Włoski szef koncernu Stellantis, Antonio Filosa, najwyraźniej wspiera włoskie fabryki w rozwoju. I to on będzie stał za decyzją o zmianie przynajmniej części oferty silnikowej w koncernie. 1.2 PureTech może zostać zastąpiony przez fiatowskie silniki Firefly. Tyle, że na razie decyzji nie ma.
Zacznę jednak od tęgo, że na dziś nie ma żadnego oficjalnego komunikatu Stellantis, który wprost mówiłby, że 1.2 PureTech zostaje zastąpiona przez silniki FireFly we wszystkich modelach koncernu. Wiemy z całą pewnością, że na rok 2026 zmian nie będzie, są jednak sygnały, które pozwalają taki scenariusz brać pod uwagę – przynajmniej w perspektywie kolejnych lat.
Najważniejszy fakt jest twardy i oficjalny. Stellantis poinformował 7 lutego 2026 roku, że w Termoli planowana jest inwestycja w silniki GSE zgodne z normą Euro 7, a ich „pełna użyteczność” ma zostać zachowana także po 2030 roku, zarówno w obecnej, jak i przyszłej gamie produktów. To bardzo istotny komunikat, bo pokazuje, że włoska rodzina GSE/FireFly nie tylko nie znika, ale wręcz dostaje długoterminową przyszłość. I właśnie tutaj zaczynają się spekulacje. Skoro Stellantis utrzymuje przy życiu i rozwija silniki FireFly pod Euro 7, to naturalnie pojawia się pytanie, jaką rolę mają one odegrać obok 1.2 PureTech, który przez lata był jednym z filarów oferty wielu marek koncernu.
Włoskie media piszą o tym dość otwarcie: FireFly mają być obecne w ofercie dalej niż 2030 rok a równoległe utrzymywanie dwóch rodzin małych, benzynowych silników – 1.0 FireFly i 1.2 PureTech – z punktu widzenia przemysłowego nie ma sensu. Media francuskie podkreślają, że decyzja o dalszym rozwijaniu FireFly/GSE pośrednio otwiera pytanie o przyszłość PureTecha i zwracają uwagę, że FireFly, które miały ustąpić miejsca 1.2 PureTech, jednak pozostają w grze i dostają nowy oddech dzięki dostosowaniu do Euro 7 oraz dalszej elektryfikacji.
To jednak wciąż nie jest dowód na pełną i prostą zamianę silnik za silnik w całym koncernie. Taki ruch byłby kosztowny, wymagałby zmian przemysłowych, homologacyjnych i produktowych, a także dotknąłby fabryki już produkujące PureTecha. Stellantis nie ogłosił końca PureTecha, ale inwestując w FireFly/GSE i dając tej rodzinie napędów perspektywę po 2030 roku, sam uruchomił falę interpretacji, że włoskie silniki mogą stopniowo przejmować większą rolę w grupie.
No i powiedzmy sobie to wprost – Antonio Filosa, jako Włoch, ma powody by podejmować decyzje wspierające swój rodzinny kraj i to się powoli dzieje. Kiedy zestawi się wszystkie doniesienia o tych inwestycjach, wyraźnie widać tendencję. Są to choćby potwierdzenie linii produkcji skrzyni e-DCT do końca 2026 r. oraz inwestycji w silniki GSE/FireFly pod Euro 7, z utrzymaniem ich w użyciu także po 2030 r.
Innymi słowy oficjalnie nie ma informacji, ale wiele znaków może wskazywać na to, że Włosi chcieliby produkować więcej silników. Czy Francuzi na to pozwolą? Stellantis to nadal korporacja i nie wszystkie decyzje są łatwe do przeprowadzenia, poza tym takie zmiany dużo kosztują a firma musi na razie pożyczać pieniądze na rynku.





