W tegorocznym Rajdzie Budapeszt-Bamako wystartowała Dacia Logan MCV z ekipą z Polski. Jak wyglądały przygotowania do jednej z największych amatorskich imprez rajdowych i jakie są wrażenia uczestników po pierwszych dniach? Poczytajcie relację Adama Kasprzaka.
Jak co roku, start odbywa się z wielką pompą, z roku na rok coraz większą. Były chórki i szamani śpiewający afrykańskie pieśni, nie zabrakło rampy, na której każdy uczestnik wychodzi z auta i macha do kamery. W internecie dostępne jest nagranie całej imprezy.
Moje krótkie spodenki zrobiły na organizatorach duże wrażenie, ale trudno się dziwić temperatura na starcie była bliska zera stopni. Już na początku Rajdu Budapeszt Bamako 2026 panuje świetna atmosfera, dlatego integracja przebiegła bardzo szybko. Wszyscy rozmawiają o swoich samochodach i najdziwniejszych motoryzacyjnych projektach. Przypomnę, że znaczna część startujących sprzedaje auto w Sierra Leone i wraca samolotem. My wracamy na kołach, także planujemy powrót dopiero na przełom lutego i marca. Chcemy jeszcze odwiedzić Liberie i Gambie, które nie znajdują się na trasie rajdu.
Przygotowania do wyprawy
Poza zakupami sprzętu jak lodówka kempingowa (obowiązkowo kompresorowa) czy cb-radio, większość rzeczy udało nam się przygotować w ciągu ostatniego tygodnia przed wyjazdem. Dzięki sprawnie działającym paczkomatom i wysyłkom na Allegro, cały sprzęt przyszedł na czas na 2 dni przed wyjazdem. Dla pewności wyposażyliśmy się m.in. w trapy do wyjeżdżania z piachu, kanistry czy zapasowe części do auta na wypadek awarii (filtr paliwa, uszczelniacz chłodnic, olej i płyn do chłodnicy). Pakowanie jest dość mozolne bo upchać wszystko w aucie i dwóch bagażnikach dachowych to nie lata wyzwanie.
Obecny etap podróży
Zaraz po ceremonii startowej wyruszyliśmy w drogę do Genui, na prom do Tangieru, który przypływa dokładnie na dzień przed startem właściwym rajdu w Afryce. Po drodze przez Słowenię odhaczyliśmy nocleg w Lublanie, a następny dzień spędziliśmy w deszczu na trasie przez Włochy. Bez problemu zaokrętowaliśmy się na promie GNV Majestic i w momencie pisania tego tekstu jesteśmy już na morzu.
Warunki niestety są dosyć wietrzne, także dla tych cierpiących na chorobę lokomocyjną zalecamy wzięcie wcześniej środków farmaceutycznych. Teoretycznie moglibyśmy płynąc z Hiszpanii o wiele krócej, ale taka dodatkowa droga jest dość męcząca, niezbyt porywająca widokowo, za to droższa niż prom, w dodatku obarczona wysokim ryzykiem włamania się do auta. Tak, co roku kilku uczestników ma taką nieprzyjemną przygodę i w tym również się to zdarzyło.
Jeśli chodzi o samo auto, czyli Dacię Logan drugiej generacji z silnikiem 1.2 oraz instalacją LPG muszą przyznać, że sprawuje się wyśmienicie (nic dziwnego, w końcu to jeszcze Europa z dostępem do LPG).
Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Uczestnicy należący do kategorii bardziej „hardcorowych”, którzy wyruszyli starymi i co do zasady mocno zawodnymi autami jak Tarpan, Trabant czy Patrol mają wiele przygód z naprawami. Jedni z nich zaliczyli już wymianę silnika, w mniej niż 24 h od usterki!
Kolejne dni
Kolejne ok. 5 dni obejmują przejazd przez Maroko, gdzie dostęp do usług jest mocno zbliżony do europejskiego standardu. Śpimy głównie na biwakach na pustyni przygotowanych przez organizatora. Przed przejazdem do Mauretanii, gdzie warunki są już spartańskie, planujemy zatankować 60 litrów zapasowej benzyny, oprócz tego mamy na zapas 40 litrów LPG, który oczywiście nie jest dostępny w Afryce. Jednorazowa zapasowa opcja przy braku innego paliwa (w Mauretanii planowana jest trasa, gdzie nawet przez 1000 kilometrów nie będzie dostępu do paliwa) może się przydać.
Bardzo dziękujemy za relację i czekamy na więcej!
Polecamy także:
- Dacią Logan MCV 1.2 LPG na koło podbiegunowe i Bałkany. Relacja z podróży i przydatne wskazówki
- Dacia Sandriders powraca na szczyt Rajdu Dakar. Znakomity występ na etapie maratońskim
- Dacia wie, że na rynku samochodowym wygrywają ci, którzy dopasują się do potrzeb klienta. Opinia










