Rankiem 19. listopada 2018 roku świat obiegła wiadomość, która wstrząsnęła branżą motoryzacyjną. Na tokijskim lotnisku Haneda aresztowano prezesa Nissana i Renault – człowieka, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej był oklaskiwany jako architekt największego sojuszu samochodowego świata. Carlos Ghosn, idol Japonii i „człowiek-cudotwórca” od ratowania firm przed bankructwem, nagle stał się symbolem skandalu i politycznej intrygi. Po latach milczenia Ghosn opowiada, jak doszedł na szczyt, dlaczego jego sojusz z Nissanem stał się solą w oku wielu i jak wyglądało życie menedżera, który uratował Nissana.
Ghosn wychował się w wielokulturowym tyglu. Urodzony w Brazylii, dorastał w Libanie, a edukację odebrał we Francji na prestiżowych uczelniach – École Polytechnique i Mines Paris. Ta różnorodność miała fundamentalny wpływ na jego karierę. „Całe życie byłem outsiderem. W Libanie byłem Brazylijczykiem, we Francji – Libańczykiem. Ten dystans nauczył mnie patrzeć szerzej i nie bać się innego sposobu myślenia” – wspomina. Zaczynał od stanowiska robotnika – Pierwsze kroki stawiał w Michelin, gdzie przeszedł drogę od zwykłego pracownika fabryki po dyrektora odpowiedzialnego za Amerykę Południową. Już tam zdobył reputację człowieka, który potrafi wyprowadzać firmy z kryzysu. „Jeśli przychodzisz ratować przedsiębiorstwo, musisz być gotów podważyć wszystko, co je hamuje – nawet jeśli oznacza to zamknięcie fabryk czy zerwanie wieloletnich układów” – mówi dziś, patrząc wstecz.

Ratowanie marki Nissan
Największe wyzwanie przyszło w 1999 roku. Nissan, wówczas bliski bankructwa, poprosił Renault o pomoc. Ghosn został wysłany do Japonii z misją, która wydawała się niemożliwa – uzdrowić firmę pogrążoną w długach sięgających 20 miliardów dolarów. „Wiedziałem, że mamy 50 procent szans na sukces. To było wszystko albo nic – i ja byłem gotów na obie wersje” – przyznaje. Plan naprawczy, znany jako Nissan Revival Plan, był bezprecedensowy w historii japońskiego przemysłu. Zamknięto cztery fabryki, zwolniono 21 tysięcy osób, zlikwidowano tzw. keretsu – tradycyjny system powiązań dostawców. W kraju, gdzie zatrudnienie na całe życie było normą, decyzje te budziły szok. Kluczem do sukcesu było jednak coś więcej niż cięcia. Ghosn złożył publiczną obietnicę, która poruszyła wyobraźnię Japończyków. „Powiedziałem: jeśli w rok nie będziemy na plusie, odchodzę. Jeśli w trzy lata nie zredukujemy długu – odchodzę. To była obietnica na oczach całego kraju – coś jak przysięga samuraja” – opowiada. Dzięki jasnemu celowi i nieprzeciętnej determinacji już po roku Nissan wrócił na plus. Po trzech latach firma była wolna od długów i gotowa do ekspansji.

Cięcie kosztów, ale inwestowanie w produkt
Jednym z sekretów Ghosna było jednoczesne cięcie kosztów i inwestowanie w produkt. Podczas gdy redukował wydatki i zamykał fabryki, równolegle zapowiadał nowe modele. „Nie można tylko oszczędzać – trzeba marzyć. Produkt i marka to paliwo dla zespołu. Dlatego w tym samym czasie ogłosiłem powrót 350Z i GT-R – ikon, które miały przywrócić dumę marce” – tłumaczy. W efekcie Nissan szybko odzyskał nie tylko kondycję finansową, ale i serca klientów. Modele sportowe stały się symbolem odrodzenia firmy. W kolejnych latach Ghosn nie tylko odbudował Nissana, ale też stworzył jeden z największych sojuszy motoryzacyjnych świata. Po dołączeniu Mitsubishi w 2016 roku, w 2018 roku grupa była numerem jeden globalnie, sprzedając blisko 11 milionów samochodów rocznie. „W 2018 roku byliśmy numerem jeden globalnie. 200 miliardów dolarów przychodów, ponad 10 miliardów zysku – to był szczyt!” – wspomina z dumą. Sukces był owocem nie tylko synergii kosztowych, ale też zróżnicowanej oferty – od modeli budżetowych po luksusowe, dostosowane do rynków w Azji, Europie i Ameryce.

Triumf przerwało dramatyczne wydarzenie w listopadzie 2018 roku. Na lotnisku Haneda Ghosn został zatrzymany przez japońskie służby pod zarzutem nadużyć finansowych. Spędził miesiące w areszcie, a następnie zorganizował jedną z najbardziej spektakularnych ucieczek w historii – w skrzyni na instrumenty muzyczne, prywatnym samolotem do Libanu. „To, co mi zrobiono, to była boucherie – rzeź. System był całkowicie skorumpowany. Nie chciałem być bohaterem tej farsy” – mówi bez ogródek. Według niego aresztowanie było efektem spisku części kierownictwa Nissana i władz japońskich, które obawiały się dalszej integracji z Renault.
zobacz testy samochodów Renault
Były szef Renault krytycznie ocenia dzisiejszą firmę
Dziś Ghosn krytycznie ocenia strategie dawnych firm, zwłaszcza decyzję Renault o wycofaniu się z Chin. „Nie opuszcza się rynku, który stanowi 30 procent światowej sprzedaży. Jeśli tam ci nie idzie, zmień strategię – ale walcz” – podkreśla. Jego zdaniem brak globalnej perspektywy i „franko-centryczne” podejście to błędy, które skazują firmę na marginalizację.
Pomimo kontrowersji wokół swojej osoby, Ghosn pozostaje inspiracją dla młodych przedsiębiorców w Libanie i na świecie. „Jestem dla nich dowodem, że można dojść na szczyt bez układów i nazwiska – tylko dzięki pracy i determinacji” – mówi. Patrząc w przyszłość motoryzacji, nie ma złudzeń co do nadchodzącej konsolidacji rynku. „W motoryzacji nie ma miejsca na przeciętność. Albo się rośnie, albo znika. Średnie firmy będą przejmowane lub upadną” – ocenia.
na podstawie wywiadu






