Jeśli widzisz osobę wzywającą pomocy na drodze, zatrzymaj się i sprawdź co można zrobić! Wstrząsająca historia pana Michała, który mało co nie zginął w wyniku wypadku, pokazuje jak wielka panuje w Polsce znieczulica.
Do dramatycznego zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek, tuż przed godziną 3:00. Kierowca stracił panowanie nad samochodem, wpadł w poślizg i dachował, kończąc jazdę w rowie wypełnionym wodą. Jak sam relacjonuje, tylko splot szczęśliwych okoliczności sprawił, że wypadek nie zakończył się tragedią.
„Na szczęście jedne z pięciu drzwi dały się otworzyć. Na szczęście nie zakleszczyłem się w aucie. Na szczęście jedyny uraz to złamanie obojczyka. Na szczęście nie straciłem przytomności. Na szczęście miałem zapięte pasy” – wylicza poszkodowany.
Samochód po dachowaniu znalazł się w wodzie, a telefon kierowcy uległ zniszczeniu. Mężczyzna zdołał o własnych siłach wydostać się z pojazdu i wyjść na drogę, licząc na pomoc innych uczestników ruchu. Przez kilkanaście minut próbował zatrzymywać przejeżdżające auta, machając do kierowców i sygnalizując, że potrzebuje pomocy.
„Stałem na drodze i machałem do aut, żeby ktoś pomógł mi zadzwonić po pomoc. Przez kilkanaście minut nikt się nie zatrzymał” – relacjonuje.
Temperatura na zewnątrz wynosiła około –10°C, a ubrania mężczyzny były całkowicie przemoczone po kontakcie z wodą. W tej sytuacji jedynym wyjściem okazała się piesza wędrówka do domu rodziców, oddalonego o około 40 minut drogi.
„Nie trudno się domyślić, że ubrania momentalnie zamarzły. Jedyną opcją było dojście do domu, obudzenie rodziców i wezwanie pogotowia” – opisuje. Pomoc została ostatecznie wezwana, a poszkodowany trafił pod opiekę lekarzy. Choć doznał złamania obojczyka, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Sam jednak nie ma wątpliwości, że sytuacja mogła zakończyć się zupełnie inaczej.
„Wystarczyłoby, żebym nie był w stanie wyjść z auta albo żebym nie był w stanie iść przez tak długi czas. Nikt się nie zatrzymał, a to mogło kosztować mnie życie” – podkreśla.
Na koniec mężczyzna wystosował ważny apel do wszystkich kierowców, zwłaszcza poruszających się nocą poza terenem zabudowanym.
„Jeśli widzicie kogoś, kto macha do was w nocy na środku drogi przy takiej temperaturze – zatrzymajcie się, otwórzcie szybę i zapytajcie, co się stało. Czasem tyle wystarczy, by uratować komuś życie”.
Autor wpisu poprosił także o udostępnienie tej historii, by dotarła jak najszerzej. Jak podkreśla, nie chodzi o rozgłos, ale o świadomość i reakcję w sytuacjach, w których kilka minut i jeden telefon mogą decydować o czyimś losie.
źródło: X.com








