La Croisière Verte to współczesna wyprawa Citroëna przez Afrykę, nawiązująca wprost do legendarnych ekspedycji marki – Czarnej (Croisière Noire) i Żółtej (Croisière Jaune) z lat 20. i 30. XX wieku. Jej celem było nie tylko przejechanie z północy kontynentu na południe, ale zrobienie tego w sposób możliwie „zeroemisyjny”, pokazujący, że małe samochody elektryczne potrafią pokonać tysiące kilometrów w wymagających warunkach terenowych. Relacjonowaliśmy tę wyprawę bardzo dokładnie na naszych łamach. Byliśmy też na jednym z jej etapów.
Pomysł na La Croisière Verte wyszedł od francuskiego przedsiębiorcy i byłego kierowcy rajdowego Érica Vigouroux. Zainspirowany wizją André Citroëna sprzed stu lat – gdy samochody, a dokładnie Citroëny Kégresse, po raz pierwszy w historii pokonały Afrykę i Azję – postanowił powtórzyć tę przygodę w wersji XXI-wiecznej. Zamiast gąsienic i benzyny pojawiły się więc cztery niewielkie Citroëny Ami, lekkie pojazdy elektryczne produkowane m.in. w Maroku. Wyprawa została oficjalnie wsparta przez Stellantis / Citroën Middle East & Africa i potraktowana jako symbol przejścia od kolonialnych eskapad do odpowiedzialnej, ekologicznej mobilności.
100 lat temu wyruszyła ekspedycja Citroën Centre Afrique znana jako Czarna Wyprawa
Trasa La Croisière Verte wiodła z Francji, przez Ouarzazate w Maroku aż do Kapsztadu w Republice Południowej Afryki. Ekspedycja ruszyła jesienią 2024 roku – dokładnie 100 lat po starcie Czarnej Wyprawy Citroëna – i miała do pokonania około 14 000 kilometrów, głównie wzdłuż zachodniego wybrzeża kontynentu. Średni dzienny dystans zakładano na ok. 200 km, a prędkość przejazdu na poziomie 45 km/h. W praktyce oznaczało to mozolne, etapowe podróżowanie, uzależnione od warunków terenowych, klimatu i… możliwości ładowania.
Sercem projektu były właśnie kwestie energetyczne. Cztery Ami przewoziły nie tylko załogę i bagaż, ale też kluczowy sprzęt: zestawy paneli fotowoltaicznych, przetwornice, magazyny energii, części zamienne, narzędzia oraz zapasy wody i jedzenia. Założenie było jasne – jak najwięcej energii pozyskiwać z odnawialnych źródeł, demonstrując, że połączenie lekkich pojazdów elektrycznych z mobilną fotowoltaiką może umożliwić podróż nawet przez obszary słabo rozwinięte infrastrukturalnie. Oficjalna strona wyprawy podkreśla, że ekipa była w znacznej mierze samowystarczalna energetycznie, a Citroën Ami pełnił rolę nie tylko środka transportu, ale i „nośnika” sprzętu solarnego.
La Croisière Verte nie była jednak tylko technicznym demonstratorem. Organizatorzy zadbali o aspekt społeczny i edukacyjny. W każdym z szesnastu krajów, przez które przejeżdżał konwój, planowano spotkania ze studentami, młodzieżą i lokalnymi społecznościami – rozmowy o przyszłości mobilności, roli odnawialnych źródeł energii i szansach, jakie niosą lekkie pojazdy elektryczne w realiach afrykańskich miast i miasteczek. Chodziło o wymianę doświadczeń, promowanie lokalnych inicjatyw oraz inspirowanie młodego pokolenia do angażowania się w projekty proekologiczne.
Symboliczny wymiar wyprawy podkreśliła też obecność znanego Czytelniczkom i Czytelnikom Francuskie.pl Henri-Jacques’a Citroëna, wnuka André Citroëna, przy starcie ekspedycji. To właśnie on dał sygnał do wyjazdu konwoju, który następnie udał się do Maroka na właściwy początek trasy.
28 lutego 2025 r. załoga zameldowała się u celu: na Przylądku Dobrej Nadziei, po czterech miesiącach jazdy. Media motoryzacyjne mówiły o „historycznym wyczynie w Citroënie Ami” – po raz pierwszy tak małe pojazdy elektryczne, formalnie kwalifikowane jako lekkie czterokołowce, pokonały cały kontynent afrykański z północy na południe. W ten sposób La Croisière Verte dołączyła do panteonu wielkich wypraw Citroëna, pokazując, że duch pionierów motoryzacji może żyć dalej, ale w zielonej, niskoemisyjnej wersji, pasującej do wyzwań XXI wieku.











