W ostatnich latach wiele mówiło się o chińskiej ofensywie, która miała zalać Europę tanimi samochodami elektrycznymi. Rzeczywistość wygląda jednak dużo spokojniej. W Austrii i Szwajcarii udział marek z Chin oscyluje dziś wokół 4%, czyli wciąż na poziomie rynkowej niszy. To więcej niż w Niemczech, ale nadal za mało, by mówić o jakiejkolwiek rewolucji.
Co więcej, wzrost ten nie wynika z elektryków, lecz z… ostrożnego odwrotu od nich. Austriacy i Szwajcarzy wcale nie rzucili się masowo na auta elektryczne. Jeśli trend jest zauważalny, to tylko w tym sensie, że konsumenci powoli odchodzą od tradycyjnych ICE – ale nie na rzecz BEV-ów. Elektryki rosną, ale wolno, a ich udział zależy bardziej od polityki podatkowej niż od rzeczywistego przekonania kierowców. Słaba infrastruktura ładowania, mała przewidywalność dopłat i nieustanna niepewność co do kosztów eksploatacji sprawiły, że zakup BEV-a przestał być oczywistą decyzją.
Zanim europejscy producenci zorientowali się, że pełna elektryfikacja wyhamowała, chińskie koncerny zdążyły wprowadzić do swoich ofert to, czego oczekują lokalni nabywcy: przewidywalne hybrydy.
W Austrii już połowa sprzedaży chińskich marek to HEV-y i PHEV-y. W Szwajcarii trend wygląda podobnie – BEV-y tracą udział w sprzedaży marek chińskich, a pełne hybrydy stają się coraz ważniejsze. To dobry przykład tego, że tamtejsi klienci nie szukają „nowej technologii”, lecz technologii sprawdzonej, która pozwala zmniejszyć spalanie bez uzależnienia od infrastruktury ładowania.
Niewielkie wzrosty udziału rynkowego świadczą bardziej o roztopieniu się oporu wobec “nowych” marek niż o dużym popycie. Rynki Austrii i Szwajcarii są małe, konserwatywne i bardzo podatne na stabilność regulacyjną. W takiej rzeczywistości marki spoza Europy mają trudniej – a rezultaty to bardziej testowanie możliwości niż realny przełom.
Austriacki i szwajcarski rynek nie są poligonem szybkiej adopcji. Wręcz przeciwnie – to miejsca, gdzie nowe rozwiązania testuje się powoli i bez emocji. Chińskie marki rosłyby szybciej, gdyby BEV-y spełniły obietnicę łatwej i taniej elektromobilności. Ponieważ tak się nie stało, rośnie tylko to, co gwarantuje stabilność czyli HEV jako bezpieczny wybór a PHEV jako opcja dla tych, którzy liczą na krótkie dojazdy i niskie spalanie.
dane : JATO Dynamics






