Czy Citroën 2CV potrafi jechać w nieskończoność? Patrząc na tę reklamę, można odnieść wrażenie, że tak. Wskaźnik paliwa nie chce spadać, droga ciągnie się przed maską jak obietnica przygody, a pytanie zadane wielkimi literami brzmi niemal filozoficznie: czy ta podróż kiedykolwiek się skończy?
Citroën nie każe długo czekać na odpowiedź. „Obawiamy się, że nie”. Spokojnie, bez emocji, bez marketingowego nadęcia. Wbrew powszechnemu przekonaniu Citroën 2CV jednak kiedyś zużyje całe paliwo. To zdanie samo w sobie jest już dowcipem, bo sugeruje, że wcześniej ktoś mógł naprawdę wierzyć w coś przeciwnego. A w przypadku „kaczki” nie jest to wcale takie nieprawdopodobne.
2CV od zawsze miał reputację samochodu, który pali niewiele, psuje się rzadko i jedzie zawsze. Wolno, hałaśliwie i z godnością, ale jedzie. Wielu właścicieli mogło więc dojść do wniosku, że tankowanie to czynność czysto teoretyczna, a wskaźnik paliwa służy raczej do dekoracji niż do przekazywania realnych informacji. Jeśli coś w 2CV miało się skończyć, to raczej droga, a nie benzyna. To oczywiście legenda, bo w rzeczywistości kaczka jednak pali, niekiedy sporo. Wróćmy jednak do świata marketingu.
Reklama idzie krok dalej i dorzuca puentę. Citroën uprzejmie przypomina, że korek wlewu paliwa znajduje się na tylnym błotniku po stronie kierowcy. Tam, gdzie marka uznała, że będzie najlepiej. Jeśli ktoś dawno nie tankował, mógł rzeczywiście potrzebować tej podpowiedzi.
Polecamy kaczkę. To świetny samochód. I tankować niekiedy też trzeba.






