Kilka dni temu informowaliśmy Was, że Renault czasowo straciło prawo do sprzedaży modeli Clio V oraz Mégane E-Tech Electric na rynku niemieckim. Nie chodzi jednak ani o bezpieczeństwo, ani o emisję spalin, ani o problemy techniczne znane klientom. Powód jest czysto prawny i patentowy.
Jak wygląda stan sprawy na dzisiaj? Niemiecki sąd w Monachium uznał, że Renault naruszyło patenty należące do amerykańskiej firmy Broadcom. Spór dotyczy połączeń kabli sieciowych Ethernet, które są wykorzystywane do komunikacji między systemami pokładowymi. Według Broadcom Renault użyło tych rozwiązań w Clio i elektrycznym Mégane bez wymaganej licencji. Wyrok zapadł w pierwszej instancji i nakazuje Renault wstrzymanie sprzedaży obu modeli w Niemczech.
Co istotne, nawet jeśli Renault złoży odwołanie, to nie wstrzymuje ono wykonania decyzji. Oznacza to, że zakaz może obowiązywać do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd wyższej instancji.
Jednak na razie sprzedaż jest możliwa, ponieważ Broadcom musi wpłacić wielomilionową kaucję, aby zakaz formalnie zaczął obowiązywać. Jednak jeśli to nastąpi, Renault będzie musiało realnie wstrzymać sprzedaż tych modeli na największym rynku motoryzacyjnym w Europie. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Broadcom chciał osiągnąć tym pozwem cel w postaci ugody. Tego typu porozumienia nie są rzadkością – Broadcom w przeszłości pozywał już innych producentów, takich jak BMW, Mercedes, Tesla czy Volkswagen, a wiele sporów kończyło się zapłatą licencji zamiast długiej batalii sądowej.
Renault nie ma problemu technicznego z tymi samochodami – nie będzie ani akcji serwisowej ani żadnych zmian w modelach sprzedanych. Spór dotyczy ochrony patentowej, a więc jest daleko poza klientami.






