Czy Fiat trafi we władanie dużego chińskiego koncernu motoryzacyjnego? Takie spekulacje pojawiają się we włoskiej prasie.
Jeszcze niedawno Fiat był czymś więcej niż producentem samochodów. Przez dekady symbolizował włoski przemysł, Turyn i ambicję całego kraju. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, czy ta epoka właśnie się nie kończy.
Seria decyzji podejmowanych przez holding Exor i władze Stellantis sprawia, że przyszłość marki staje się przedmiotem coraz śmielszych spekulacji – również tych najbardziej niewygodnych dla Włochów.
Sprzedaż kolejnych historycznych aktywów – od Magneti Marelli, przez częściowe wycofanie się z Comau, po podział Iveco – buduje obraz systematycznego porządkowania imperium według kryteriów czysto finansowych. Do tego dochodzi wyjście z tradycyjnych mediów i przenoszenie siedzib prawnych do Holandii czy Londynu. Coraz trudniej mówić o emocjonalnym związku z Turynem, a coraz łatwiej o globalnej strategii inwestycyjnej, w której sentyment nie odgrywa już żadnej roli.
Fiat formalnie nadal „jest we Włoszech”, ale realnie stał się jedną z wielu marek w ogromnym koncernie Stellantis, którego centrum decyzyjne znajduje się poza Italią. W globalnej układance grupa coraz mocniej koncentruje się na Ameryce Północnej i rynkach wschodzących, podczas gdy Europa – a szczególnie Włochy – tracą znaczenie. W takim układzie Fiat przestaje być fundamentem, a staje się narzędziem: marką do zagospodarowania określonych segmentów rynku, głównie tych tańszych i masowych.
Na tym tle coraz częściej wraca scenariusz, który jeszcze kilka lat temu wydawał się herezją. Były prezes Stellantis Carlos Tavares otwarcie mówił o możliwości podziału koncernu na część europejską i amerykańską. Jeśli do tego dojdzie, Fiat mógłby znaleźć się w strukturze silnie powiązanej z partnerami z Chin – zwłaszcza z Leapmotor, w którym Stellantis posiada istotne udziały.
Byłaby to zmiana ogomna: włoska marka zarządzana w praktyce w azjatyckim ekosystemie technologicznym. Nie oznacza to oczywiście natychmiastowej „śmierci Fiata”.
Produkcja będzie trwać, modele nadal będą powstawać, a nazwa pozostanie rozpoznawalna. Zmieni się jednak sens jej istnienia. Fiat z narodowego filaru przemysłu może stać się globalnym logo, podporządkowanym logice kosztów, skali i szybkiego zwrotu z inwestycji. Dla Włoch byłby to cichy, ale bolesny koniec mitu – moment, w którym Fiat przestaje być częścią tożsamości kraju, a staje się jedynie elementem międzynarodowego portfela.
Torino Cronaca






