Nowy Citroën C3 Picasso 2009 – pierwsza jazda

0 32

Nowy Citroen C3 Picasso to bardzo praktyczny, chociaż nieduży samochód. Od czego zaczniemy? Może od uprzedzenia… To cecha mocno charakteryzująca wielu Polaków. W tym także niżej podpisanego, niestety ;-) Byłem po prostu święcie przekonany, że przy swej całej funkcjonalności Citroën C3 Picasso okaże się autem bardzo twardo zawieszonym, więc nie będzie mi oferował tego, czego od Citroëna od lat oczekuję. Wszak auto jest wysokie, więc po prostu musi być sztywne, nie? Nie… Citroën zaskakuje, prawie jak za najlepszych czasów!

 


Oglądałem C3 Picasso podczas ubiegłorocznego Salonu Samochodowego w Paryżu. To niebanalne stylistycznie autko wzbudzało zresztą ogromne zainteresowanie – ciężko było zrobić zdjęcie, żeby ktoś nam samochodu nie zasłaniał. Ciągle ktoś się kręcił przy wystawionych egzemplarzach. Biorąc pod uwagę zwartą budowę samochodu i wszechobecne paryskie korki – nic dziwnego. Mieszkając w najbardziej klimatycznej europejskiej stolicy też szukałbym samochodu o niewielkich gabarytach. Ale pojemnego. I taki właśnie zdaje się być Citroën C3 Picasso.


Mieszkamy jednak w Polsce, kraju pełnym kontrastów i… uprzedzeń ;-) Kraju, z którym w strukturach Unii tylko jedno państwo może konkurować brakiem jakości dróg. Dlatego z pewną taką nieśmiałością ;-) zerkałem w stronę C3 Picasso – czy takie auto może się sprawdzić na naszych torach przeszkód szumnie zwanych drogami krajowymi? Że o lokalnych wstążkach gierkowskiego asfaltu nie wspomnę? Nie dało się tego w pełni sprawdzić podczas prasowej premiery C3 Picasso w stołecznym Centrum Sportu. Warszawa ma wprawdzie różne drogi, ale czyż nie trzeba wyruszyć na wschodnie rubieże, by przekonać się, co tak naprawdę potrafi zawieszenie każdego samochodu? ;-)

 


Wybraliśmy się więc… Wzięliśmy w obroty dwa samochody, u dwóch różnych dealerów Citroëna, zaprzyjaźnionych z nami. W lubelskiej firmie Auto Broker zrobiliśmy trochę zdjęć i porozmawialiśmy z Szefem Serwisu na temat Citroëna C3 Picasso (i nie tylko), zaś dzięki uprzejmości innej lubelskiej firmy – Auto Forum – odbyliśmy jazdę testową i to po bardzo różnej nawierzchni: zaliczając zniszczony odcinek drogi krajowej, niezły, nowy asfalt lokalnych dojazdówek, a także szutrowy odcinek na jednym z nowych lubelskich osiedli domków jednorodzinnych.


C3 Picasso, jak na niewielkiego vana przystało, ma przesuwaną wzdłużnie kanapę, co pozwala wygospodarować dodatkowe miejsce w i tak sporym bagażniku. Niestety funkcjonalność tego rozwiązania jest odrobinę dyskusyjna, jak w każdym tego typu przypadku – po prostu powiększając pojemność kufra maksymalnie praktycznie tracimy szansę na posadzenie kogokolwiek na tylnej kanapie. Przestrzeń, w której normalnie mieszczą się nogi, nagle gdzieś wyparowuje. Na szczęście kanapa owa jest dzielona (i składana), dzięki czemu można przesunąć tylko jej część (do wyboru: mniejszą, lub większą) i jeśli z tyłu nie jedzie komplet pasażerów, a tylko jedna, czy dwie osoby, to można mieć słynne „2 w 1”, czyli nieco powiększony bagażnik i odpowiednią ilość miejsca dla maksymalnie dwóch pasażerów. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – nawet przy maksymalnym cofnięciu kanapy miejsca w kufrze jest sporo. A fajnym patentem jest podwójna podłoga – pozwala na różną aranżację przestrzeni bagażowej.

 


Kierowca i pasażer z przodu narzekać na brak miejsca nie powinni. Fotele są bardzo przyjemnie wyprofilowane, ich twardość jest odpowiednia, a dostęp do wszystkich przełączników bezproblemowy. Wbudowane fabryczne radio ma sterowanie przy kierownicy, standardowe dla rozwiązań stosowanych w PSA. Oryginalna stylistyka kokpitu, ciekawe dysze nawiewów, które powinny przypaść do gustu kibicom sportowym (mi przywodzą na myśl stadion piłkarski) – wszyscy miłośnicy Citroënów i Peugeotów bez trudu odnajdą się we wnętrzu C3 Picasso.


Wnętrze owo jest jednak dość nowatorskie, zwłaszcza w tym segmencie. Znany już z C4 wyświetlacz ciekłokrystaliczny podświetlany naturalnym światłem zawiera obrotomierz, prędkościomierz (ze wskazaniami cyfrowymi), segmentowy wskaźnik ilości paliwa w baku i parę innych informacji. W jego centralnej części umieszczono bursztynowy wyświetlacz systemu audio, bądź – jeśli ten jest wyłączony – daty. Po prawej stronie umieszczono segment wypełniony różnego rodzaju kontrolkami. Wszystko czytelne i estetyczne, choć na pewno znajdą się malkontenci narzekający na centralne umieszczenie wskaźników.

 


Pomiędzy fotelami znalazły się – oprócz dźwigni hamulca ręcznego – dwie podstawki na napoje (lub przenośną popielniczkę) oraz gniazdko 12V i gniazdko uniwersalne. Pojedyncze miejsce na kubek, czy popielniczkę, umiejscowiono w tylnej części tunelu środkowego, więc i pasażerowie kanapy mają co zrobić z napojem.


Z tyłu jednak trafiła się rzecz dziwna. Chodzi o sterowanie szyb, jeśli są one opuszczane elektrycznie. Moim zdaniem przycisk owego sterowania umieszczono dużo za nisko. Nie jest to rozwiązanie najszczęśliwsze i chyba tylko brakiem lepszej lokalizacji można tłumaczyć ten pomysł. Tylko czy naprawdę nie dałoby się tego przenieść w okolice klamki na przykład?

 


Testowane przeze mnie auto napędzał 95-konny benzynowy silnik 1.4i. Dopóki nie chcemy mocno przyspieszać i nie mieszkamy w terenie o dużym pofałdowaniu powierzchni, jest to jednostka wystarczająca. Niestety gdy trafiają nam się podjazdy pod nawet niewysokie górki (specjalnie pojechałem w takie okolice), nawet z 90-kilogramowym kierowcą samochód okazuje się dla tego silnika zbyt ciężki. Rozwiązaniem jest redukcja biegu i wejście na wyższe obroty, ale jeśli ktoś tego nie lubi i w dodatku nie chce spalać większych ilości benzyny, powinien wybrać droższą raptem o 3-3,5 tys. zł odmianę ze 120-konnym motorem 1.6, albo sięgnąć po diesla. Ten drugi wariant okazuje się być jednak o 10 tys. zł droższy w przypadku 92-konnej odmiany, lub o 15 tys. dla tych, którzy wolą silnik 1.6 HDi 110 KM. W dodatku mocniejsze silniki nie są dostępne z podstawowym wyposażeniem SX. Przed mniej więcej pięcioma tygodniami opublikowaliśmy materiał zawierający szczegóły wyposażenia oraz ceny C3 Picasso i tam odsyłamy zainteresowanych.


Od razu uprzedzę – nie jeździłem po górkach gdzieś w okolicach Tatr. To były zwykłe miejskie drogi w Lublinie, ale prowadzące po osiedlach umiejscowionych w takim mało płaskim terenie. Górki wysokości kilku metrów, podjazd na odcinku metrów kilkudziesięciu. Niestety podstawowa jednostka benzynowa nie pozwala na szaleństwa na takich drogach, a wynika to nawet nie tyle z braków mocy (wszak 95 KM jeszcze niedawno było standardem w kompaktach), co z masy samochodu. To niestety tendencja stała u praktycznie wszystkich producentów – auta lżejsze od swoich poprzedników można policzyć na palcach ręki, no, może dwóch rąk. I nie ma tu znaczenia, że C3 Picasso nie ma swojego odpowiednika w poprzedniej gamie firmy ;-)

 


No ale silnik, to kwestia upodobań i możliwości finansowych. Można dołożyć wcale nie tak dużo i cieszyć się 120-konnym motorem benzynowym, albo „trochę” więcej i kupić diesla. Ponieważ jak by nie patrzeć, C3 Picasso jest małym vanem, kwestie dynamiki jazdy schodzą na plan drugi. Rodzinne auto powinno zaś być komfortowe. I C3 Picasso – ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu – zawieszone jest naprawdę miękko! Spodziewałem się czegoś pomiędzy C2 i C3, a okazało się, że testowany mały van ma zupełnie inną charakterystykę zawieszenia! Taką, jaką lubię. Jest miękko, miękko i jeszcze miękko. Owszem – na ostrzejszych zakrętach może to początkowo budzić pewne obawy, gdy wjedziemy w nie ciut szybciej, ale cóż – prowadzimy w końcu dość wysokie auto. Ma prawo się przechylać. I szczerze powiem – pasuje mi to! Wolę pojechać spokojniej po krętej drodze i jednocześnie cieszyć się wysokim komfortem zawieszenia na drogach zniszczonych, niż mieć odrobinę radości z jazdy na górskich serpentynach (po których jeżdżę rzadko) i męczyć się przez pozostały czas na twardym zawieszeniu, przez które czuł będę nie tyle asfalt, co jego pofałdowanie i liczne w nim dziury.


Bo powiedzmy sobie jasno – nasi motoryzacyjni dziennikarze w recenzowanych przez nas co trochę pismach branżowych chwalą czucie drogi. Chwalą je, bo tak wynika z niemieckich artykułów tłumaczonych do polskich wydań, więc nawet gdy sami piszą te(k)sty, po prostu nie wypada im pisać inaczej – linia programowa pisma musi być stała ;-) A asfalty niemieckie są jakby nieco inne, niż polskie… I my właśnie wolimy nawet stracić nieco czucia drogi w niektórych modelach na rzecz komfortowego poruszania się po polskich torach przeszkód zwanych przez niektórych nawierzchniami bitumicznymi ;-)

 


Citroën C3 Picasso świetnie radzi sobie z różnego rodzaju nierównościami. Pokonuje je gładko i cicho! Albo miałem zepsuty egzemplarz, albo po wcale licznych wpadkach z C4 Picasso Citroën skonstruował ciche zawieszenie. Najmniejszego „Pikusia” prowadzi się bardzo przyjemnie, a podróż nim sprawia sporo przyjemności. Do tego auto jest całkiem nieźle wyciszone, więc radio nie musi grać bardzo głośno, żeby z zewnątrz nie docierały niemiłe odgłosy ryczących Golfów III z dziurawymi tłumikami ;-)


W Citroënie C3 Picasso, jak przystało na vana, siedzi się dość wysoko. Zaskakująco wysoko. Nie spodziewałem się, że aż tak, ale porównanie na drodze z innymi samochodami jasno i dobitnie dowodzi – jedziecie vanem! Siedzenia są wygodne i podejrzewam (napiszę, jak to zrobię), że na długich dystansach też będzie dobrze. Za kierowcą o wzroście 180-185 cm bez trudu siądzie pasażer o podobnych wymiarach, o ile oczywiście kanapa będzie cofnięta maksymalnie do tyłu.

 


Czy więc C3 Picasso nie ma żadnych wad? Owszem – ma. W samochodzie, którego najtańsza wersja kosztuje w Polsce 52 tys. zł wypadałoby, żeby w osłonach przeciwsłonecznych były podświetlane lusterka, a w wyposażeniu standardowym – boczne poduszki powietrzne. Toż w podobnej cenie można mieć 100-konne Renault Megane z czterema airbagami. Owszem – dopłata do tych dwóch bocznych w C3 Picasso, to jedynie 800 zł, ale czy naprawdę nie dałoby się tego upchnąć w cenie podstawowej? Nie zaszkodziłoby tez pomyśleć o zmianie lokalizacji przycisku sterowania tylnych szyb, jeśli wybierzecie wariant z elektrycznym ich podnoszeniem.


Citroën C3 Picasso, to na pewno udane auto. Sądzę, że warto wziąć je pod uwagę, gdy szuka się czegoś dla rodziny typu 2+2. Funkcjonalne, zgrabne i oryginalne. Czy wkrótce zobaczymy te samochody na polskich ulicach? Oby!


Dziękujemy za pomoc w przeprowadzeniu testu lubelskim firmom:
Auto Forum
Auto Broker

KG

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o