Citroën Méhari zawsze był symbolem prostoty, lekkości i wolności. Teraz jeden z egzemplarzy kultowego francuskiego auta otrzymał drugie życie jako elektryczny pojazd z własną produkcją energii słonecznej. Jeździ za darmo.
Za projektem tego Mehari stoi Nicolas Prié, mieszkaniec Rennes w Bretanii. Inspiracją był reportaż o holenderskiej szkole inżynierskiej, która wyposażyła samochód o masie 1,5 tony w 5 m² paneli fotowoltaicznych, uzyskując około 40 km dodatkowego zasięgu. Prié doszedł do wniosku, że skoro jego elektrycznaeMéhari waży zaledwie około 500 kg i ma podobną powierzchnię, potencjał powinien być znacznie większy.
Efekt? Citroën Méhari pokryty 10 m² lekkich paneli fotowoltaicznych. Ogniwa znalazły się na nadwoziu, a dodatkowe boczne panele można rozkładać, by zwiększyć powierzchnię ładowania. Auto robi na ulicy ogromne wrażenie a jego twórca udowadnia, że lekki pojazd elektryczny może realnie korzystać z energii produkowanej na pokładzie. I jeździ za darmo.
Projekt wymagał kilku miesięcy pracy oraz poprawek i kosztował około 5000 euro na co głównie składała się cena lekkich elastycznych paneli i kontrolera. W efekcie powstał prosty, lekki samochód elektryczny zintegrowany z fotowoltaiką. Panele nie mają dużej mocy, łącznie da się z nich uzyskać 1800W. Akumulator zasilany jest wprost z kontrolera MPPT.
Co ciekawe, Méhari jeździ w Bretanii a więc regionie raczej niekojarzonym z nadmiarem słońca, mając tutaj około 100 kilometrów zasięgu dziennie. Na południu Francji byłoby to znacznie więcej.
Źródło: Radio France






