Po II wojnie światowej Polska była motoryzacyjną pustynią. Dosłownie. Według danych GUS w 1946 roku na 1000 mieszkańców przypadał zaledwie 1 samochód osobowy. Dziś to brzmi jak statystyka z innej planety, ale tak właśnie wyglądał punkt startu kraju zrujnowanego wojną, biednego i zamkniętego gospodarczo. Potem przyszły dekady powolnego wzrostu, kolejki, talony, marzenia o własnych czterech kółkach i wreszcie eksplozja motoryzacji, która z Polski zrobiła jeden z najbardziej samochodowych krajów Europy.
W połowie 1948 roku w Polsce było około 26 tys. samochodów osobowych, w 1955 roku już nieco ponad 40 tys., w 1960 roku 117,4 tys., a w 1965 roku 245 tys.. Około 1970 roku park samochodów osobowych urósł do około 479 tys. sztuk. To nadal nie był zachodni raj za kierownicą, ale widać było już, że auto przestaje być wyłącznie dobrem dla nielicznych.
Jeszcze lepiej widać to we wskaźniku nasycenia samochodami. W 1975 roku Polska miała około 30 aut na 1000 mieszkańców, w 1980 roku około 65, a w 1989 roku już 128 samochodów osobowych na 1000 mieszkańców. Innymi słowy: schyłek PRL był już wyraźnie bardziej zmotoryzowany niż jego początek, ale nadal dzieliła nas od Zachodu prawdziwa przepaść. Samochód nie był wtedy zwykłym narzędziem codzienności. Był nagrodą, statusem, obietnicą wolności i często także testem cierpliwości.
A jak to wygląda dzisiaj? Tu dopiero widać skalę zmiany. Według danych GUS na koniec 2023 roku w Polsce było 27,2 mln zarejestrowanych samochodów osobowych, czyli około 723 auta na 1000 mieszkańców. To poziom kompletnie nieporównywalny z realiami PRL. Nawet jeśli część tego parku to samochody stare, drugie i trzecie w gospodarstwach domowych albo auta, które formalnie istnieją w rejestrach, ale jeżdżą rzadko, to i tak liczby są oszałamiające.
Polska z kraju, w którym auto było luksusem, stała się krajem, w którym samochodów jest po prostu bardzo dużo.
Co więcej, rok 2025 pokazał, że rynek nowych aut wciąż rośnie. Według danych IBRM Samar w całym 2025 roku zarejestrowano w Polsce 597.428 nowych samochodów osobowych, czyli o 8,32% więcej niż rok wcześniej. Łącznie z lekkimi dostawczymi było to 667.578 pojazdów.
W starych ogłoszeniach łatwo odnaleźć informacje o francuskiej motoryzacji. Nie była powszechna, ale po naszych ulicach jeździły także Citroëny, Peugeoty czy Renault, później też Dacie. O tym wszystkim piszemy w dziale Historia regularnie. Czytajcie!






