Citroën na Salonie Samochodowym we Frankfurcie 2013

17
UDOSTĘPNIEŃ
58
ODSŁON

Zobacz również

Najwyższy już czas na prezentację materiałów z frankfurckiego stoiska Citroëna. Po Renault i Peugeocie nadszedł czas na markę sygnowaną szewronami. Tym razem odwróciłem kolejność publikacji, żeby miłośnicy Renault nie czekali – jak zwykle – zbyt długo, bo przecież jakaś demokracja i sprawiedliwość być musi ;-) Citroën z reguły był pierwszy, bo alfabetycznie. Tym razem porządek został odwrócony. No to zaczynamy!

Niewątpliwie największą gwiazdą na stoisku Citroëna był model Cactus. To niby koncept, ale bardzo bliski seryjnemu pojazdowi, którego pierwsze egzemplarze są już testowane, oczywiście w mocnym maskowaniu. Samochód odsłonił Frédéric Banzet, dyrektor generalny marki Citroën, który poprowadził główną część konferencji prasowej w pierwszym dniu targów.

Na konferencji owej pojawili się także dwaj mistrzowie sportów motorowych – dziewięciokrotny Mistrz Świata WRC, Sebasiten Loeb, oraz trzykrotny Mistrz Świata WTCC, Yvan Muller. Dwóch Alzatczyków udzielało też wywiadów przy nowym samochodzie sportowym Citroëna – C-Elysee WTCC. Wszystko to możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej.

Wróćmy jednak do Cactusa. To koncepcyjne auto zapowiada kierunek, w którym podążał będzie w najbliższych latach Citroën z gamą C. To auto nawiązujące pomysłem obsługi do już sprzedawanego w salonach marki Nowego Citroëna C4 Picasso – pełne nowinek technicznych, elektroniki, dotykowych ekranów – słowem auto XXI wieku, kiedy to bez miliona dotykowych wyświetlaczy po prostu ani rusz ;-)

Uwagę zwraca też brak indywidualnych foteli – powrócono do koncepcji pojedynczego siedzenia, wspólnej kanapy, acz przeznaczonej dla dwóch osób – zastosowano dwa zagłówki i tylko dwa psy bezpieczeństwa, niech więc nikomu nie przyjdzie do głowy sadzanie tam trzech osób ;-) Tym bardziej, że na oparciu pośrodku kanapy znalazła się podobizna Andre Citroëna ;-)

Takie rozwiązanie było możliwe dzięki zastosowaniu specjalnego sterowania skrzynią biegów – przyciski do jej obsługi zlokalizowano centralnie pod konsolą środkową, a do zmiany przełożeń służą łopatki przy kierownicy. Pomysłowe. Czy wygodne? Łopatki generalnie tak, zresztą i tak chodzi o skrzynię automatyczną, więc jakie to ma znaczenie? ;-) Zresztą cały kokpit jest raczej spokojny, nieprzeładowany elementami sterującymi, bo tę rolę dla zdecydowanej większości elementów wyposażenia przejął na siebie dotykowy tablet.

Pod maską też nowatorko – auto zasilane jest poprzez układ napędowy Hybrid Air łączący niewielki silnik benzynowy z systemem odzyskiwania i magazynowania energii w postaci sprężonego powietrza. Dzięki temu w ruchu miejskim nawet ponad połowa dystansu może być pokonywana bezgłośnie i bez zużycia paliw kopalnych! Będzie się więc jeździło tanio i z dbałością o środowisko, ograniczając emisję spalin, co w dużych aglomeracjach ma szczególnie istotne znaczenie.

Bardzo ciekawy zabieg stylistyczny uzyskano rezygnując ze słupka B, zaś słupek C „odcinając” na dole i na górze, co dało wrażenie oderwania go od reszty. W efekcie mamy poczucie, że słupek C nie jest w żaden sposób połączony ani z karoserią, ani z dachem. Oczywiście w seryjnym samochodzie takie rozwiązanie będzie nierealne.

Za to całkiem możliwa jest implementacja w produkcyjnych modelach rozwiązania nazwanego Airbump. To tworzywo sztuczne wypełnione powietrzem chroniące boczne płaszczyzny przed przypadkowymi (mam nadzieję…) uderzeniami, o jakie tak łatwo przecież na byle parkingu, zwłaszcza przed centrami handlowymi. Zauważyłem, że ludzie w naszym kraju zupełnie nie przejmują się cudzą własnością i w efekcie przybywa rys na samochodach. Polacy dziczeją… :-( Przydałoby się więc takie Airbumps, bo coraz więcej ludzi zachowuje się na drogach tak, że przydałoby się wyłożyć im takim tworzywem ściany i zabrać klamki…

Citroën jak zwykle tworzy nowe standardy. Nawet w kwestii bezpieczeństwa. Aby zachować przejrzystą, a jednocześnie funkcjonalną prawą część kokpitu, poduszkę powietrzną pasażera umieszczono w dachu. Stamtąd przecież też można ją wystrzelić, a odzyskane w ten sposób miejsce na desce rozdzielczej da się wykorzystać na rozwiązania praktyczniejsze.

O dobre samopoczucie, poza oczywiście elementami poprawiającymi komfort, zadba mocno przeszklony atermiczną szybą dach, co poprawi doświetlenie wnętrza. Przyjazne, naturalne materiały wykończeniowe również budzą pozytywne emocje, a ich ciepłe barwy są dobrze odbierane przez kierowcę i pasażerów.

Seryjnych aut opierających się na koncepcji Cactusa, czyli maksymalizacji komfortu dla wszystkich użytkowników samochodu, spodziewać się należy już w przyszłym roku!

Na ten samochód czekałem ładnych kilka miesięcy… DS Wild Rubis… Najpierw pokazano go w Państwie Środka (nic dziwnego, to już bodajże czwarty rok z rzędu największy motoryzacyjny rynek świata), ale teraz Citroën przywiózł go do Frankfurtu. To koncept zapowiadający SUV-a w gamie DS. Wygląda rzeczywiście okazale (4,7 metra długości), choć jest troszkę mniejszy, niż się spodziewałem. Linie auta poprowadzono najwyraźniej w sposób dodający sylwetce lekkości, choć sam samochód w rzeczywistości wcale mały nie jest.

Ciekawie rozwiązano przednie światła, zwłaszcza te trzy elementy przywodzące a myśl kamienie szlachetne ;-) Mogą się one podnosić i opuszczać, co wygląda naprawdę fajnie – ot, kolejny gadżet, który w aucie seryjnym się nie znajdzie, ale świadczy o créative technologie Citroëna.
Wild Rubis pełen jest ciekawych przetłoczeń na karoserii i spodziewać się należy, że ten styl zostanie zachowany w seryjnym aucie. Powtarzam: styl, nie wszystko ;-) Designersko to auto w pełni zasługuje na to, by wzbogacić gamę DS – taki samochód z pewnością będzie się dobrze sprzedawał w Chinach, ale myślę, że na wielu innych światowych rynkach również przyjęty by został bardzo ciepło. Choć może nie wszędzie na tych swoich 21-calowych felgach ;-)

A co pod maską? Oczywiście napęd hybrydowy, ale w postaci silnika benzynowego (w Chinach diesle nie sprzedają się zbyt dobrze…) 1.6 THP o mocy 225 KM wzmocniony 70-konnym motorem elektrycznym. Napęd z silnika głównego przekazywany jest na oś przednią, motor elektryczny napędza zaś koła osi tylnej. Co ważne, w oparciu jedynie o silnik elektryczny i litowo-jonowe akumulatory DS Wild Rubis jest w stanie pokonać aż 50 km – to dużo, jak na hybrydę.

Światową oficjalną premierę miała we Frankfurcie dłuższa wersja Citroëna C4 Grand Picasso. Miałem ją wprawdzie okazję zobaczyć już podczas premiery prasowej „krótkiego” Nowego C4 Picasso, ale był to pokaz mało publiczny przecież. Nowy kompaktowy minivan Citroëna prezentowany oczywiście w obu wersjach nadwoziowych budził spore zainteresowanie dziennikarzy odwiedzających stoisko francuskiej marki. I trudno się dziwić – teraz został już dopracowany niemalże do perfekcji, a jego nowatorskie rozwiązania, choćby w postaci tabletu wykorzystywanego do sterowania większością urządzeń samochodu, każdy chciał dotknąć, sprawdzić, jak to działa, czy jest funkcjonalne, i czy da się z tym „żyć”.

Funkcjonalności tego auta trudno cokolwiek zarzucić. Przestronne wnętrze, obszerny bagażnik, sporo rozwiązań mających ułatwiać życie kierowcy i pasażerom – kilkanaście lat doświadczeń z gamą Picasso nie poszło na marne. Ten samochód naprawdę jest ciekawy, dobrze jeździ (mowa o wersji krótkiej), a do tego jest lżejszy od poprzedniego modelu o średnio 140 kg, co przekłada się zauważalnie na prowadzenie z jednej strony i na zużycie paliwa z drugiej. Jest też nieco tańszy od poprzednika!

Nowe C4 Picasso powstało już na nowej płycie połogowej EMP2, modularnej, umożliwiającej budowanie na niej bardzo różnych samochodów. To powoduje spore oszczędności, a firma dzieli się nimi z klientem – wspomniałem wyżej o tym, że Nowe C4 jest tańsze od porównywalnego poprzednika. To bardzo przyjemny ruch ze strony francuskiej marki.

Bardzo dużo miejsca poświęcono na frankfurckich targach gamie DS. Wszystkie trzy modele tej serii pokazano w wersji Faubourg Addict, którą zaprezentowaliśmy Wam na początku tygodnia. Szykowne samochody przyciągały sporo grupę dziennikarzy oglądających te unikatowe tak naprawdę modle. Schowano je wprawdzie w dość ciemnej części stoiska marki sygnowanej szewronami, ale wcale nie ujęło im to uroku.

Niedaleko wystawiono także zwykłe DS3 Cabrio oraz zdecydowanie niezwykłe DS3 Cabrio Racing, które również możecie obejrzeć na zdjęciach poniżej. Podróż z wiatrem we włosach jest bardzo przyjemna, ale kabriolet w wydaniu DS3 jest autem z rolowanym dachem (który można składać/rozkładać do prędkości nawet 120 km/h!), czyli tak naprawdę to nadwozie hatchback z materiałowym przykryciem. Dzięki temu jest samochodem funkcjonalnym w zadziwiającym stopniu, jak na tak małe cabrio.

Nie zabrakło oczywiście modeli hybrydowych. Zarówno seryjny DS5 HYbrid4 łączący silnik wysokoprężny z napędem elektrycznym, jak i dopiero zapowiadający oszczędne auta miejskie C3 Hybrid Air korzystający ze sprężonego powietrza i niewielkiego silnika benzynowego dowodziły, jak wielką wagę Citroën przywiązuje do ekonomii i ekologii. Co ważne – samochody wykorzystujące technologię Hybrid Air będą miały bardzo rozsądne ceny w przeciwieństwie do jednak dość drogich aut opartych o rozwiązanie HYbrid4.

Nie zabrakło też w pełni elektrycznego Citroëna C-Zero – miejskiego autka na baterie. Nie jest to może pierwszy, ani nawet drugi rząd sprzedaży Citroëna, ale warto podkreślać, że ma się w ofercie tego typu pojazdy. W bogatych Niemczech tego typu samochody mają sens, zwłaszcza w dużych miejskich aglomeracjach, których tam przecież nie brakuje.

 

Wspomniałem na początku o dwóch mistrzach kierownicy pochodzących z Alzacji. Sebastien Loeb i Yvan Muller poprowadzą w przyszłym sezonie Citroëny C-Elysee WTCC w serii wyścigowej samochodów turystycznych. Auto takie pokazano właśnie we Frankfurcie, a niżej możecie je obejrzeć na zdjęciach. Liczymy, że ten dream team, jak powiedział o swoich kierowcach Frédéric Banzet, dostarczy nam w przyszłym roku wielu pozytywnych wrażeń na torach całego świata.

 

 

 

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Gorące wiadomości wprost na Twój e-mail


trzy razy w tygodniu, wprost do Twojej skrzynki

Galeria

0