Były szef Stellantis, Carlos Tavares miał zasugerować, że największy europejsko-amerykański koncern samochodowy może zostać podzielony na dwie części. Podobne głosy dobiegają do nas z wewnątrz firmy.
Według francuskiego tygodnika Les Échos, Tavares zasugerował, że podział Stellantis mogłoby „uwolnić ukrytą wartość” i pozwolić obu strukturom działać z większą niezależnością. W jego wizji – amerykańska część koncernu (Jeep, Dodge, Ram) mogłaby skupić się na rynku SUV-ów i pickupów, podczas gdy europejska (Peugeot, Citroën, Opel, Fiat, DS, Alfa Romeo) miałaby skoncentrować się na elektromobilności, transformacji ekologicznej i urbanistycznych autach przyszłości. W tle tych pogłosek pojawia się kluczowy aktor: Exor, holding inwestycyjny rodziny Agnelli – główny akcjonariusz Stellantis.
To właśnie Exor w przeszłości zainicjował legendarny spin-off Ferrari, który uczynił z marki z Maranello samodzielne, notowane na giełdzie imperium luksusu. Niektórzy analitycy są przekonani, że rodzina Agnelli mogłaby zastosować ten sam scenariusz wobec Stellantis – dzieląc koncern na dwie potężne spółki: europejską i północnoamerykańską. „To klasyczna strategia Exora – dzielić, by pomnażać wartość” – komentuje anonimowo francuski ekspert cytowany przez La Tribune.
Oficjalny komunikat koncernu jest krótki: „Nie komentujemy spekulacji rynkowych. Priorytetem pozostaje realizacja planu Dare Forward 2030”. Jednak rynek nie pozostał obojętny. Po wystąpieniu Tavaresa kurs akcji Stellantis wzrósł o 3%, a inwestorzy zaczęli otwarcie mówić, że podział mógłby stać się nowym początkiem dla całej grupy. Nie jest jednak jasne jak miałyby działać związki pomiędzy dwoma częściami firmy. Jedno jest pewne – w obecnym kształcie Stellantis na pewno nie pozostanie. Będziemy mieli do czynienia albo z likwidacją (sprzedażą części marek) i ogólnym jego odchudzeniem albo właśnie z podziałem.








