Chat with us, powered by LiveChat

Citroen C4 Aircross na antypodach – dzień 1 w Nowej Zelandii

62 36

Citroen C4 Aircross to nasz samochód testowy na podróż po Nowej Zelandii. Pojedziemy nim z Auckland na północ a później na południe. To cała wielka wyprawa, bo żeby tu się dostać, trzeba przelecieć cały świat. A sama podróż z Hongkongu trwa prawie… 11 godzin. W pewnej chwili za oknami samolotu widzi się słońce a to znak, że przelatuje on nad Australią. I w końcu w oddali pojawiają się kontury dwóch wysp. To już Nowa Zelandia. Z góry, na trasie podejścia do lotniska, wygląda dokładnie tak, jak we Władcy Pierścieni czy Hobbicie, mocno zielone pagórki, turkusowa woda. Zieleń tutaj szokuje.

Nasza podróż po Nowej Zelandii:

Ląduję w Auckland i najpierw kontrola imigracyjna, czyli tłumaczenie po co się przyjechało. Trzeba mieć bilet powrotny i nie kręcić – rzadko bo rzadko, ale zdarza się, że kogoś nie wpuszczą i odsyłają do domu. Poza tym władze Nowej Zelandii bardzo skrupulatnie kontrolują co się tutaj wwozi. Żadnego jedzenia, żadnych produktów organicznych. Kontrola na lotnisku jest bardzo skrupulatna, oprócz zwyczajowego wypełniania deklaracji walizka musi być prześwietlona a wyszkolone psy próbują wywąchać najmniejszą ilość niedozwolonych produktów. Po tej całej procedurze, która trwa z uwagi na ilość przylatujących około godziny, można wyjść na zewnątrz. A tam… 25 stopni, bo w końcu zaczyna się nowozelandzkie lato.

Pytam taksówkarza o francuskie samochody. O marce Citroen… nie słyszał. Dopiero gdy zobaczył samochód, który odbieram, powiedział „aaa… this is luxury car”. Importer walczy z całą masą konkurencyjnych marek a samochody ze Starego Kontynentu są postrzegane jako ekskluzywne, między innymi z uwagi na cenę. Citroen C5 za 55 tysięcy dolarów? Zwyczajna cena – koszty transportu i podatki związane z samochodami są tutaj bardzo wysokie.

Odbieram swoje testowe auto. Citroen C4 Aircross czeka przed przedstawicielstwem Citroena. Sympatyczni menadżerowie pytają mnie o plany, umawiamy się na przesłanie materiału zdjęciowego oraz datę zwrotu auta. Sami trochę też zazdroszczą takiej podróży, bo liczne obowiązki służbowe nie pozwalają im tak daleko wyjeżdżać turystycznie. Firma jest mała, pracy przed nimi sporo. Wypytują o Europę. Mówię im o sytuacji z postrzeganiem francuskich marek w Polsce. Tutaj nie mają takiego problemu, walczą nie tyle z wizerunkiem, co z dużą ilością konkurencji. Zachęcają do odwiedzenia nowo otwartego salonu Citroena przy Greath South Drive. Mimo zmęczenia obiecuję, że tam pojadę od razu.

Citroen C4 Aircross czeka już przed firmą. Srebrny kolor, szklany dach. W środku prawie wszystko co do szczęścia potrzeba, może za wyjątkiem nawigacji. Ale to akurat mam w telefonie – niezawodny Copilot. Otwieram drzwi kierowcy i oczywiście się mylę, bo tutaj kierownica jest po drugiej stronie. Później jeszcze kilka razy odruchowo to robię, podobnie jak mylę się przy włączaniu kierunkowskazów. Ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. O samochodzie jeszcze zdążę napisać później, dzisiaj jeszcze wrażenia z samej jazdy po Auckland.

2013-11-22 07.43.03Jest to dużych rozmiarów metropolia, więc ruch tutaj spory, o korki nietrudno. Dlatego plan jest taki, aby jak najszybciej stąd uciekać. Hotel, trochę snu i jak najwcześniej w teren, na północ. A jak się jeździ po prawej stronie? Wszystko jest odwrotnie, na szczęście można się przyzwyczaić. Na początku obserwując innych kierowców, to bardzo pomaga poznać lokalne zwyczaje. Co ciekawe, w Auckland jeździ się dość agresywnie, od razu nasuwają mi się skojarzenia z Warszawą. Zajeżdżanie drogi, lekkie wymuszanie i dynamiczna jazda (10-15 km/h powyżej limitu) są tu swojego rodzaju normą. Prawie jak w domu.

Czas sprawdzić ceny paliwa. Ropa po 1,5 dolara, ale nowozelandzkiego, a więc w przeliczeniu niecałe 4 złote za litr. Benzyna 50 centów drożej, nieco ponad 5 złotych za litr (stan listopad 2013). Czyli w tym bogatym kraju jest taniej niż u nas – przynajmniej pod tym względem. A samochód ma tutaj prawie każdy, podobnie jak w USA, jest on niezbędny do poruszania się z dalekich przedmieść. Po drodze nie widać transportu miejskiego, są tylko dość drogie taksówki. Kurs z lotniska do centrum może kosztować 80-100 dolarów (za około 20 kilometrów).

Bardzo podoba mi się mnóstwo małych sklepów, zlokalizowanych w ulicach handlowych. Obok znanych sieciowych jadłodajni, takich jak Pizza Hut czy KFC, jest tutaj sporo lokalnych małych firm i firemek, gdzie można kupić każdy rodzaj jedzenia. Sklepy, piekarenki, punkty usługowe – widać, że to wszystko żyje i ma się dobrze.

Zadziwia roślinność i odgłosy ptaków. Tu prawie wszystko jest inne niż u nas. Z filmu na lotnisku można się dowiedzieć, że 85% flory jest unikalne dla Nowej Zelandii. Dlatego ciężko rozpoznać drzewa czy krzewy. Aktualnie jest tu przełom wiosny i lata, dlatego przyroda szokuje kolorami, w tym dziesiątkami odcieni żywej zieleni. Uczta dla oczu.

Jutro 600 kilometrów przez północną Nową Zelandię. Trasa do Cape Reigna jest pełna zakrętów oraz mniejszych i większych pagórków. Czas naprawdę przetestować jak jeździ C4 Aircross.

Dziękujemy firmie Citroen za udostępnienie samochodu do testu.

 

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
7 Wątki komentarzy
55 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
9 Autorzy komentarzy
JanKMI-MIgigant2009Jerzy R.Vifo Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Troll
Gość
Troll

„Jakiś troll zarzucał mi parę razy, że klękam przed francuskimi samochodami, bo importerzy zapraszają mnie na zagraniczne prezentacje. Faktycznie, byłem z Peugeotem na bodajże trzech takich wyjazdach, tak jak i inni dziennikarze. Jeśli jednak miarą klękania jest to, jak daleko od kraju wybiera się żurnalista z importerem, to już rozumiem umiłowanie koncernu VAG – nie tak dawno Audi zaprosiło dziennikarzy do Chile, a w aktualnym „Auto Świecie” znajdziecie relację z jazd samochodami tej marki w Nowej Zelandii.” Powyższe słowa napisał Krzysztof Gregorczyk. Rozumiem że jak dziennikarze jeżdżą z Audi do Nowej Zelandii to klękają i miłują, ale jak jadą z… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

I o to właśnie chodziło, Panie Trollu z Bauera :-)
I teraz macie problem, jak to jest, że Was Citroën tam nie zaprosił, prawda?
Tak, tak właśnie jest. My nie klękamy. A jeśli nawet, to z umiłowania, a nie za… Niech sobie Pan dopowie sam :)

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Dawno tu nie zaglądałem, i po zajrzeniu przypomniałem sobie dlaczego.
Panie Krzysztofie, proste pytanie – prosta odpowiedź: czy kiedykolwiek widział Pan w Motorze relację z tego typu wyprawy? Takiej dalekiej, takiej jaką w powyższym cytacie Pan tak krytykował, a na którą teraz sam (w sensie portal) Pan poleciał.

gigant2009
Gość
gigant2009

Jakież wyczucie czasu Panie Jerzy R.
Zajrzeć w takim momencie i czasie :D
Podziwiam spostrzegawczość
Zazdrość ?

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Z Nowej Zelandii, to w „Motorze” chyba nie było, ale też poleciała tam niewielka grupka dziennikarzy z Polski. O ile się nie mylę, poniżej 10 osób. I nie wiem, czy był ktoś z Redakcji „Motoru”, ale jeśli już chodzi o polski oddział Bauera, to ręki bym sobie uciąć nie dał. Ale nie o to chodzi. Czasem po takich wyjazdach, w których dziennikarze biorą udział, tekstu – przynajmniej jeśli chodzi o francuskie samochody – jest niewiele. Ale krytyka się w nim z reguły znajdzie. Jeśli chodzi o Skodę, czy VW, to znaleźć w tekstach im poświęconych krytykę, to niemal jak wygrać… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Aha – i jeszcze jedno. Już się cieszę na to, co nastąpi za jakieś 2-3 tygodnie… :)

gigant2009
Gość
gigant2009

A co nastąpi za 2-3 tygodnie? :D

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

„Ale nie o to chodzi.” – ależ właśnie o to. To, co Pan napisał (a Troll zacytował) wyraźnie pokazuje, jaka dotychczas była Wasza postawa. Szkoda, że właśnie pokazaliście, że nie wynikała ona z Waszej decyzji nie jeżdżenia na takie wyjazdy, tylko po prostu z braku zaproszeń… Ponowię pytanie, bo widzę, że stara się Pan uniknąć odpowiedzi. Czy wie Pan o jakimkolwiek wyjeździe tego typu, na którym byli dziennikarze Motoru? Widzę, że jak zwykle łatwo Panu kogoś pomówić, ale już bronienie swojego zarzutu nie bardzo Panu wychodzi. A zatem – Pan postawił zarzut, ja mówię „sprawdzam”. A Pan ma teraz okazję… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Normalnie, to bym Panu napisał, co może Pan sobie sprawdzić, ale OK. I niech się Pan do mojej dorosłości nie odwołuje, bo to żenujące, że człowiek reprezentujący pismo, które kiedyś słynęło z wiarygodności, a teraz zajmuje miejsce, które dosadnie określił Bolus, zarzuca niedojrzałość fanom określonej motoryzacji, którzy się ze swoimi preferencjami nie ukrywają za zasłoną obiektywizmu. Ale dobrze. Nie, nie wiem, czy ktoś zatrudniony przez „Motor” pojechał do Chile, czy Nowej Zelandii. Ale też nigdzie nie napisałem, że tak było. Pisałem ogólnie o grupie dziennikarzy. Prawda? Więc teraz niech Pan się zachowa, jak mężczyzna, i mnie przeprosi. Bo żadnego zarzutu… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

A wszystko dlatego, że udało mu się w promocyjnej cenie kupić bilety na taki przelot, co się czasem zdarza – są ludzie, którzy właśnie na tego typu okazje polują. Jak poszukacie w Internecie, to na pewno traficie na takich amatorów tańszego podróżowania.

gigant2009
Gość
gigant2009

Jest to najlepszy kawał jaki ostatni czytałem.
Tak trzymać . :D :D :D 
Coś Jerzy R zaniepisał ;)
Coś mu nie wypalił powrót na naszą stronę 
A może chce dyplom za nie wiedzę, że nikt w branży nie zaczaił „podstępu”  ?

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Tym razem nie napisał Pan tego wprost (choć nieraz się zdarzało), ale sugerując, że mamy problem z tym, że nas gdzieś daleko nie zaproszono. A nie mamy, bo nigdzie daleko nie jeździmy. Nie mamy problemu, bo z założenia odrzucamy zaproszenia na koniec świata na prezentacje samochodów, które przeważnie były już pokazywane w Europie. Więc w żaden czuły punkt Pan nie uderza. A do Pana dorosłości odwołuję się w związku w innym wątkiem – tym o porównaniu Lodgy z Orlando. Tam wytknąłem Panu ewidentny błąd, ale do tej pory nie potrafił Pan się do niego przyznać i odwołać pomówień. Co uznaję… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Będzie Pan szedł w zaparte. Cóż, trudno. Ale proszę mi nie czynić więcej bezpodstawnych zarzutów, skoro sam Pan się do błędu przyznać nie potrafi. Nie ma sprzeczności w tym, że C4 Aircross Citroen Jędrzejowi udostępnił – jest to mniej więcej takie samo użyczenie/wynajęcie, jak z parku prasowego, tyle, że tam jest prywatny importer, a nie struktura taka, jak w Polsce. Niech Pan teraz więc nie czepia się słówek, bo daliście się zapędzić w kozi róg i tyle. I prawdę mówiąc jest mi obojętne, za co uważa Pan moje działania. Śmieszne jest to, że zamiast spierać się na polu merytorycznym, przenosi… Czytaj więcej »

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Ale do jakiego błędu? Takiego, że uwierzyłem Wam, że Was tam zaproszono? Nie widziałem powodu, żeby nie wierzyć. Przecież od początku specjalnie przedstawiacie to w ten sposób. Zresztą sam Pan to przyznał („A Wy się złapaliście na to, że Citroen niby zorganizował jakieś jazdy na antypodach. I o to chodziło”). Zobaczyłem kilka relacji z wyprawy, podobnej do tych, które krytykujecie. Każda kończyła się podziękowaniami za użyczenie samochodu. Dlatego uznałem, że to nie jest zwykły prywatny wyjazd – na takich zazwyczaj bierze się auta z wypożyczalni. Wynajmuje. Proszę mnie poprawić jeśli coś źle zrozumiałem, ale z tego co Pan pisze, Jędrzejowi… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

„gigant – powrót jest jak się zostaje. To jest co najwyżej wizyta”
Coś długa ta wizyta i nie na temat :)
Ja nie „wchodzę” na wizytę tam gdzie mnie to, nie interesuje.
Jednak wydaje mi się, że jednak moralizatorstwo nie wyszło Panom na dobre, w tym Panu Jerzy R

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

A ja nie mówię innym gdzie mają wchodzić, a gdzie nie.

gigant2009
Gość
gigant2009

A ja mówię, a właściwie piszę, że to jednak powrót, choć niezbyt udany. 
Pisanie o jakiimś wątku  Lodgy Orlando w tym miejscu to chyba nieporozumienie.
Skoro nie załapał Pan mojego skrótu myślowego spieszę wyjaśnić.
Nie czytam, nie oglądam tego co mnie nie interesuje. 
Skoro Pan wpadł z wizytą aby dokopać francuskim.pl 
Tak, chciał Pan błysnąć, że patrzcie nie są tacy czyści najpierw potępiali, dziwne wyjazdy sponsorowane, a tu sami robią to samo…. 
I co nie wyszło…
I teraz brniemy dalej, próbując odwrócić kota ogonem…

gigant2009
Gość
gigant2009

I wtrącając inny wątek Panie Jerzy R  to w kwesti DACIA CHEVROLET
Jest,  czy nie też go nie ma Golf  VII R z napędem na cztery kółka :D

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

gigant2009 – od początku tego wątku zwracam się bezpośrednio do Pan Krzysztofa. Pan się wtrącił (choć jak ktoś inny się wtrąca to Pan jest pierwszy do zwrócenia mu uwagi) i jeszcze pisze nie na temat (dyskusję o Golfie R skończyliśmy kilka miesięcy temu. Pan napisał wtedy „poczekajmy kilka tygodni to może sobie go Pan w końcu kupi u dilera”. Poczekałem, ale jakoś się nie doczekałem). Natomiast jeśli chodzi o Lodgy/Orlando – napisał Pan, że pisanie tu o tym jest nieporozumieniem. Ale wspomniałem o tym tutaj, bo Pan Krzysztof zarzucił mi nieumiejętność przyznania się do błędu. Więc odpowiedziałem, że brzmi to nieco… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

„Chętni mogą już składać zamówienia. Ceny startują od 38 325 euro”
Ponieważ jest Pan był zainteresowany golfem r może go Pan już zamówić
Tak jak pisałem cierpliwość popłaca

gigant2009
Gość
gigant2009

To nie pisz Pan Panie Jerzy R w temacie o podróży C 4 Aircross w Nowej Zelandii o jakimś problemie dręczącym Pana i niepozwalającym Panu spokojnie spać. 
Zbłaźnił się Pan wtrącając swoje przemyślenia w temacie wyjazu na prywatne wakacje i teraz próbuje rzucić inny temat. 
Tylko dlatego przypomniałem golfa r też nie na temat. I też nie ma Pan racji jakoby golfa nie można bylo kupić z napędem na 4 koła. 
Mnie to akurat ani ziębi ani pali, ale skoro są takie auta to są i kropka. 
Wizyta robi się już dość długa, może to jednak powrót. Tym razem na tarczy. :D

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Panie Jerzy R. Za skarby świata nie wiem, o co Panu chodzi z tym porównanie Lodgy i Orlando. Przeanalizowałem przed chwilą (dopiero teraz, bo nie spędzam całego wolnego czasu przed komputerem) swój tekst (przegląd „Motoru” pod adresem https://francuskie.pl/stronniczy-przeglad-prasy-motor-nr-45-462013/) i za skarby świata nie wiem, czego się Pan czepia. Owszem, popełniłem tam kilka błędów (literówki, 2 cm zamiast 2 punktów itp., które teraz poprawiłem), ale nie było tam nic na temat wersji wyposażeniowych. Owszem, napisałem gdzieś w innym miejscu o tym, że dziennikarzom nie chce się pewnie nawet pójść do salonu zrobić zdjęć, po czym stwierdziłem, że mi też się z… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

„Zatem jeśli o ten błąd Panu chodziło, to przyznaję – popełniłem błąd. A polegał on na tym, że Wam uwierzyłem.” Ale wciąż Pan mnie nie przeprosił. Zresztą, szczerze mówiąc, wcale się tego nie spodziewałem. I wiem, że wprost nie napiszecie o nas nigdy, że jesteśmy dziwni, odmienni, bo polityczna poprawność Wam na to nie pozwala, pomijając już inne, poważniejsze kwestie. Ale dobrze wiem, co o nas myślicie. O nas – miłośnikach i o nas – wortalu. Jeszcze chyba nikt tak otwarcie nie krytykował polskojęzycznych pism motoryzacyjnych za to uwielbienie Volkswagena i Skody. Marek, które produkują całkiem dobre samochody, ale jednocześnie… Czytaj więcej »

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Zacznę od tego, że nie bardzo rozumiem, co mają do tego utrudnienia pracy z dala od Warszawy. Chyba rzeczywiście nie było sensu o tym pisać. Doskonale rozumiem, że działając daleko od central importerów jest Wam o wiele trudniej funkcjonować i doceniam starania, dzięki którym i tak zupełnie nieźle radzicie sobie z testami. Zwłaszcza że nie zarabiacie na tym pewnie kokosów (nie wiem ile zysków przynoszą reklamy, ale pewnie i tak nie wystarczają). Dlatego nigdy nie zarzucałem Wam lenistwa czy czegoś w tym stylu. Ale tu nie chodzi o to, że ja Wam coś zarzucam, tylko o to, że zwracam uwagę, że… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Ma Pan wyjątkowy dar odwracania kota ogonem. Ale powtórzę swoją wypowiedź: Nie, nie wiem, czy ktoś zatrudniony przez „Motor” pojechał do Chile, czy Nowej Zelandii. Ale też nigdzie nie napisałem, że tak było. Pisałem ogólnie o grupie dziennikarzy. Prawda? Więc teraz niech Pan się zachowa, jak mężczyzna, i mnie przeprosi. Bo żadnego zarzutu nie czyniłem. Stwierdziłem tylko fakt. Niezaprzeczalny. Grupa dziennikarzy z Polski była w Chile, druga grupa (nie wiem, czy ten sam skład) była w Nowej Zelandii na zaproszenie Audi. Nie oczekiwałem więc, że przeprosi mnie Pan za to, ze Pan się dał nabrać (to byłby idiotyzm), ale za… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

I jeszcze jedno. Napisał Pan „Zacznę od tego, że nie bardzo rozumiem, co mają do tego utrudnienia pracy z dala od Warszawy”. Cóż, wyjaśniłem, dlaczego nie jeżdżę do salonów, napisałem wprost, a Pan nie rozumie? A ja liczyłem, że zrozumie Pan inne kwestie… Oj, za bardzo łatwowierny jestem ostatnio, za bardzo…

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Przecież napisałem, że doskonale rozumiem dlaczego nie jeździ Pan do salonów. Myślałem że wyraźnie to wyjaśniłem. Nie rozumiem po prostu dlaczego zarzuca Pan innym brak starań, nie mając do tego podstaw. A co do zarzutu – proszę jeszcze raz przeczytać moją odpowiedź na to, co Pan zacytował, bo już tam napisałem o co mi chodzi. O robienie z dziennikarzy ludzi, którzy tylko czekają aż ktoś ich zaprosi na koniec świata albo zazdroszczą zaproszonym. („I teraz macie problem, jak to jest, że Was Citroën tam nie zaprosił, prawda?”). Dla tych, którzy nawet nie myślą o przyjęciu takiego zaproszenia jest to zarzut.… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Stare przysłowie pszczół mówi: „Uderz w stół, a nożyce się odezwą”.
Nawet mi przez myśl nie przyszło, by wzbudzać w Was zazdrość, ale skoro tak Pan to odebrał… Pisząc „I teraz macie problem, jak to jest, że Was Citroën tam nie zaprosił, prawda?” myślałem o tym, że będziecie się zastanawiać, co to za wyjazd, że nikt w branży – małej przecież – o nim nie wie, a ktoś z małego wortaliku tam poleciał. A wątpliwości, niepewność, czy brak wiedzy, to w przypadku dziennikarza problem, nieprawdaż?
Ale skoro Pan to odniósł do zazdrości, to być może ma Pan i inny problem ;-)

Pio307
Gość
Pio307

Skoro wszyscy ;) mogą to i ja też :D! A co? Napisał Pan, panie JerzyR :”Wolałem Was kiedy zajmowaliście się francuską motoryzacją a nie wsadzaniem kija w mrowisko i podpuszczaniem jednych przeciwko innym” coś takiego, a ja posunąłem się do tego, by lekko to zdanie sparafrazować, czyli odbijając piłeczkę lub odwracając kota na właściwą stronę, nadać mu odpowiednie brzmienie: „Wolałem Was(Motor) kiedy zajmowaliście się rzetelnym ocenianiem, fachowym „rzuceniem oka” inżyniera na testowany pojazd, rzetelnością zawodową(pamiętam jeszcze czasy gdy podczas wykładów w szkołach samochodowych, opierano się na Motorze), a nie takich jak teraz, z wsadzonym w tyłek(a nie w mrowisko) kijem,… Czytaj więcej »

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Przypomnę, bo chyba Pan nie doczytał: „Nie mamy problemu, bo z założenia odrzucamy zaproszenia na koniec świata na prezentacje samochodów, które przeważnie były już pokazywane w Europie. Więc w żaden czuły punkt Pan nie uderza.” Do braku wiedzy można by to odnieść, gdybyśmy nie mieli okazji przetestować tego samochodu. I może rzeczywiście zwrócilibyśmy uwagę, gdyby ktoś poleciał na premierę, a nas nie zaproszono. Natomiast kiedy auto miało już swoją premierę i mieliśmy je okazję wypróbować, to naprawdę wisi nam kto i gdzie nim potem jeździ. Jeśli jakiś brak wiedzy miałby nas dotknąć, to brak wiedzy o samochodzie, ale na pewno… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

Panie Jerzy R daj już Pan spokój. :D Było minęło nie popisał się Pan w tym wątku, można powiedzieć ośmieszył wraz z Trollem. Kij w mrowisko to wkłada Pan na tym portalu. My tu sobie gawędzimy, w wąskim gronie o motoryzacji francuskiej, a Pan nas podpuszcza, że na świecie istnieje tylko VW i Skoda. Bo tylko oni mają super auta, prestiżowe, nowoczesne, super wybór z setek wersji nadwoziowych tych samych pojazdów, że jak komuś zależy na 5 cm dłużej lub krócej to sobie znajdzie w ich gamie jak nie VW to Skody lub eata itp. Co do zdjęć i chęci… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

O, i to jest doskonałe podsumowanie tej dyskusji, gigant2009 :)

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Idzie Pan w zaparte, Panie Jerzy R., z takim uporem, że nawet ja muszę to podziwiać. Chylę czoła.

Jerzy R.
Gość
Jerzy R.

Rzeczywiście – doskonałe podsumowanie. „My tu sobie gawędzimy, w wąskim gronie o motoryzacji francuskiej, a Pan nas podpuszcza, że na świecie istnieje tylko VW i Skoda.”. Pan już sam nie zauważa tego, że to Wy gdzie się da wciskacie wtręty o VAG… Proponuję przejrzeć wątek (przypominam – dotyczący wyjazdu do Nowej Zelandii, w żaden sposób nie związany z VAG) i policzyć, ile o VW i Skodzie napisałem ja, a ile gigant czy Pan. Krzysztof: „Jeśli chodzi o Skodę, czy VW, to znaleźć w tekstach im poświęconych krytykę, to niemal jak wygrać w totka” „z innych mediów, klęczących (z jakiego powodu… Czytaj więcej »

gigant2009
Gość
gigant2009

Panie Jerzy R czy Pan jest facetem z jajami, czy bez? Bo rozumu to chyba Pan nie ma. Odnośnie golfa r to taka wstawka jak Pana z Orlando Wyjaśniłem. jeśli Pani nie rozumie to trudno, ale to świadczy o Panu. Jęli chodzi o nawiązanie do VW to to jest to nawiązanie do tego co Pan próbuje w tm portalu narzucić, ze wspomnę wątek o wersjach nadwoziowych vw golfa. Temat tego wątku to test Citroena C4 Aircross w Nowej Zelandii.to Pan nie rozumie tematu nie trzyma bazy, nie zrozumiał Pan nic, a nic z tematu. To jak istnieje Golf R z… Czytaj więcej »

JanK
Gość
JanK

Panie Jerzy R, ma Pan moje poparcie w tej kwestii.
Wchodzę tu by poczytać o samochodach francuskich a nie praniu brudów między redakcjami czy skupianiu się jedynie na VW/Skodzie jakby innych marek nie było.
Zauważam, że Motor czy AŚ lub inne gazety motoryzacyjne w Polsce często opierają się na stereotypach bądź widoczne jest pozytywne/ negatywne podejście opisującego do danego auta ale francuskie.pl w skądinąd słusznej walce z tego typu zachowaniami przekroczyło pewne granice i ta dyskusja zamiast merytorycznej stała się emocjonalna.

gigant2009
Gość
gigant2009

” JanK2013/11/20 w 09:47 Już dawno pisałem o tym, że niedługo dojdzie do tego, że Octavię RS będzie się porównywało np. z Ferrari FF i Skoda wygra bo będzie bardziej wszechstronna a przecież osiągów Ferrari większość nie jest w stanie wykorzystać, Octavia Scout z Jeepem Wranglerem bo jest bardziej komfortowa i tańsza a przecież po co jeździć w cięższym terenie niż szutrowa droga, wersja Elegance z S-klasą bo bagażnik ma większy i oszczędniejsze silniki a po co bardziej komfortowy samochód skoro zawieszenie Octavii jest przecież idealnym połączeniem komfortu ze sportem. Jak widać rozsądkiem można wytłumaczyć każdy werdykt i to jest… Czytaj więcej »

JanK
Gość
JanK

Tyle, że ja nie publikuje tekstów na francuskie.pl.

gigant2009
Gość
gigant2009

A kto tu publikuje o autach niemieckich??? – VW i SKODZIE
Nie bardzo rozumiem?
Jeśli już, to jest to dyskusja forumowiczów.

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Ja publikuję. Ale rzadko i w celu przeciwwagi dla mediów. To, że zajmujemy się samochodami francuskimi, nie znaczy, że nie dostrzegamy innych aspektów motoryzacji. Stąd czasem pojawiają się materiały prasowe od producentów opon, nawigacji, czy felietony ogólnomotoryzacyjne na tematy, które nas poruszyły. Trudno też czasem nie odnieść się do Skody i Volkswagena, jako najchętniej kupowanych w Polsce aut osobowych. Choć z reguły po prostu buntuję się, pisząc o tych markach, przed zalewaniem nas nimi przez prasę. Cóż – jeśli komuś nie odpowiada linia programowa Francuskie.pl, to przecież nie zmuszamy do czytania nas. Uprzedzę ewentualną odpowiedź – ja też nie muszę… Czytaj więcej »

Vifo
Gość
Vifo

„z często niesprawiedliwą (moim zdaniem) oceną samochodów francuskich.”
To ja bardzo przepraszam, ale protestuję i proszę nie zawłaszczać. To nie jest tylko Pana zdanie, Panie Krzysztofie ;-)

Krzysztof Gregorczyk
Editor

:)
Za to powiem Panom, że zaszokował mnie aktualny „Auto Świat” :)

JanK
Gość
JanK

Pochwalili francuskie auto? 

Vifo
Gość
Vifo

Oj tam, oj tam :-) Tyle nas ostatnio szokuje, że już nic mnie nie zaskoczy ;-)

Krzysztof Gregorczyk
Editor

C4 Picasso wygrało porównanie kompaktowych minivanów!
Napiszę niebawem przegląd, to sprawdzę, dlaczego ;-)
Idzie nowe? Nie, to po prostu wyjątek potwierdzający regułę ;-)
Ale i tak się cieszę :)

Vifo
Gość
Vifo

To, że wygrało się nie dziwię, już poprzednie powinno ;-) ale pod warunkiem, że ma kartę/kluczyk „hands free”

gigant2009
Gość
gigant2009

A z kim startowało ? Czy było coś z koncernu o którym nie można wspominać, bo nie na temat? :D
Może być odpowiedź tak lub nie :D
Myślę, że zrozumiem to i nie wykroczy poza zdolności mego rozumowania ;)
Nic, nie było w moim wpisie na temat innego zaprzyjaźnionego koncernu samochodowego. ;)
Ile teraz będzie trzeba słów napisać aby wyrazić swoje zdanie. :(

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Wygrało z Volkswagenem Touranem i Kią Carens! A grało C4 Grand Picasso.

Troll
Gość
Troll

Mnie nikt nie zaprasza bo nie jestem z redakcji motoryzacyjnej. Koledzyz Motoru polecili mi Waszą stronę bo mam francuski samochód. Ale trochę tu przeginacie z jechaniem po wszystkich

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Nie, nie po wszystkich. Jedynie po Grupie Volkswagena.
Proszę zauważyć, że Opla nie kopiemy, Forda praktycznie też nie, choć oba uważamy za marki niemieckie (oczywiście chodzi o europejskie modele tego drugiego producenta).

Krzysztof Gregorczyk
Editor

I to koledzy z „Motoru” podali Panu mój cytat sprzed ładnych paru tygodni? I w dodatku udostępnili komputer w firmowej sieci, by mógł Pan napisać swój komentarz.
To ładne zasady bezpieczeństwa tam panują…

Troll
Gość
Troll

Ja jestem w firmowej sieci tylko w innej redakcji, nie wiem co w tym dziwnego. 

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Powtarzam: I to koledzy z „Motoru” podali Panu mój cytat sprzed ładnych paru tygodni? I po tym cytacie zajrzał Pan na naszą stronę, nawet jeśli ma Pan francuski samochód? I dlatego przybrał Pan taki nick???

Marynarski
Gość
Marynarski

Jeśli chodzi o rynek motoryzacyjny w Nowej Zelandii to najpopularniejszą europejską marką jest tam VW – zajmuje 7 pozycję i w ciągu 10 m-cy sprzedał tam 4,369 samochodów. Citroen zajmuje 30 miejsce – od stycznia do końca października sprzedali tam zaledwie 274 auta (w październiku 27)

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Z czego wynika, że październik z grubsza utrzymał średnią ;-)

Pio307
Gość
Pio307

Skoro jeździcie w świecie, który jest down under ;), to chciałbym poznać Wasze wrażenia z jazdy… do góry kołami z głowa w dół :D!

Vifo
Gość
Vifo

Jednak „Wszysko na sprzedaż” :-(

Vifo
Gość
Vifo

Dobrze, że jednak nie wszystko na sprzedaż :-) teraz już „dziennikarze” się nie wykręcą, pozamiatane ;-)

MI-MI
Gość
MI-MI

Hmm. Motor nie wytrzymał ciśnienia .
Ale ja o czymś innym
Fajna relacja , przydało by się więcej zdjęć.

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Jak znam Jędrzeja, to zdjęć robi mnóstwo, ale pewnie dorzuci je do jakiegoś podsumowania swojego urlopowego wyjazdu.

Pio307
Gość
Pio307

Kiedy wreszcie będzie zdjecie C4Aircross do góry nogami? Przeciez musicie jakoś udowodnić, że byliście w kraju kangurów ;), bo pan JerzyR nie uwierzy :D!

Vifo
Gość
Vifo

Panie Krzysztofie, przecież wiadomo i widać, że „nocnikarze” się starają ;-) Zwłaszcza, udowodnić swoje!
– Czym się różni żaba od zwłaszcza?
– Tym, że żaba jest zielona, a zwłaszcza na głowie!
:-)