Czasem marketing samochodowy naprawdę potrafi odlecieć. Zamiast po prostu napisać: mamy ofertę, może pana zainteresuje, ktoś wpada na pomysł, żeby klientowi zasugerować, że został niemal uhonorowany samą możliwością kupienia auta. I właśnie taki numer zastosował dealer Citroëna w Wielkiej Brytanii. Efekt? Wściekłość zamiast sprzedaży.
W sieci pojawił się zrzut ekranu wiadomości wysłanej przez Citroën Hull. Z treści wynika, że odbiorca — Paul Stabeler — został rzekomo wybrany, aby skorzystać z wyjątkowej możliwości wymiany swojego obecnego samochodu na nowego Citroëna.
Z wiadomości można odczytać mniej więcej taki sens: „Panie Stabeler, został pan wybrany przez Citroën Hull, aby otrzymać zupełnie nową możliwość zmiany obecnego pojazdu. Ten wybór odblokowuje wyjątkowe oferty, dzięki którym może pan przesiąść się do fabrycznie nowego Citroëna Oferta dostępna tylko przez ograniczony czas. Prosimy o umówienie wizyty”.
No i właśnie to „został pan wybrany” najwyraźniej przelało czarę goryczy. Paul Stabeler opublikował wiadomość i skomentował ją z wyraźną irytacją. Zwrócił się do Citroën UK słowami: „Czy wy właśnie mówicie mi, że zostałem specjalnie wybrany po to, żeby kupić od was samochód?”. A potem dołożył jeszcze mocniej.
Najlepszy był jednak dalszy komentarz. Stabeler zażartował, że aż wyobraża sobie rynek wczesnego dostępu do zakupu Citroëna — jakieś specjalne kody, dzięki którym nie trzeba będzie stać w kolejce przed salonem od szóstej wieczorem dzień wcześniej. Celnie!
Oczywiście marki i dealerzy od zawsze próbują przyciągnąć klientów hasłami o wyjątkowych ofertach, ograniczonym czasie i specjalnych warunkach. To normalne. W przypadku Citroëna prawdą będą też zachęty do skorzystania z wyjątkowego komfortu i wygody. No ale jednak są jakieś granice przesady…
źródło: X.com






