Mocne słowa prezydenta Emmanuela Macrona, wypowiedziane podczas panelu z dziennikarką Bloomberga Stephanie Flanders, zaskakująco przeszły niemal bez echa w europejskich mediach. Macron otwarcie przyznał, że europejska gospodarka jest nadmiernie regulowana i zbyt mało innowacyjna a Unii Europejskiej w obecnym kształcie grozi śmierć.
Z jego wypowiedzi wynika, że Europa, zwłaszcza w dziedzinie innowacji, pozostaje daleko w tyle za USA i Chinami, a skala regulacji osiągnęła już taką intensywność, że poważnie szkodzi gospodarce. Macron jasno stwierdził: „nasz obecny model jest skończony i nie chodzi już o dostosowanie”. Ku zaskoczeniu prowadzących wspomniał również o możliwej „śmierci Unii Europejskiej w obecnym kształcie” w przeciągu dwóch lub trzech lat, jeżeli obecna polityka regulacyjna nie zostanie zmieniona.
Macron przedstawił przykład regulacji dotyczących przemysłu chemicznego, wskazując, że choć przepisy mają chronić konsumentów, mogą skutecznie „zlikwidować przemysł chemiczny w Europie”. Podobne obawy mają inni liderzy przemysłowi.
Dyrektor generalny Stellantis, Carlos Tavares, niedawno ujawnił, że prognozowana produkcja jego firmy we Włoszech spadła z 750 tysięcy samochodów w 2023 roku do 500 tysięcy w 2024 roku – a jednym z głównych powodów są koszty wzrosłe o 40% w wyniku regulacji dotyczących emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej. Tymczasem rynek motoryzacyjny we Włoszech nadal rośnie – tyle że wzrost ten pochodzi z importu samochodów z Chin i innych krajów Azji, gdzie normy środowiskowe nie są aż tak rygorystyczne. Czy zatem coraz bardziej restrykcyjne europejskie przepisy przynoszą faktyczny spadek globalnych emisji, czy też napędzają wzrost zanieczyszczeń na całym świecie?
Test: Dacia Duster Hybrid 140, czyli oszczędna jazda z automatem. Czy to najlepsza wersja Dustera?
To nie pierwszy raz, kiedy europejscy liderzy sygnalizują problemy wynikające z nadmiernej regulacji, ale Macron mówił ostrzej niż kiedykolwiek. O ile unijne przepisy mają chronić środowisko i konsumentów, ich liczba i skomplikowanie zaczynają przytłaczać przedsiębiorców i inwestorów. W efekcie wiele europejskich firm stoi przed wyborem: zmniejszać produkcję lub przenosić działalność poza kontynent, w poszukiwaniu bardziej sprzyjających warunków.
W ocenie wielu ekspertów Macron ma rację, kiedy mówi, że ta „klasyczna agenda” nie może być kontynuowana. Europejscy przedsiębiorcy, eksperci i liderzy biznesu od dawna alarmują o negatywnym wpływie nadmiernych regulacji na konkurencyjność, inwestycje i rozwój innowacji. W dobie globalnej rywalizacji gospodarczej Europa musi przemyśleć swoje podejście, jeśli chce uniknąć scenariusza gospodarczego regresu.
Nie wszyscy zgadzają się z rozwiązaniami, które Macron proponuje jako środki zapobiegające kryzysowi. Jednakże jego słowa otwierają drogę do debaty, która może przynieść realne zmiany, także w przemyśle motoryzacyjnym. Europejscy liderzy muszą teraz zastanowić się, czy chcą kontynuować model gospodarczy, który doprowadził już do stagnacji, czy też znajdą sposoby na stworzenie bardziej przyjaznego środowiska dla innowacji i wzrostu, w tym odbudowy przemysłu motoryzacyjnego, który jest tak ważny dla Europy.











