Czy przyszłość motoryzacji naprawdę musi oznaczać szybkie pożegnanie z silnikami spalinowymi? Greg Taylor, dyrektor zarządzający Citroën UK, mówi wprost – nie. Podczas prezentacji nowego Citroëna C5 Aircross wprost powiedział, że sukces transformacji zależy od tego, czy klienci dostaną wybór, a nie nakaz.
„Nie każdy jest gotowy na elektryka. Nie każdy ma podjazd i możliwość ładowania auta w domu. A bez tego życie z samochodem elektrycznym bywa trudniejsze. Dlatego naszym obowiązkiem jest dawać alternatywy” – podkreśla Taylor. Citroën idzie więc drogą ewolucji, a nie rewolucji. Zamiast głośnych haseł o całkowitej elektryfikacji, firma proponuje stopniową zmianę. Każdy model dostępny jest dziś w wersji hybrydowej lub elektrycznej, ale równolegle wciąż oferowane są warianty spalinowe. „To najlepsza ścieżka podejścia do mobilności jutra – krok po kroku, bez zmuszania klientów do decyzji, na które nie są jeszcze gotowi” – tłumaczy szef Citroëna w Wielkiej Brytanii.
Nowy Citroën C5Aircross doskonale wpisuje się w tę filozofię. Do wyboru są trzy rodzaje napędów: klasyczna hybryda, hybryda plug-in oraz w pełni elektryczny wariant. Najtańsze egzemplarze, które można już zamawiać w Polsce (skonfiguruj swojego SUVa teraz), startują od 132.900 zł – i to klient ma zdecydować, który kierunek jest dla niego najlepszy.
Co ciekawe, Bbrytyjski rząd planuje, że od 2035 roku sprzedaż nowych aut spalinowych będzie zakazana. Jednak, jak przekonuje Citroën, przyszłość nie zacznie się z dnia na dzień. Zacznie się od wyboru – bo tylko wtedy kierowcy zaakceptują zmianę i faktycznie wyruszą w stronę mobilności zeroemisyjnej.






