Dacia Duster to częsty widok na polskich drogach, ale pewne zastanowienie może wzbudzić widok łaciatego Dustera ze znaczkiem Renault. Skąd wziął się u nas ten model? Pierwsza myśl, jaka przychodzi nam do głowy, to możliwość sprowadzenia samochodu z innego kraju, ale rozmowa z Damianem Szablą, właścicielem pojazdu podczas X Ogólnopolskiego Zlotu Dacii w Kokotku rozwiała wszelkie nasze wątpliwości.
W tym roku odbyła się jubileuszowa, dziesiąta edycja Ogólnopolskiego Zlotu Dacii, na który przyjechali właściciele samochodów marki oraz członkowie klubów: Dacia Klub Polska i Duster Off Road Team Poland. Społeczność sympatyków Dacii rośnie z roku na rok, ponieważ marka łączy wspaniałych ludzi, którzy kochają podróże, wypoczynek na łonie natury oraz wspólne wyjazdy off-roadowe, podczas których nawiązują się długotrwałe znajomości i przyjaźnie. To właśnie atmosfera klubowa i pierwsze wyjazdy w teren zadecydowały o tym, że Damiana Szabla, który przez lata jeździł wyłącznie Renówkami zamienił swój samochód na Dacię, choć jak pewnie już się domyślacie nie do końca pogodził się, z myślą, że to Dacia ;-)
To jedno z nielicznych Renault na zlocie Dacii. Skąd wziąłeś Renault Dustera?
Od wielu lat jeżdżę na zloty i jestem związany z marką Renault. Moim pierwszym samochodem była 19-tka, potem miałem Meganki, Laguny i całe życie jeździłem na zloty Renault 19 i PIKUR-a (Polskiego Internetowego Klubu Użytkowników Renault). Od 2005 roku praktycznie żyłem Renówkami i nie wyobrażałem sobie życia bez samochodów tego francuskiego producenta, ale jak to w życiu bywa, przyszedł czas na zmianę samochodu na większy. Zastanawiałem się nad Laguną, ale pewnego dnia, kiedy jechaliśmy samochodem, moja żona zwróciła uwagę na Dustera i podchwyciłem temat. Dacia Duster jest duża wygodna i… można przerobić ją na Renault (śmiech).
Gdzie produkowana jest Dacia Duster? Co minutę z zakładu wyjeżdża jeden samochód
Chciałeś przerobić samochód jeszcze przed zakupem?
Początkowo zamierzałem sprowadzić samochód z Rosji, ale kiedy policzyłem wszystko, koszty okazały się niewspółmierne do wartości auta. Musiałby przeznaczyć dwukrotnie więcej niż na Dacię, dlatego kupiłem Dustera w Polsce. Zbadałem rynek rosyjski i poszperałem na portalach ogłoszeniowych takich jak eBay. W internecie znalazłem poduszkę, grill, kilka drobniejszych akcesoriów Renault i tym sposobem mam Dacię Duster, która udaje Renault.
Czy samochód, którym przyjechałeś na zlot to Twój pierwszy Duster?
Pierwsza Dacia-Renault, którą kupiłem to srebrny Duster z napędem na przód. To był piękny samochód, bardzo cieszył moje oczy. Kiedy zapisałem się do klubu Dacii pojechaliśmy z Markiem na pierwszy wyjazd na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Kiedy zobaczyłem co potrafi wersja 4×4 potrzebowałem zaledwie 3 miesięcy żeby sprzedać swój samochód i kupić białego Dustera z napędem na wszystkie koła. To był ten moment, kiedy zakochałem się w jeździe terenowej i w tych samochodach. Po drodze powstał Duster Off Road Team Poland a mój Duster zmienił się z białego w łaciaty i przeszedł liczne modyfikacje terenowe.
Jaki to rocznik, wersja i ile ma już na liczniku?
Samochód pochodzi z 2012 roku i ma pod maską jednostkę 1.6 z instalacją LPG, ale od momentu, gdy stałem się jego właścicielem ma już trzeci silnik, o sprzęgłach, amortyzatorach i niezliczonej ilości wahaczy, które wymieniłem już nawet nie wspomnę. Samochód ma 350 tys. km przebiegu i za sobą wiele dalekich wypraw po Europie i nie tylko. Dusterem objechaliśmy z żoną m.in. Bałkany i prawie pół Turcji.
Wspomniałeś o modyfikacjach terenowych. Co dokładnie zmieniłeś?
Lista jest bardzo długa. Cały czas coś wymieniam, poprawiam, dostrajam i kombinuje, ale mimo potężnego przebiegu samochód jeździ i dobrze mi służy. Renault Duster otrzymał sprężyny Eibacha, obniżony silnik, podkładki pod amortyzatory, sprzęgło obite kevlarem, snorkel, dodatkowe osłony podwozia, z Rosji sprowadziłem blokadę tylnego mechanizmu różnicowego Lock Right, założyłem też o 4 cm większe koła w stosunku do wersji seryjnej i większe 296 mm hamulce z Laguny. W kabinie zainstalowałem radyjko z dużym ekranem, fotochromatyczne lusterko wewnętrze z Megane i kamerę cofania. Ponadto Duster otrzymał oświetlenie LED-owe, 2-tonową wyciągarkę Dragon Winch i płytę pod wyciągarkę zespoloną z płytą podwozia, która jest praktycznie nie do zniszczenia. Przetrwała nawet próby zawieszenia samochodu na konarach, czy korzeniach i nic się nie uszkodziło.
Zobacz także: Świeżutka Dacia Duster. „Zakupiona wczoraj przyjechała prosto na zlot”
Jak wspominasz swój pierwszy off-roadowy wyjazd i kiedy poczułeś, że Duster świetnie radzi sobie terenie?
Kiedy po raz pierwszy wyjechaliśmy na Jurę Krakowsko-Częstochowską, byłem przestraszony. Nie wiedziałem jeszcze, co ten samochód potrafi i prosiłem, żeby trasa była w miarę łagodna i rzeczywiście taka była. Jeździliśmy głównie po szutrach. Okazało się, że mój Duster z napędem na przód potrafi naprawdę wiele, ale kiedy zobaczyłem jak właściciele Dusterów 4×4 wjechali na pustynię siedlecką i kręcą bączki, zaświeciły mi się oczy i zdecydowałem: kupujemy wersję 4×4. Wtedy mogłem sobie jedynie pomarzyć o prawdziwym off-roadzie.
Kolejny etap to wypady z Dacia Klub Polska na jurę, aż w końcu, trafiłem na terenowy wyjazd w Beskid Niski zorganizowany w ramach nieistniejącej już grupy facebookowej. W wyprawie uczestniczyły cztery Dustery: mój, Roberta, ojca-założyciela grupy Duster Off Road Team Poland, Damiana i Agaty.
Po raz pierwszy wyjechałem w prawdziwy teren. „Przecioraliśmy” ten samochód dokumentnie w terenie i to właśnie wtedy zobaczyłem, że Duster potrafi pokonywać duże przeszkody, grząskie tereny, podjazdy i brody wodne i nie robi to na nim specjalnego wrażenia. To właśnie po tym wyjeździe Robert założył grupę Duster Off Road Team Poland. Jeszcze wtedy nie przypuszczaliśmy, że powstanie tak wielka i prężnie działająca grupa z fajną historią i wspaniałymi ludźmi.
Z pewnością masz za sobą wiele przygód. Jakie zdarzenie, najbardziej utkwiło Ci w pamięci?
Mam w pamięci wiele przygód, mógłbym opowiadać godzinami. Na przykład, kiedy wracaliśmy z Paryża, uszkodziliśmy łożysko Dustera. Pech chciał, że zdarzyło się to akurat w Święta Wielkanocne. Wszystkie warsztaty były pozamykane dlatego 2 dni spędziliśmy w hotelu. Dzień po świętach, z kołem, które chodzi na boki jak ósemka zjeździłem wszystkie warsztaty w okolicy. Nikt nie chciał podjąć się naprawy. Nie było innej możliwości – musiałem sam zająć się problemem. Zajechaliśmy pod Obi, gdzie kupiłem wszystkie potrzebne narzędzia do operacji na Dusterze. Nasza koleżanka Maja przywiozła z Polski kompletną zwrotnicę a parking pod Obi posłużył jako polowy warsztat. Odkręciłem zwrotnicę z amortyzatorem, półośki i przewody hamulcowe, a następnie zamontowałem nową część i wróciliśmy do domu.
Inna sytuacja zdarzyła się w drodze do Finlandii. Kiedy byliśmy w Tallinie zatarł się alternator i zablokował cały napęd. Początkowo przestraszyłem się, że może to być problem z paskiem rozrządu, ale zholowaliśmy samochód pod hotel, ucięliśmy pasek akcesoriów i silnik odpalił bez ładowania. Doszliśmy do wniosku, że samochód powinien sobie poradzić, ponieważ z Tallina wystarczy tylko wjechać na prom i po rejsie zjechać w miejscu docelowym, ale tuż przed wjazdem, zaraz za bramkami, zabrakło mi prądu i nie mogłem odpalić. Jechaliśmy wówczas grupą trzech Dusterów i tak szybko, jak tylko to możliwe podmieniliśmy akumulatory, odpaliłem samochód i dotarłem na prom. Aby dotrzeć do hotelu w Helsinkach kilkukrotnie podmienialiśmy akumulatory pomiędzy wszystkimi Dusterami. Na miejscu, kupiłem alternator, pod hotelem rozebrałem cały front i dokonałem wymiany. Samochód ożył, zwiedziliśmy wioskę Muminków i szczęśliwie wróciliśmy do Polski.
Za tydzień jedziemy z żoną do Armenii na 3 tygodnie i mam nadzieję, że obędzie się już bez podobnych przygód.
Obowiązki członka Komitetu Centralnego X Ogólnopolskiego Zlotu Dacii wzywają, dlatego musimy kończyć naszą rozmowę. Kolejni uczestnicy zaczęli przybywać do Kokotka i trzeba było należycie ich przywitać. Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy udanych podróży.
Zobacz także: Dacia, przedmiot hejtu i zazdrości. Dlaczego tak się dzieje?













