Kompromitacja. Rynek samochodów używanych od lat uchodzi za dżunglę, w której nietrudno o pomyłkę albo celowe wprowadzenie w błąd. Dlatego coraz więcej kierowców decyduje się na skorzystanie z usług firm specjalizujących się w sprawdzaniu aut przed zakupem. W teorii to rozwiązanie idealne, w praktyce jednak może skończyć się spektakularną wpadką. Tak właśnie stało się w przypadku zlecenia, które jeden z chętnych na auto z rynku wtórnego internautów zlecił Autotesto.
Historia zaczęła się od zwykłego zlecenia. Klient wybrał pewien samochód w hybrydzie, wystawiony przez handlarza. Chcąc uniknąć przykrych niespodzianek, potencjalny nabywca zapłacił Autotesto 750 zł za profesjonalną ekspertyzę. Zadanie było proste – sprawdzić konkretny samochód z ogłoszenia. Przedstawiciel firmy sprawdzającej udał się na miejsce i bez wahania rozpoczęła oględziny. Nie tego samochodu co trzeba. Dlaczego?
Na placu były dwa podobne auta a sprawdzony został nie ten samochód, który pojawił się w ogłoszeniu. Rzekomy ekspert z Autotesto pominął je – zamiast auta starszego, z większym przebiegiem i innym wyposażeniem, w raporcie pojawił się pojazd młodszy o trzy lata, z przebiegiem mniejszym o sto tysięcy kilometrów i w zupełnie innej wersji, różniącej się nawet atrapą chłodnicy widoczną na zdjęciach w ofercie. Nikogo jednak nie zdziwiło, że to nie ten sam egzemplarz. W efekcie klient został z raportem dotyczącym auta, którego wcale nie zamierzał kupować.
Stracił 750 zł i zamiast pomocy otrzymał od Autotesto odpowiedź, że winę za całą sytuację ponosi on sam, ponieważ nie podał numeru VIN. Typowe przerzucanie odpowiedzialności na klienta. W ogłoszeniu numeru VIN-u po prostu nie było, a to właśnie po to powołuje się ekspertów, aby samodzielnie zweryfikowali kluczowe dane.
Cała sprawa pokazuje, że nawet korzystając z usług specjalistycznych firm nie można rezygnować z własnej czujności. Ekspertyza samochodu, którego zakup nie wchodził w grę, okazała się bezużyteczna, a portfel klienta został poważnie uszczuplony. Usługodawca nie poczuwa się do winy a to doświadczenie, które wystawia Autotesto fatalne świadectwo i które trudno skwitować inaczej niż krótkim, gorzkim podsumowaniem: bardzo nie polecam.
fot. ilustracyjna






