A2, sznur samochodów na obu pasach, za mną BMW, za kierownicą on, młody kierowca a obok ona, partnerka, koleżanka lub żona, w komórkę mocno wpatrzona. On skoncentrowany na wyprzedzaniu, z ręką na mrugaczu. I mruga, zawzięcie, raz, drugi, trzeci, piąty, szaleje na pasie, chyba zależy mu na czasie…
Jadę sobie jednym z naszych testowych francuskich samochodów i myślę, że dowcipy o kierowcach BMW nie biorą się znikąd. Nie zawsze wiedzą, gdzie włącza się kierunkowskaz, ale znakomicie znają funkcję mrugania długimi światłami. Ruch na A2 duży, ale on, pan i władca dróg, musi koniecznie wyprzedzić. Tyle, że wyprzedzić nie ma dokąd, bo sznur samochodów ma wiele kilometrów i oba pasy są „zatankowane” pod korek. Poświecił, pomrugał, pojeździł od lewej strony pasa do prawa, zmęczył się i tak jechał kilkadziesiąt minut aż w końcu pojawiła się wolna przestrzeń i każdy rozjeżdżał się w swoją stronę.
A ja się zastanawiam skąd to zniecierpliwienie. Czemu akurat kierowcy BMW mają tak często ową „chorobę mrugaczową”, połączoną z kompletnym brakiem wyobraźni. Logicznie myśląc o konsekwencjach, to wyprzedzanie, czy inaczej spychanie innych z drogi światłami, nic mu nie da. Przy gęstym ruchu choćby skały skruszały będzie dalej jechał owe 100 km/h (co i tak jest nieźle) i tyle. Jego czas przejazdu na tym odcinku nie zmieni się nawet o minutę. Po co się spieszyć?
I zadaję sobie pytanie. Czyżby więc odpowiedzią na jednostkę chorobową jest chroniczny brak wyobraźni? Znam mnóstwo kierowców BMW, którzy jeżdżą normalnie, ba, nawet przestrzegają przepisów – zwykle. Ale na drogach jakoś ich nie spotykam. Na autostradzie co i rusz za to mam okazję obserwować kolejnych mistrzów długich prostych i migania.
Pytam. Czy kupno BMW, niezależnie od tego czy nowego czy używanego, nie powinien być obarczony jakimś dodatkowym egzaminem albo badaniem lekarskim? Jakiś test badający owe braki wyobraźni w mózgu? Nie żeby mnie jakoś bardzo obchodziło zdrowie czy życie tych ludzi, ale moje życie i zdrowie i mojej rodziny już owszem. Od zniecierpliwienia korkiem do wypadku albo agresji drogowej daleko nie jest, to odległość jak między miłością a nienawiścią.
„Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów” miał powiedzieć pewien znany pisarz. Ja bym to ujął nieco inaczej „Dopóki nie wyjechałem na autostradę, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów za kierownicą BMW”






