój salon w Astanie. Pojechaliśmy tam w normalnych godzinach pracy, ale wszystko było zamknięte na trzy spusty. Uprzejmy ochroniarz (ta uprzejmość w Kazachstanie jest naprawdę budująca) obszernie wyjaśnił, że salon działa, ale jakoś dzisiaj nie trafiliśmy dobrze, bo nikogo nie ma i salon jest zamknięty. No to fotografujemy przez szybę co się da. Jednak za dużo nam się zobaczyć nie udało.

Spore budynki, przestronny salon, a w środku… jeden samochód. A dokładnie Citroën C3 Aircross. I był to jedyny egzemplarz, który w Astanie widzieliśmy. Fakt, nasz pobyt trwał krótko, ale rozglądaliśmy się naprawdę uważnie. I o ile Peugeotów 301 udało nam się kilka zobaczyć, to Citroëna dosłownie ani jednego.
Inną cechą salonu był nieprawdopodobny brud. Wszystkie szyby (a cały jak widzicie jest przeszklony) pokryte były grubą warstwą kurzu.

Żeby zrobić zdjęcie wnętrza, trzeba było go usunąć, bo inaczej aparat zdecydowanie odmawiał posłuszeństwa. Cała reszta się zgadzała – jakiś samochód był, w środku były stoły, wyposażenie biurowe. Ale miejsce wyglądało, wbrew słowom ochrony, na zdecydowanie opuszczone.
Być może to takie wrażenie, być może salon zostanie umyty i otwarty, ale wbrew ofercie na stronie internetowej tej firmy, w środku aut jednak, poza tym, jednym egzemplarzem, nie było. Citroën jeden, Opli zero.

Szewrony spotkaliśmy za to w zupełnie innym miejscu – na autobusie, jadącym niedaleko Muzeum Narodowego w Astanie. Citroën to jednak nie był, a nieznacznie zmodyfikowane logo najwyraźniej zawłaszczyła chińska firma produkująca autobusy.

Ot, co kraj, to obyczaj…












