Chińskie koncerny samochodowe coraz śmielej wchodzą na rynki, które przez dekady były domeną marek europejskich. Tym razem to Chery – gigant znany z marek Omoda, Jaecoo, Exeed, iCar czy Luxeed – planuje kolejny strategiczny ruch: wejście do fabryk Renault w Ameryce Południowej.
Chińczycy prowadzą rozmowy z Francuzami na temat wspólnej produkcji samochodów hybrydowych w zakładach Renault w Kolumbii i Argentynie. W zamian Chery miałoby wnieść kapitał, technologie i własne projekty modeli. Dla obu stron to potencjalny układ korzystny – Renault zyskałoby partnera z dużymi możliwościami finansowymi i gotowymi rozwiązaniami technologicznymi, a Chery – dostęp do istniejącej infrastruktury produkcyjnej i lokalnych sieci sprzedaży.
Koncepcja nie jest nowa, ale tym razem Chery gra va banque. Firma od lat rozwija sieć montowni na całym świecie, od Egiptu i Syrii, przez Brazylię, po Barcelonę, gdzie w dawnej fabryce Nissana powstają już auta marek Ebro, Omoda i Jaecoo.
Strategia jest prosta: wejść na rynek przez „montownie niskiego ryzyka”, czyli linie typu DKD (Direct Knock Down), gdzie pojazdy przyjeżdżają niemal gotowe i są składane na miejscu niczym z zestawu IKEA. Dopiero później, gdy biznes nabiera rozpędu, zakład przechodzi na pełny cykl produkcyjny CKD – z lakiernią, spawalnią i montażem silników.
W Ameryce Południowej Chery chce powtórzyć ten model. W Kolumbii mogłoby wykorzystywać fabrykę Renault w Envigado do montażu samochodów spalinowych i hybrydowych, sprzedawanych zarówno pod marką Renault, jak i Chery. Z kolei w argentyńskiej Córdobie Chińczycy są zainteresowani segmentem pojazdów użytkowych – w tym lekkich hybryd plug-in, korzystających z opracowanej przez Chery technologii SHS.






