<
Francuskie.pl - Dziennik Motoryzacyjny
niezależny dziennik
motoryzacyjny
Brak wyników
temu
  • Wiadomości
    • Stellantis
      • Citroen
      • DS Automobiles
      • Opel
      • Peugeot
      • PSA
      • Stellantis
    • Grupa Renault
      • Alpine
      • Dacia
      • Renault
    • Nissan
    • Różne
  • Testy samochodów
    • Alpine – testy i opinie
    • Citroën – testy i opinie
    • DS – testy i opinie
    • Dacia – testy i opinie
    • Peugeot – testy i opinie
    • Renault – testy i opinie
    • Opel – testy i opinie
    • Stellantis – testy i opinie
  • Przeglądy Prasy
  • Historia motoryzacji
    • Nieznane, niszowe, zapomniane
    • Artykuły o historii motoryzacji
    • Historia Citroena
    • Historia Peugeot
    • Historia Renault
  • Wyprawy
    • Argentyna
    • Australia
    • Brazylia
    • Europa
    • Indie
    • Krym
    • Nowa Zelandia
    • Turcja
    • Tajlandia
    • Wietnam
  • Kontakt
    • REKLAMA
    • Redakcja Francuskie.pl
    • Partnerzy
    • Dla organizatorów zlotów
Francuskie.pl - Dziennik Motoryzacyjny
Brak wyników
temu
Główna Wiadomości

Czyje są polskie drogi?

Krzysztof Gregorczyk autor Krzysztof Gregorczyk
2017-07-11
w Wiadomości
Czas czytania 10 minut
100
A A
4
Czyje są polskie drogi Wiadomości

No właśnie – zadaliście sobie kiedyś pytanie czyje są polskie drogi? Polskie! No tak. Ale tak dla ułatwienia – nie chodzi mi o ich posiadanie. Nie o należenie do kogoś w sensie materialnym, ale w sensie użytkowania. Chciałoby się sparafrazować dawne hasło i powiedzieć „wszystkie drogi nasze są”. Ale obawiam się, że będzie to zdanie nieuprawnione. Nieprawdziwe. Nie, drogi nie są nasze, kierowców. Mam wręcz wrażenie, że one są wszystkich, tylko właśnie nie kierowców.

Spokojnie możemy wymienić co najmniej kilka grup, które będziemy mogli uznać za władców dróg. Bo drogi nie są kierowców, a jeśli już, to w znikomym stopniu, gdzieś na końcu, kiedy nie będzie już żadnych innych chętnych.

Obserwowałem sobie ostatnio polskie drogi mając okazję pojeździć trochę po kraju i uznałem, że drogi nie należą do nas, kierowców. Owszem, my je finansujemy, w dużym stopniu. Podatek drogowy od lat wliczany w cenę paliw. Opłaty autostradowe, opłaty za drogi ekspresowe, mandaty (tak, wiem, wystarczy jeździć zgodne z przepisami…) i pewnie jeszcze wiele innych opłat. Pewnie też z innych podatków coś skapuje. A przecież obecna władza szykuje nam kolejny podatek, który – jak się szacuje – podniesie ceny paliw o jakieś 25 groszy na litrze.

Polskie drogi na pewno należą do drogowców. W sensie – budujących je i remontujących. Widziałem w paru krajach prace przy budowie, bądź remontowaniu dróg. Idzie to jakoś szybciej, solidniej, a osiągnięcia inżynieryjne są nieporównywalne z naszymi. U nas budowa głupiego wiaduktu potrafi się ciągnąć dwa lata. A polega jedynie na wytyczeniu dróg pobocznych, usypaniu nasypu, przerzuceniu po tym nawierzchni asfaltowej. Widuję taki obrazek w miarę niedaleko od mojego miejsca zamieszkania. Jechałem tamtędy też ze trzy tygodnie temu. Puścili ruch górą! Ale górą idą dwie jezdnie po dwa pasy ruchu każda. Nie myślcie jednak, że ruch puszczono całą powierzchnią! Nie, tylko po jednym pasie w każdym kierunku.

Jestem przekonany, że to nie złośliwość drogowców. Przecież oni nam nieba starają się ze wszystkich sił przychylić. A sił mają sporo, bo jeśli widzicie pięciu drogowców, to jeden coś robi, a czterech stoi. I to tych czterech nieba nam przychyla.

Na pewno jednak są jakieś uwarunkowania techniczne, które nie pozwalają uruchomić od razu całej drogi. Dziwi mnie tylko, że takich uwarunkowań najwyraźniej nie mają Turcy, Chińczycy, Chorwaci, Serbowie, czy Węgrzy. I masa innych nacji, która drogi jakoś wybudowała i je ma. A jak je remontuje, to też jakoś wydajniej i z pomyślunkiem.

Jechałem tego samego dnia drogą krajową. Co jakiś czas wycięto w niej prostokątne kawałki asfaltu, a żeby nie było niebezpiecznie, to powstawiano w nie pachołki. Wydaje mi się, że w tych wycięciach wysmołowano spód. I zostawiono. Nie znam technologii, ale widziałem kiedyś w Szwajcarii, jak uszkodzony kawałek jezdni wycięto (również w prostokąt), zaasfaltowano, momentalnie przejechał po tym malutki walec, wyrównał i puszczono ruch. 20 minut roboty! W Polsce to niemożliwe.

Albo coroczny kwiatek z mojego miasta. Rokrocznie na najgłówniejszej z głównych ulic robią się dziury. Nie ma chętnych, żeby raz, a dobrze całą drogę wyremontować, więc co roku się łata dziury. Nierzadko nie wytrzymują one nawet pół roku! W efekcie droga jest dziurawa – ciężko byłoby na mniej więcej ośmiokilometrowej drodze znaleźć 20 metrów gładkiego, niedziurawego asfaltu! Naprawdę. Ale drogowcy mają robotę zapewnioną do emerytury, choćby mieli na nią przechodzić po skończeniu stu lat życia!

Co więcej – rok w rok jakoś po zimie pojawia się na tejże drodze ekipa, która szuka dziur. Oznacza je żółtą farbę i… na tym kończy się działalność tych ludzi. Po paru tygodniach z reguły, choć w tym roku trwało to chyba ze trzy miesiące, przyjeżdża kolejna (inna?) ekipa i te zaznaczone dziury wypełnia. Czymś. Nie wiem, czym, ale gówno to daje, bo łatanie wytrzymuje co najwyżej do następnej zimy. W efekcie jest tak, jak napisałem: ciężko na mniej więcej ośmiokilometrowej drodze znaleźć 20 metrów gładkiego, niedziurawego asfaltu.

Cofnijmy się w czasie do dokładnie 14. czerwca bieżącego roku. Dzień później wypadało Boże Ciało – dzień wolny od pracy, a że to czwartek (jak co roku), więc i okazja do kolejnego długiego weekendu. Jechałem akurat na chwilę do Warszawy i potem z niej wracałem. Różnymi trasami. Widziałem, ale i słyszałem w radiu – w sporej części kraju wzięto się za strzyżenie trawników przy drogach. Krajowych, ekspresowych nawet, pewnie wojewódzkich i lokalnych też. Ja widziałem to na krajówkach i ekspresówkach. W dzień, kiedy rozpoczynał się długi weekend. A więc w dzień, kiedy natężenie ruchu wzrastało. Skoro więc i tak jest ciasno, to jaką różnicę zrobią pojazdy i ludzie koszący trawę na poboczach i pasach zieleni rozdzielających jezdnie, nie?

Przecież na taki pomysł musiał wpaść człowiek niespełna rozumu! Ani to radosne dla kierowców, ani bezpieczne dla osób koszących. Ale przecież drogi nie są dla kierowców, tylko dla służb opiekujących się okolicami asfaltu. Jakby nie można było tego koszenia zaplanować kilka dni wcześniej. Trawa była za krótka?

Podobne kwiatki mamy przecież co trochę na różną skalę z malowaniem pasów na jezdni. Widujecie to na pewno regularnie. Zwykle w blasku dnia. A żebyście mogli się temu dokładniej przyjrzeć, to prace te trwają w najlepsze na przykład w godzinach szczytu. Wówczas zobaczycie, jak w pocie i trudzie męczą się służby drogowe, gdy Wy możecie sobie przyjemnie siedzieć w klimatyzowanym wnętrzu samochodu…

Drogi należą również do rowerzystów. Tym, to w ogóle już prawie wszystko wolno, ale nie wymaga się od nich niemalże nic. Ubezpieczenie? Jakie ubezpieczenie! Światła? Jakie światła! Widział ktoś, żeby rowerzysta jadący bez świateł dostał mandat? Może w nocy, a i to nie wiem. Nie ma obowiązku? Może i nie ma. Ale to może wprowadźmy – niech każdy rower poruszający się po jakiejkolwiek drodze publicznej musi być wyposażony w światła. Przy cenie roweru to żaden koszt.

Ale gdzie tam – rowerzystom się życie ułatwia. Pozwala im się na jazdę jeden obok drugiego. W efekcie dochodzi do takich debilnych sytuacji, że jadąc drogą, przy której stoi mój dom, nie jestem w stanie wyprzedzić rowerzystów, bo jedzie ich czterech, czy pięciu i zajmują całą szerokość wąskiej jezdni! A połowa z nich ma słuchawki w uszach i nie ma pojęcia o tym, co dzieje się wokół nich!

Żeby było ciekawiej w odległości nie większej, niż 50 metrów wzdłuż równoległej ulicy wiedzie ścieżka rowerowa wyłączona z szerokiego niegdyś chodnika. Ale na tej ścieżce spotyka się rowerzystów wyjątkowo rzadko, za to na ulicy, przy której mieszkam, od wiosny do jesieni czuję się jak na Tour de Pologne. Choć ścieżki rowerowej tam nie ma.

A propos Tour de Pologne – w ubiegłym roku odstałem w jakichś korkach w Nowym Sączu ponad trzy godziny, bo wszyscy czekali, żeby przejechali kolarze biorący udział w tym wyścigu. Po cholerę zamykać trasę np. o 12:00, skoro wiadomo, że peleton się nie teleportuje i nie dotrze w dane miejsce przed np. 14:00. Wystarczyłoby zamknąć ruch pół godziny wcześniej. Tym bardziej, że z kolarzami jedzie masa pojazdów obsługi i mają one łączność ze wszystkimi, z kim potrzebują. Ale co tam – jest rowerowa impreza, nagłośniona na cały kraj i nawet poza jego granice, więc niech kierowcy stoją i czekają. Przecież drogi nie są ich.

Warto przeczytać!

Kilometry zero, czyli jak rynek oszukuje statystyki sprzedaży nowych samochodów

Zgodnie z oczekiwaniami: paliwo podrożało, a w Polsce wybuchła awantura. Orlen nie jest bez winy ale z innego powodu niż myślisz

Dostępność duża, język skomplikowany. Po co drogowcy tak utrudniają?

Potem dochodzi do debilnych, niezgodnych z prawem zachowań, jakie opisano niedawno na pewnym portalu informacyjnym. Warto popatrzeć – włos się na głowie jeży.

Albo piesi. Tym, to już w ogóle wszystko wolno. Albo tylko tak się niektórym wydaje. Debilna sytuacja, kiedy w mediach toczą się dyskusje o tym, jak powinniśmy/moglibyśmy/zamierzamy zmienić prawo. Dyskutuje się długo i bez efektu. Potem praw się nie wprowadza, ale piesi są po tej medialnej burzy przekonani, że jednak coś im tam wolno. Niestety są z reguły na przegranej pozycji. Przeświadczeni o tym, że nic im się nie stanie. Ale to przeświadczenie ich z drogi nie podniesie. Ci, co będą mieli pecha, będą się co najwyżej dziwić u bram nieba przychylonego im przez drogowców, o czym było wcześniej.

Takich pieszych też widuję na drodze, którą dojeżdżam do domu. Cały rok, a od wiosny do jesieni jest ich szczególnie dużo. Wzdłuż tej drogi nie ma choćby cienia chodnika. Droga jest tak wąska, że dwa samochody mijają się z trudem i na bardzo małej prędkości. Są progi zwalniające. Ale i tak piesi lezą całą szerokością jezdni. Bo drogi przecież należą do nich, a nie do kierowców. I to oni mają pierwszeństwo. Nierzadko rozstępują się z wyraźną niechęcią, a nawet wrogością. Wcale nie należą do rzadkości sytuacje, że idą nabąblowani jak Solejuk po Mamrocie, ale wtedy tym bardziej są panami całej drogi! Deptak sobie z publicznej drogi urządzili i co im zrobić?

Drogi należały też przez lata do straży miejskich. Teraz, kiedy nie mogą one już ustawiać swoich fotoradarów, sytuacja się trochę poprawiła. Tak, znam ten argument, że trzeba jeździć zgodnie z przepisami. Sam znam takie odcinki w moim mieście, gdzie nie ma nic, żadnych zabudowań, żadnych wjazdów, tylko nieużytki, przez które wiedzie droga krajowa. I w takim miejscu, schowani w chaszczach, swego czasu polowali lokalni strażnicy miejscy. Bo przecież jest to w granicach administracyjnych miasta, oficjalnie teren zabudowany, a więc 50 km/h wolno i koniec. Mandaty sypały się, jak z rękawa, choć zagrożenia nie stwarzało się żadnego jadąc np. 70 km/h. Ale na drogi, to my mamy płacić, a nie żeby nam się coś należało, Szanowni Państwo kierowcy.

Drogi należą też do rolników, którzy wyjeżdżają z pól i nanoszą błoto, które przy wilgotnej pogodzie robi się czasem śliskie, jak lód. Ale kto by tam odklejał błoto z opon traktora, czy wozu! Przecież samo odpadnie. A że ktoś zaskoczony wpadnie w poślizg i rozbije się na drzewie? Za szybko jechał…

Jeszcze nie teraz, ale niedługo na drogi wyjadą kombajniści. Prawo nakazuje im ściągać header i holować go za sobą podczas poruszania się po drogach publicznych. Jak często jednak widujecie takie sytuacje? Z reguły kombajnista oszczędza czas i nie zdejmuje zespołu tnącego. A że ktoś może się nadziać? Niech nie jeździ tak szybko. A to, że kombajny nie należą do najlepiej oświetlonych pojazdów na drogach, a często poruszają się po drogach już przy zapadającym zmroku, to jakie to ma znaczenie? Niech się martwią kierowcy osobówek… Przecież drogi są dla wszystkich. Ale najmniej dla kierowców samochodów.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Francuskie.pl w Google News Ustaw Francuskie.pl jako preferowane źródło
Francuskie Samochody Olej do silnika 1.2 PureTech Akcja Lucim
Zapisz się na newsletter
Najciekawsze newsy i testy o francuskich autach — bez spamu. 1–2 razy w tygodniu.
Możesz wypisać się w każdej chwili.

Galeria

0 0 głosy
Ocena artykułu
Tagi: Felieton
Udostepnij36Tweet22Udostepnij6
Krzysztof Gregorczyk

Krzysztof Gregorczyk

Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat francuskiej motoryzacji, od lat związany z redakcją francuskie.pl. Autor największej liczby artykułów i wiadomości publikowanych w serwisie, regularnie relacjonujący wydarzenia branżowe oraz targi motoryzacyjne w kraju i za granicą. Jego testy samochodów należą do najdokładniejszych w polskiej sieci motoryzacyjnej i wyróżniają się dbałością o szczegóły oraz rzetelną oceną użytkową. Miłośnik jazdy po krętych drogach, znany także jako nieustępliwy tropiciel nieścisłości i braku obiektywizmu w prasie motoryzacyjnej.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
guest
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Komentarze inline
Zobacz wszystkie komentarze

Popularne teraz

  • Dacia Sandero Stepway

    Najtańsza nowa Dacia z fabrycznym LPG. Sandero już od 63 tys. zł

    2551 udostępnienia
    Udostepnij 1020 Tweet 638
  • Weszłam do salonu Fiata w Argentynie i oniemiałam

    11226 udostępnienia
    Udostepnij 4490 Tweet 2807
  • Nie ma oficjalnego komunikatu Stellantis o tym, że PureTech 1.2 zostaje zastąpiony przez fiatowski silnik FireFly we wszystkich modelach, ale są znaki

    8822 udostępnienia
    Udostepnij 3529 Tweet 2206
  • Fabryka marki Dacia w Mioveni szykuje się na trudny rok. Związkowcy mówią o spadku produkcji i odejściu 1.200 pracowników

    1123 udostępnienia
    Udostepnij 449 Tweet 281

Testy samochodów

09. Dacia Dokker test Francuskie.pl Wiadomości
Testy

Test: Dacia Dokker 1.5 dCi 90 KM – wszechstronność w dobrej cenie. Opinie, zalety, wady, plusy i minusy

autor Krzysztof Gregorczyk
2014-09-21
Renault Arkana E-Tech
Testy

Test: Renault Arkana E-Tech 145 KM: czy jest tak oszczędny, jak mówi producent? Opinie, wady, zalety, plusy, minusy, spalanie.

autor Małgorzata Kozikowska
2022-11-19
Renault Espace
Testy

Test: Renault Espace V 2.0 bluedCi 200 KM – spieszmy się kochać minivany. Opinie, wady, zalety, plusy, minusy, spalanie.

autor Małgorzata Kozikowska
2019-09-12
028. Renault Talisman Intens 150 KM w teście Francuskie.pl Wiadomości
Testy

Test: Renault Talisman Intense 1.7 bluedCi 150 EDC – oszczędny, przestronny i bardzo dobrze wyglądający samochód klasy średniej. Opinie, zalety, wady, plusy i minusy, spalanie

autor Krzysztof Gregorczyk
2016-02-15
01. Miejski test Peugeota 308 1.2 PureTech 130 Allure EAT6 Wiadomości
Testy

Test: Peugeot 308 1.2 PureTech 130 Allure+ EAT6 do miasta i na wycieczkę. Opinie, zalety, wady, plusy i minusy, spalanie

autor Krzysztof Gregorczyk
2016-10-10

Najnowsze komentarze

  • Przem - Ile nowy Peugeot 5008 1.6 Plug-In Hybrid 195 KM pali na autostradzie? Sprawdziliśmy to w bardzo polskim scenariuszu
  • Slawo - Dealer Citroëna uhonorował potencjalnego klienta możliwością zakupu a ten się wściekł
  • Roman - Wszystkie promocje w salonach Alfa Romeo. Tonale diesel już od 483 zł netto miesięcznie!
  • Slawo - Ile nowy Peugeot 5008 1.6 Plug-In Hybrid 195 KM pali na autostradzie? Sprawdziliśmy to w bardzo polskim scenariuszu
  • Krzysztof Gregorczyk - Ile nowy Peugeot 5008 1.6 Plug-In Hybrid 195 KM pali na autostradzie? Sprawdziliśmy to w bardzo polskim scenariuszu
  • Kmita - Nowe Renault Arkana Full Hybrid z korzyścią do 20.000 zł. Powód? Pożegnanie modelu
  • ionel - Ile nowy Peugeot 5008 1.6 Plug-In Hybrid 195 KM pali na autostradzie? Sprawdziliśmy to w bardzo polskim scenariuszu
  • Reklama
  • Redakcja Francuskie.pl
  • Kontakt
  • Współpraca
  • Organizujesz zlot?

Francuskie samochody
Francuskie.pl - Dziennik Motoryzacyjny. Piszemy o markach Alpine | Citroen | Dacia | DS Automobiles | Fiat | Jeep | Nissan | Opel | Peugeot | PSA | Renault | Stellantis. Copyright © 2004 - 2024 Francuskie.pl. wydawca LiveLink sp.z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione.
Kontakt w sprawie reklamy: [email protected]
Kontakt z redakcją: [email protected]

Witam ponownie!

Zaloguj się

Zapomniane hasło?

Odzyskaj hasło

Wpisz nazwę użytkownika lub adres by uzyskać hasło

Zaloguj się
Brak wyników
temu
  • Reklama
  • Wiadomości
    • Renault
    • Citroen
    • Peugeot
    • Różne
    • Opel
    • DS Automobiles
    • Stellantis
    • Dacia
  • Testy
    • Alpine – testy i opinie
    • Citroën – testy i opinie
    • Dacia – testy i opinie
    • DS – testy i opinie
    • Peugeot – testy i opinie
    • Opel – testy i opinie
    • Renault – testy i opinie
    • Stellantis – testy i opinie
  • Historia
    • Nieznane, niszowe, zapomniane
    • Artykuły o historii i motoryzacji
    • Historia Citroena
    • Historia Peugeot
  • Wyprawy
    • Australia
    • Brazylia
    • Europa
    • Indie
    • Krym
    • Nowa Zelandia
    • Rumunia Dacią Duster
    • Turcja
  • Używane
  • Przegląd Prasy
wpDiscuz
4
0
Skomentuj, podziel się swoją opiniąx
()
x
| Odpowiedz