Co sprawia, że Citroën Berlingo to doskonały samochód na wakacyjne podróże i dlaczego jest lepszy od Toyoty? Nasz czytelnik, Krzysztof Froch spełnił jedno ze swoich podróżniczych marzeń właśnie za kierownicą francuskiego kombivana. Poczytajcie relację Krzysztofa z wyprawy do słonecznej Hiszpanii.
Jak wszedłem w posiadanie Citroëna Berlingo? Moja historia z Hiszpanią zaczęła się od… rozczarowania. Mieszkam za granicą, pokonuję spore odległości, więc postawiłem na samochód, który jest liderem niezawodności i wedle powszechnie panującej opinii nigdy się nie psuje – Toyotę Corollę. Jak się okazało, moja sztuka musiała „ściągać na testach”, bo stała się moim największym utrapieniem. Strach przed każdą dłuższą trasą sprawił, że straciłem do tego modelu zaufanie.
Potrzebowałem niezawodnego samochodu i tu z pomocą przyszedł mój ojciec, który zaproponował żebyśmy na jakiś czas zamienili się autami. W ten sposób rozpoczęła się moja przygoda z Berlingo 1.6 HDi. Może nie jest to zbyt wyszukany samochód, ale za to niezwykle dzielny. Bez najmniejszego grymasu dowiózł mnie do pracy w Holandii, a po przygodach z Toyotą, to właśnie ta pewność była dla mnie najważniejsza.
Marzenie nr 1: Nürburgring
Zanim ruszyłem na południe, Berlingo zaliczyło ze mną „Zielone Piekło”, ale nie jako wyścigówka. Od lat marzyłem, by przejść legendarną północną pętlę Nordschleife pieszo. Zajęło mi to nieco ponad 4 godziny. Berlingo czekało cierpliwie pod torem gotowe na prawdziwe wyzwanie.
Hiszpania wzywa
Od około dziesięciu lat uciekam przed zimą do Hiszpanii. Tak było i tym razem, z tą różnicą, że teraz dysponowałem samochodem wręcz idealnym do takiej podróży. Berlingo jest naprawdę genialne, w kilkadziesiąt sekund można złożyć wszystkie fotele (nawet przednie!), rozłożyć materac i… gotowe. Kamper jak malowany.
Marzenie nr 2 – Francja francuskim samochodem
Zawsze marzyłem, by odwiedzić Francję francuskim autem. Choć w moich snach widziałem się w Renault 4, XM-ie czy Peugeocie 605, Berlingo z dumą niosło ten rodowód. Pierwszy przystanek? Nieczynny tor Reims-Gueux. Trafiłem tam śladami tegorocznej wyprawy Monte Carlo Tribute, podczas której grupa pasjonatów z Polski pokonała trasę z Tallina do Monako za kierownicą Opla Olimpii.
Kolejny punkt na trasie to monumentalny Wiadukt Millau. Do dziś pozostaje najwyższym wiaduktem w Europie (342 metry) i widok Berlingo na tle tej konstrukcji był jednym z najbardziej symbolicznych momentów podróży.
Delta Ebro – mój raj na ziemi
Choć uwielbiam Francję i jej spokojny klimat, moim głównym celem była słoneczna Hiszpania, w tym między innymi Delta rzeki Ebro. Poza moim rodzinnym Wałbrzychem, jest to mój raj na ziemi. Ogromny rezerwat, flamingi i pola ryżowe. Dla kierowcy jest tu jednak coś specjalnego: droga prowadząca prosto po plaży. To ewenement w skali Europy, który sam w sobie jest wart tej podróży.
Benidorm i Museo del Motor
Moim ostatnim przystankiem był Benidorm – miasto wieżowców, które kojarzy się głównie z tłumami turystów. Ja jednak miałem tam inny cel: Museo del Motor. To stosunkowo nowe miejsce na mapie Hiszpanii, które po prostu musiałem odwiedzić. Trzy hale pełne eksponatów, od samych początków motoryzacji po ikony popkultury, jak mój faworyt KITT z serialu Nieustraszony.
Fani francuskiej motoryzacji również znajdą tu coś dla siebie. Perełek z znad Sekwany nie brakuje. Jeśli będziecie w okolicy Alicante, zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce.
Powrót i pożegnanie z Berlingo
Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy, tak też było z moim urlopem. Citroën Berlingo dotarł do domu. Cała trasa liczyła 4707 kilometrów i kosztowała około 450 euro.
Bardzo polubiłem ten samochód, jest pakowny, przestronny i napędza go świetny silnik 1.6 HDi. Ma wysoką kulturę pracy, a spalanie poniżej 5 l/100 km przy takich gabarytach robi wrażenie. Moment oddania Berlingo zbliża się wielkimi krokami i ciężko będzie pożegnać niezawodnego kumpla z Francji i wrócić w objęcia kapryśnej Azjatki.
Moje podróże to wieczne poszukiwanie motoryzacji, najchętniej tej klasycznej, więc zapraszam do śledzenia moich przygód w social mediach, jednak najbardziej zachęcam Was, aby odpalić własny samochód i samodzielnie ruszyć w świat.
Tekst, zdjęcia: Krzysztof Froch, Zrób to Klasycznie






Zobacz także:
- Dla rodziny z małym dzieckiem? Tylko Citroën Berlingo, bo wózek włożysz bez składania
- 90 kilometrów od Kordoby leży miasteczko jak z bawarskich Alp. Pojechałam tam Renault Arkaną i odkryłam zaskakującą Argentynę







































