Dacia Logan pierwszej generacji to samochód, który nigdy nie udawał niczego więcej, niż był. Tanie auto do jazdy. Bez prestiżu, bez fajerwerków. Ot, jeździ, mając 1.4 albo 1.6 pod maską, jeśli mowa o pierwszych egzemplarzach.
Ostatnio mój znajomy potrzebował samochodu za grosze. Nie do imponowania sąsiadom, nie do niedzielnych przejażdżek, nie do lansu pod kawiarnią. Chodziło o proste zadanie: przewozić drobne rzeczy z punktu A do punktu B w miejscu gdzie akurat pracuje. Trafiła się stara Dacia Logan za niecałe dwa tysiące. Auto było już niemiłosiernie zajeżdżone, z przebiegiem ponad 400 tysięcy kilometrów, ale mechanik po oględzinach powiedział tyle: silnik i zawieszenie są w dobrym stanie, a jeśli samochód nie zgnije, przejedzie jeszcze drugie tyle. I to jest właśnie Logan.
Ten samochód debiutował jako najtańsza propozycja Dacii z techniką Renault. Prosta konstrukcja, nieskomplikowane silniki, tanie części i kabina, w której plastik był twardy i prosty, bo w środku nie znajdziemy ani krzty luksusu. Znajdziemy za to spory bagażnik, prostą deskę rozdzielczą, przeciętne fotele i obsługę prostą jak konstrukcja cepa.
Na drodze Logan ma jednak jedną wadę: mało kto traktuje go poważnie. Nie licz na to, że ktoś uprzejmie wpuści cię z podporządkowanej albo w korku. Nie licz na respekt na lewym pasie, nawet jak założysz niebieskie chińskie LEDy. W starym Loganie jesteś prawie przezroczysty albo wręcz podejrzany. Nie, to nie moje wrażenia, to człowieka, który kupił owego staruszka do prostych dojazdów. On nim ani nie pędzi, ani nie robi żadnych gwałtownych manewrów, ale zauważył, że inni kierowcy go traktują jakoś inaczej, niż gdy jedzie swoim normalnym dużo nowszym wozem.
Znajomy się cieszy i tak, bo ma klimę i ta nawet działa, całoroczne opony polskiej produkcji nie są ani ciche ani miękkie, ale on nie przekracza najczęściej 90 km/h bo i tak nie ma gdzie. Auto kosztowało go grosze, ubezpieczenie też, bo od wielu lat nie zaliczył żadnej wpadki, przegląd Logan przeszedł bez większych uwag, tylko wartość samochodu jakoś nie wzrosła mimo, że zainwestował w porządne dywaniki i pokrowce na siedzenia. Aha, dodał jeszcze pokrowiec na kierownicę a nawet śmiał się, że da obszyć prawdziwą skórą, żeby chociaż ten element był nieco bardziej luksusowy.
Mało już tych Dacii Loganów / Renault zostało. Jak zobaczycie takiego obdrapusa w Toruniu to pomachajcie Olkowi, trąbić nie proponuje.
fot. ilustracyjna






