Citroën Traction Avant, dziwna konstrukcja na dachu, wielki płócienny balon, grube rury? Tak, to wszystko składało się na instalację gazową w samochodzie.
W latach 40. XX wieku motoryzacja musiała radzić sobie z dramatycznym brakiem benzyny. Jednym z najbardziej niezwykłych rozwiązań były samochody z wielkim workiem gazowym montowanym na dachu. Takie instalacje pojawiały się także w Holandii. W obiegu są zdjęcia i krótkie materiały pokazujące klasycznego Citroëna z ogromnym balonem, który nie był stylizacyjnym dodatkiem, lecz… zbiornikiem paliwa.

Napędem był gaz miejski, używany w domach między innymi do gotowania. Ponieważ nie był sprężany jak nowoczesne paliwa gazowe, trzeba go było wozić w ogromnym worku umieszczonym nad nadwoziem. W czasie wojny takie worki trafiały na dachy pojazdów właśnie dlatego, że inaczej nie dało się przewieźć odpowiedniej ilości paliwa.

Pokazywany holenderski oldtimer woził na dachu worek o pojemności około 13 metrów sześciennych, co zapewniało mniej więcej 50 kilometrów zasięgu. To niewiele, a do tego aerodynamika takiego pojazdu była fatalna. Były też inne problemy: ograniczona prędkość, wrażliwość na wiatr i oczywiste ryzyko pożaru. Zaletą było tylko to, że samochód mógł w ogóle jechać mimo reglamentacji paliw.

Dziś taki Citroën z balonem na dachu wygląda niemal absurdalnie, ale w realiach wojny był symbolem pomysłowości i desperacji zarazem.
Źródła: Low-tech Magazine









