W roku 1925 mały Citroën 5CV z silnikiem o pojemności 853 cm3 o mocy 11 KM objechał dookoła Australię. Dzisiaj poznacie drugą część tej wyprawy.
Z Marble Bar Nevill Westwood i Greg Davies ruszyli Citroënem 5CV dalej na północny zachód. Przed nimi był Madman’s Track — Szlak Szaleńców. Nazwa nie była literacką przesadą. To była piaszczysta, wyboista trasa przez odludny teren, rozjeżdżona przez wozy konne i mocno zniszczona bydło, owce i konie, prowadząca w stronę północnego wybrzeża Australii Zachodniej. Szlak powstał jeszcze w XIX wieku, gdy w Pilbarze odkryto złoto.
Pierwsza część tej wyprawy opisana została tutaj
Poszukiwacze ruszali nim w głąb kraju, licząc na szybkie wzbogacenie. Czekał na nich piasek, upał, brak wody i teren, który potrafił złamać człowieka. W książce opisano go jako cienką wstęgę drogi przez busz, tak wypaloną słońcem i bezlitosną, że część ludzi wychodziła z niej odmieniona, a część umierała z głodu albo odwodnienia. Westwood i Davies wjechali na tę trasę małym Citroënem 5CV. Mieli paliwo, wodę i przekonanie, że poradzą sobie z drogą. Szybko okazało się, że największym przeciwnikiem będzie nie tylko piasek, ale też temperatura. Szlak dawał mało cienia, a podróż odbywała się w warunkach, w których każdy postój oznaczał walkę z upałem. Co ciekawe, auto dawało radę, to ludzie okazali się słabym ogniwem.
Po drodze zatrzymali się przy Ninety Mile Beach, dziś znanej jako… Eighty Mile Beach. To długi pas piaszczystego wybrzeża między Broome a Port Hedland, oddzielający Wielką Pustynię Piaszczystą od Oceanu Indyjskiego. Po dniach jazdy przez rozgrzany interior słona woda i chłodniejszy powiew od oceanu dawały chwilę wytchnienia. Westwood i Davies pływali, odpoczywali i zwiedzali przybrzeżne mokradła.
Dziura w zbiorniku Citroëna, która mogła skończyć się tragedią
W pewnym momencie Citroën zaczął tracić paliwo, bo wstrząsy na wyboistym szlaku uszkodziły zbiornik benzyny w trudnym do naprawienia miejscu. Mieścił on 18 litrów i znajdował się za deską rozdzielczą, a paliwo spływało do silnika grawitacyjnie. W mieście taka konstrukcja była prosta i praktyczna. Na Madman’s Track stała się problemem. Podróżnicy nie mieli warsztatu, części ani pomocy. Próbowali improwizować. Najpierw połączyli gaźnik z zapasowym zbiornikiem paliwa umieszczonym z tyłu samochodu, używając gumowej rurki. Rozwiązanie działało przez pewien czas, ale później rurka zaczęła pękać, a paliwo rozlewało się na drogę.
Palec sposobem na przeciek
Wtedy Westwood zastosował najprostszy sposób: pochylił się i zatkał przeciek palcem. Jedną ręką prowadził, drugą powstrzymywał ucieczkę paliwa. Siedział nisko, częściowo schowany za deską rozdzielczą, jadąc po trasie, która nie była przeznaczona dla samochodów. Davies przejął rolę jego oczu. Podpowiadał kierunek, ostrzegał przed krzakami i pilnował, żeby auto nie wpadło w zarośla po obu stronach drogi. Tak jechali przez busz: jeden trzymał palec w dziurze zbiornika, drugi wskazywał drogę.
Mimo tej improwizacji paliwo w końcu się skończył.- samochód stanął a wokół był upał, piasek i pustka. Westwood i Davies zostawili więc auto i ruszyli pieszo w stronę cywilizacji. Przeszli około 32 kilometrów wzdłuż Ninety Mile Beach, mając do picia tylko słonawą wodę. Dotarli do Anna Plains Station, gdzie przyjęto ich bardzo życzliwie. Dostali jedzenie, wodę i miejsce do odpoczynku. Następnego dnia kierownik stacji zawiózł ich z powrotem do porzuconego Citroëna. Pożyczonymi narzędziami naprawili auto a do Broome zostało około 200 kilometrów. Ten odcinek pokonali już bez kolejnego poważnego zdarzenia.
Luksusy w mieście
Wjechali do miasta w niedzielę i zatrzymali się w Governor Broome Hotel. Po dniach spania w warunkach terenowych czysta pościel, prawdziwe łóżko i pokój bez zapachu zwierząt były luksusem.
Broome w latach 20. było miastem wielokulturowym i napiętym społecznie. Na początku dekady liczyło około 5000 mieszkańców. Dużą część stanowili japońscy i indonezyjscy pracownicy, obok mniejszości europejskiej. Głównym przemysłem było łowienie pereł, kontrolowane w dużej mierze przez zwartą społeczność japońską.
Historia Broome była związana z telegrafem, handlem, perłami i wyzyskiem. Miasto rozwinęło się po tym, jak podmorski kabel telegraficzny do Darwin został poprowadzony przez miasto – dawne stragany i prowizoryczne zabudowania ustępowały miejsca drewnianym konstrukcjom, sklepom i usługom. Perły dawały fortuny, ale przemysł ten pochłaniał też życie nurków i robotników. Westwood, pisząc do matki o przyjeździe do Broome, w pierwszej kolejności wspomniał o jedzeniu i kąpieli.
Po Madman’s Track były to sprawy najważniejsze.
W Broome zostali tydzień. Odpoczywali, uzupełniali zapasy i doprowadzali do porządku samochód. Jedli w hotelu, spotykali znajomych, odwiedzili stację radiową, gdzie opowiadali o swojej przygodzie. Westwood zabrał też dwie znajome dziewczyny na przejażdżkę do Cable Beach.
Spotkali oszusta, który zrobił na nich znakomite wrażenie
W Broome spotkali także dwóch innych wędrowców: De Lancourta i Francisa, którzy szli pieszo dookoła Australii. W latach 20. podobne wyprawy przyciągały uwagę prasy i opinii publicznej a De Lancourt był postacią bardzo barwną. Prasa patrzyła na niego z mieszanką ciekawości i nieufności – podawał się za francuskiego szlachcica, człowieka majętnego, podróżującego po Australii w ramach zakładu. Twierdził, że zacznie marsz w Sydney z 10 funtami w kieszeni i wróci z taką samą kwotą. Stawką miało być 3000 funtów. Gdy Westwood i Davies spotkali go w Broome, De Lancourt z towarzyszem szli w stronę Derby. Mieli przed sobą około 220 kilometrów i planowali pokonać tę trasę w miesiąc.
Późniejsze losy De Lancourta okazały się mniej romantyczne. Dotarł do Darwin w styczniu 1927 roku, ale potem wyszło na jaw, że był oszustem. Wędrował od misji do misji, korzystał z gościnności chrześcijańskich placówek i obiecywał pieniądze. Później ukradł łódź w Burketown w północnym Queensland i odpłynął w nieznanym kierunku.
Po tygodniu w Broome Westwood i Davies ruszyli dalej do Derby. Droga była trudna, wyboista i słabo zaludniona. Nie była tak ciężka jak Madman’s Track, ale pustka czyniła każdy etap bardziej wymagającym. Do Derby dotarli po tygodniu.
Tam mogli zatrzymać się na krótki odpoczynek przed kolejną częścią podróży. Citroën 5CV przetrwał Madman’s Track, awarię zbiornika, marsz po plaży, naprawę w terenie i kolejny odcinek przez północno-zachodnią Australię. Plan wyprawy wciąż brzmiał: Darwin.
Droga prowadziła coraz głębiej w miejsca, gdzie mały francuski samochód stawał się ogromną sensacją.
Pierwsza część tej wyprawy opisana została tutaj






