Citroën – historia komfortowych foteli

4 2 406

Myślisz „Citroën” i pierwsze skojarzenie, to komfortowe zawieszenie. Ale dla francuskiej marki to było zawsze za mało. Komfort zawieszenia był zawsze istotny, ale nie ograniczano się wyłącznie do tego. Oto historia komfortowych foteli w poszczególnych (acz nie wszystkich) modelach marki obchodzącej w tym roku stulecie produkcji samochodów.

Podążając za ewolucją oczekiwań klientów, definicja komfortu ulegała głębokim zmianom i obecnie obejmuje wiele kryteriów zawartych w programie Citroën Advanced Comfort®, który jest podstawą projektowania nowoczesnej gamy marki. Siedzenia zawsze były jednym z głównych elementów przyczyniających się do komfortu na pokładzie. Nic więc dziwnego, że w programie Citroën Advanced Comfort® nie mogło zabraknąć foteli.

A jak to było na przestrzeni lat?

Początkowo trudno było mówić o jakimkolwiek komforcie, bo przecież samochody nie miały foteli. Nie? Ano nie. Miały drewniane siedziska, ławki w zasadzie, twarde i niewygodne. Dla wielu osób pewnie zresztą był to dyskomfort niezauważalny – samochody nie były powszechne, a nieliczni, których było na nie stać, cieszyli się samym faktem podróżowania automobilem. Niemniej jednak szybko pojawiła się potrzeba zmian i w tym zakresie. Zwłaszcza, że auta były drogie, więc poprawa komfortu, czy też w ogóle jego pojawienie się, nie było kwestią pieniędzy, ale raczej wyartykułowania potrzeb. Nic więc dziwnego, że wkrótce pojawiła się wygodna tapicerka pokryta skórą (wówczas najbardziej solidny i wytrzymały materiał), odpowiednia do pogody. Należy bowiem pamiętać, że w tych czasach kierowca z reguły pozostawał odsłonięty. Z pasażerami było różnie.

Kiedy Citroën wyprodukował swój pierwszy model, Type A 10HP, dokładnie sto lat temu, jego pasażerowie mieli już wygodne fotele, wyściełane i amortyzowane. Wraz z miękkością zawieszenia idealnie neutralizowały niewielkie nierówności.

Im bardziej Citroën był większy, tym jego wyposażenie było bogatsze. A komfort foteli rósł – siedzenia były wygodne i wyściełane. W modelach C4 i C6 możemy z całą pewnością mówić o obecności foteli, wyposażonych w podłokietniki i rozkładane oparcia.

Z czasem samochody stawały się też coraz szybsze. Doskonałym przykładem jest tu model Traction Avant, który miał wprawdzie mniejszy silnik od swoich poprzedników, ale i tak osiągał wielkie, jak na swoje czasy, prędkości. Na przykład model 22 faux kabriolet (dziś nazwalibyśmy go raczej autem typu coupé) przedstawiony przez André Citroëna wyposażony był w ośmiocylindrowy silnik o pojemności ponad trzech litrów. Pozwalało to na osiągnięcie prędkości nawet 160 km/h. Nic dziwnego, że po ten model często sięgali gangsterzy, którzy mogli dzięki temu uciec policji.

Ale oprócz zapewnienia standardowych rozwiązań technicznych trzeba było też zadbać o komfort foteli. Konieczne było zaprojektowanie siedzeń, które utrzymywały pasażerów w zakrętach pokonywanych z dużą prędkością, a trakcja musiała zapewniać „collée à la route” (przyklejenie do drogi). Traction Avant dzięki swoim właściwościom technicznym i przyczepności napędzanych przednich kół, stawiał czoła wymagającym zakrętom przy dużych prędkościach, co wyróżniało go wśród innych samochodów.

Włoski projektant Flaminio Bertoni nie ograniczył się jedynie do projektu linii nadwozia, ale także osobiście współpracował przy projektowaniu foteli „reine de la route” (królowej dróg).

Później przyszła kolej na 2CV. Prędkość nie znalazła się na liście priorytetów postawionych przed konstruktorami. Na zlecenie ówczesnego dyrektora generalnego Citroëna, Pierre’a Julesa Boulangera, samochód, który miał motoryzować Francję, nie powinien przekraczać 60 km/h. Istniały jednak inne priorytety: komfort (samochód miał potrafić przejechać przez zaorane pole bez tłuczenia jaj przewożonych w koszyku) i niskie koszty produkcji. Również w tym przypadku problem rozwiązał Flaminio Bertoni, który dzięki badaniom architekta Jeana Prouvé wyobraził sobie siedzenia „w hamaku”, zawieszone między dachem, a siedziskiem, bardzo proste i równie wygodne. Na przeszkodzie wdrożeniu auta (o kryptonimie TPV) stanęła jednak II wojna światowa.

Po wojnie kierownictwo francuskiej marki uznało to rozwiązanie za nieodpowiednie i poprosiło Bertoniego o zmiany w projekcie. Genialny projektant narysował normalny żelazny stelaż siedziska, na którym można było rozciągnąć cienką wyściółkę, zachowując w ten sposób zasadę hamaka bez dodatkowych prętów i podpór.

To, co było dobre w takim aucie, jak 2CV, nie mogło się znaleźć w tak futurystycznym modelu, jak zaprezentowany w 1955 roku Citroën DS. Tutaj bez wygodnych foteli obyć się nie mogło. W bogini komfortu szeroko stosowano nowy materiał: Dunlopillo, piankę pęcherzykowa o wielu gęstościach, produkowaną przez Dunlopa, bardziej miękką w środku poduszki oparcia lub siedziska i bardziej sztywną po bokach, zdolną pomieścić pasażera i utrzymać go bokami w niesamowicie miękkim uścisku. Również Citroën DS w ciągu dwudziestu lat, w których pozostawał w produkcji, zwiększył swoją moc i osiągi, narzucając całkowite przeprojektowanie siedzeń w 1969 roku, które straciły sprężyny pod poduszką na korzyść unikalnych bloków Dunlopillo.

Nadszedł rok 1970. Rok dwóch premier Citroëna. Pojawiły się smukły, sportowy SM oraz protoplasta BX-a, Citroën GS. Ten drugi miał początkowo litrowy silnik, który zapewniał osiągi zbliżone do tych, jakimi mógł się poszczycić DS w początkach produkcji, czyli 15 lat wcześniej. My jednak skupmy się na czymś innym. W obu tych autach nie zabrakło bowiem wspaniałych foteli – luksusowych i wyprofilowanych w SM-ie, oraz otulających i wygodnych w GS. Pamiętajmy przy tym, że GS powstał jako rozwinięcie, ale i połączenie idei dwóch jakże odmiennych samochodów – 2CV i DS.

W 1974 r. przyszła kolej na Citroëna CX, który na skutek ówczesnego kryzysu naftowego znalazł się w roli flagowego modelu marki spod znaku szewronów. W przypadku modelu CX projektanci wyobrażali sobie kokpit „z epoki kosmosu”, w którym siedzenia i panele drzwiowe są stale zintegrowane z pasażerami.

Dzięki pracy projektantów kalibru Michela Harmanda, autora wnętrz Citroënów z lat 70. i 80. XX wieku, marka sygnowana szewronami zawsze przodowała w stylu i komforcie. To tradycja zapoczątkowana przez założyciela marki, która dzisiaj, sto lat później, wciąż jest żywa i rozwijana w obecnej gamie samochodów.

Najnowszy model wprowadzony na rynek, nowy SUV Citroën C5 Aircross, oferuje prawdziwą innowację w służbie dobrego samopoczucia na pokładzie: siedzenia Advanced Comfort, które dzięki wyściółce o grubości 15 mm gwarantują miękkość i wsparcie. Ponadto strukturalna i gruba pianka poliuretanowa na powierzchni, w połączeniu z pianką o wysokiej gęstości w wewnętrznej strukturze przednich siedzeń, zapewnia dynamiczny komfort odniesienia, niezbędny do prawidłowego podparcia podczas długich podróży. Ta pianka o dużej gęstości zapobiega również obwisaniu po wielu godzinach jazdy i starzeniu się siedzenia po latach użytkowania. Wreszcie, komfort zapewniają bardzo szerokie siedzenia i oparcia ze wzmocnionym podparciem, przednie fotele z regulacją wysokości, przednie zagłówki z regulacją wysokości i głębokości, fotel kierowcy z 8-stopniową regulacją elektryczną z zapamiętywaniem pozycji. Przednie fotele oferują kierowcy i pasażerowi, oprócz ogrzewania, zaawansowany system masażu wielopunktowego, który działa w 8 sektorach oparcia, z 5 proponowanymi programami, aby móc zapewnić masaż lędźwiowego odcinka kręgosłupa, pleców i ramion.

Nawet w swojej najnowszej wizji mobilności przyszłości Citroën myśli o wygodzie. W 19_19 Concept, zaprezentowanym niedawno podczas VivaTech 2019, dobre samopoczucie na pokładzie wykracza poza tradycyjne parametry świata motoryzacyjnego. Przedział pasażerski jest w rzeczywistości zaprojektowany jako prawdziwy salon, a dla pasażerów staje się w pewien sposób kontynuacją domu. Zapewnia komfortową podróż, w całkowitym spokoju i ciszy. Każde miejsce w kokpicie jest traktowane tak, aby oferować wyjątkowe i spersonalizowane wrażenia, dzięki czemu każdy pasażer może wybrać własne doświadczenie podróży. A wszystko to przygotowano w niesamowitym stylu i z dbałością o detale. Komfort foteli jest wyczuwalny już na pierwszy rzut oka!

 

 

Krzysztof Gregorczyk; zdjęcia: Citroën

dedykuję ten materiał pamięci mojej Mamy.

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
2 Wątki komentarzy
2 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
4 Autorzy komentarzy
AdamKrzysztofMarekpawelhks Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pawelhks
Gość
pawelhks

Mnie bardzo odpowiadają fotele przednie w C4GP drugiej generacji, niby zwykle, ale bardzo mi się wygodnie podróżuje, nawet kilka godzin spędzonych w aucie nie powoduje bólu pleców, w czym pomaga dobrze ułożony podłokietnik. Tak samo fotele przednie w Cactusie I są rewelacyjne, robią niesamowite wrażenie na przypadkowych pasażerach, którzy są zachwyceni widokiem, a potem wygody z jaką się siedzi.

Marek
Gość
Marek

Sa to bardzo wygodne samochody Ale do czasu jak się nie zacznie w nich wszystko sypać i jeszcze ta nieszczęsna elektryka i silniki