Tuż po tym, jak wysiadł z Lancii Delty HF Integrale, którą wystartował w Rajdzie Korsyki Samochodów Historycznych, a już wrócił nową Lancią Ypsilon HF, aby wziąć udział w E-Rajdzie Monte Carlo. To Bruno Saby, 76-letni już francuski kierowca rajdowy, Mistrz Francji z 1981 roku, zwycięzca Rajdu Dakar w 1993 roku i zdobywca Pucharu Świata FIA w Rajdach Terenowych przed 20 laty.
Bruno Saby wsiadł w tym tygodniu do nowej Lancii Ypsilon HF, tej samej, w której wygrał już w niedawnym Rajdzie Francji Owernia-Rodan-Alpy. Za kierownicą tej 280-konnej, w pełni elektrycznej Lancii Ypsilon HF, Bruno Saby był pilotowany przez Christophe’a Marquèsa na trasie liczącej ponad 1.000 kilometrów.

Bruno Saby ma bogatą historię związaną z Lancią. Po zwycięstwie w Tour de Corse został zatrudniony przez Cesare Fiorio do zespołu Lancii w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Przez trzy sezony francuski kierowca aktywnie przyczyniał się do zdobywania przez Lancię tytułów mistrzowskich w klasyfikacji producentów, zajmując miejsca na podium w Sanremo, Tour de Corse i odnosząc miażdżące zwycięstwo w Monte Carlo w 1988 roku.
„Lancia Delta była niezwykłym samochodem, opracowanym przez niezwykły zespół” – wspomina Bruno Saby. – „Jeździłem dla prestiżowych zespołów, z doskonałymi menedżerami, ale powitanie, jakie zgotowała mi Lancia, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Kiedy podpisałem kontrakt z Cesare Fiorio, poświęcił on cały dzień, aby przedstawić mnie całemu zespołowi. Nigdy nie widziałem takiej pasji do sportów motorowych, tak głębokiej pasji. Delta to jeden z samochodów, które przeszły do historii i cieszę się, że miałem okazję wziąć udział w wyścigu o tytuł mistrza z zespołem, który spełnił marzenia tak wielu kierowców”.

W Mistrzostwach Europy i Francji, na asfalcie i szutrze, Bruno Saby kontynuował zdobywanie zwycięstw i miejsc na podium ze wszystkimi generacjami Lancii Delty, zajmując nawet drugie miejsce we francuskim rallycrossie z bestialską Lancią Deltą S4.
Po udanym okresie startów w Rajdzie Dakar z czterema miejscami na podium, w tym jednym zwycięstwem, Bruno Saby pozostaje bardzo aktywny w wielu dyscyplinach. W ostatnich tygodniach wygrał Rajd Francji Auvergne Rhône-Alpes za kierownicą Lancii Ypsilon HF, a następnie wystartował w Tour de Corse Histoire za kierownicą Lancii Delty HF Integrale.

„Wciąż uwielbiam jeździć” – dodaje Bruno Saby. – „Jak tylko podrosłem i zacząłem interesować się samochodami, chciałem podporządkować temu swoje życie. W domu, w Grenoble, oglądałem około dziesięciu rajdów rocznie, w tym Monte Carlo. Nie było mnie stać na zostanie kierowcą, ale walczyłem zaciekle, byłem zdeterminowany, by odnieść sukces i udało mi się ukończyć 42 sezony w sportach motorowych. To była nieustanna walka. Dziś cieszę się, że mogę kontynuować ściganie, ponieważ to głęboka pasja, której nie można porzucić. Jako sponsor stowarzyszenia Espoir contre le cancer mogę pomóc w zbieraniu funduszy, wygrywając prestiżowe zawody zespołowe. To sprawa bliska mojemu sercu”.
W tym tygodniu Bruno Saby wziął udział w swoim czwartym E-Rajdzie Monte Carlo, tym razem za kierownicą Lancii Ypsilon HF: „To przyjemność widzieć Lancię z powrotem na naszych drogach! Łączy mnie wyjątkowa historia z tą marką i cieszę się, że mogę prowadzić nową, w pełni elektryczną Lancię Ypsilon HF o mocy 280 KM na drogach Monte Carlo. Nie mam wątpliwości, że będziemy się świetnie bawić w bardzo silnej stawce. Bo ambicją zawsze jest rywalizacja w czołówce!”.

E-Rajd Monte Carlo rozpoczął się w środę, 15. października, przed Kasynem w Monako, pierwszy etap wiódł wokół przełęczy Col de Turini. Trasa liczyła ponad 1.000 kilometrów, a zmagania zakończyły się w sobotę. Trasę pokonywały 62 zespoły przez Alpy Nadmorskie, departament Var, Alpy Górnej Prowansji, a nawet Włochy.
Ostatecznie załoga Bruno Saby / Christophe Marquès zajęła 15. miejsce w generalce i 4. w swojej kategorii.
Warto przy okazji zauważyć, ze w stawce znalazły się takie auta, jak kilka egzemplarzy Alpine A290, DS 3 E-Tense, DS 4 E-Tense, Renault Megane E-Tech Electric, a nawet DS N°8 (3. miejsce w klasie 2.)!
oprac. Krzysztof Gregorczyk; zdjęcia: Stellantis



















