Jest za mały i zbyt powolny, by stać się pełnoprawnym samochodem, ale cztery koła i zadaszenie nie pozwalają nazwać go skuterem – Citroën Ami z powodu oryginalnej aparycji jest obiektem żartów i docinek, ale jedno trzeba mu przyznać – zawsze wywołuje uśmiech na twarzy. Przy okazji premiery nowego C5 Aircrossa mieliśmy okazję zasiąść za kierownicą wersji Buggy, która daje mnóstwo radości, ale nieco innej niż w jazda zwykłym autem, czy SUV-em.
Trudno było traktować poważnie fakt, że Citroën zamierza wprowadzić do swojej oferty kanciasty pojazd z przeciwstawnie otwieranymi drzwiami, który wygląda tak samo z przodu, jak z tyłu, ale producent oznaczony szewronami od początku istnienia lubi iść pod prąd. Po pięciu latach obecności rynkowej czterokołowiec trafił do 17 krajów i Citroën daleki jest od głosów narzekania mówiących, że to się nie opłaca. Od 2020 roku spłynęło już 81 tys. zamówień. W ubiegłym roku marka przeprowadziła face lifting i wprowadziła do sprzedaży wersję Buggy z otwieranym, materiałowym zadaszeniem i metalowymi osłonami zamiast drzwi, które podobnie jak w standardowym modelu otworzymy za pomocą kolorowych tasiemek.
Dla Citroëna Ami możemy znaleźć wiele porównań. Czterokołowiec jest najczęściej nazywany pudełkiem na kołach, toi toiem i żelazkiem. Ostatnie porównanie odnosi się już nie tyle do kształtu nadwozia, co wbudowanego kabla do ładowania z gniazdka domowego, który został umieszczony w schowku w drzwiach.
Jaki jest nowy Citroën C5 Aircross II? Testujemy francuskiego SUV-a: pierwsza jazda, opinia
Trudno oprzeć się pokusie przejechania się modelem, z którego wyśmiewa się nawet sam producent i trudno nie czerpać z tego przyjemności. Uśmiechu z twarzy nie zetrze nawet widok spartańskiego wnętrza, uczucie twardych siedzeń pod czterema literami, ani podwozie, które w przeciwieństwie do wszystkich innych Citroënów na rynku sprawi, że wyczujemy niemal każdy kamyk i nierówność, na którą natrafią koła pojazdu. Na gładkim asfalcie, w miejscach, gdzie nie ma dużego ruchu a odległości do pokonania są niewielkie – znakomicie zda egzamin.
Ami Buggy, czyli wakacyjna wersja
Ami Buggy różni się od standardowej wersji stylistyką i ma specyficzne zastosowanie dedykowane głównie dla krajów o łagodniejszym klimacie. Otwierane zadaszenie oraz metalowe obręcze zastępujące drzwi pozwalają na lepszy kontakt z naturą i większe pole widzenia, kiedy wyruszymy wzdłuż wybrzeża lub na zwiedzanie zabytkowego miasteczka w czasie wakacyjnego wypoczynku. Citroën Ami Buggy został wyposażony w 14-calowe stalowe felgi ze złotymi wykończeniami i czarnym środkiem oraz żółte logo. Wygląda wprost uroczo.
2,41 m długości nie wróży przestronnego wnętrza, jednak dla dwóch dorosłych osób w zupełności wystarczy, Citroën przewidział nawet miejsce na małą walizkę lub plecak tuż przed pasażerem siedzącym po prawej stronie kierowcy.
Spartańskie wykończenie
Praktyczny charakter pojazdu podnoszą wykończone na jaskrawy, żółty kolor akcesoria, wśród których znajdziemy wieszak na torbę, czy ozdobione na żółto dywaniki. Nieco dziwnym miejscem do przechowywania drobiazgów jest… kierownica. Wystającą saszetkę łatwo zahaczyć ręką podczas prowadzenia Ami.
Okulary przeciwsłoneczne i kabel do ładowania umieścimy na półce pod przednią szybą. Testowy Ami Buggy zabrał na pokład również pasażera na gapę. Na desce rozdzielczej towarzyszył nam mały robot o imieniu Andy, którego dopasowano do stylistyki auta, by mógł jeszcze bardziej podkreślać jego indywidualność. Miłośnicy maskotek w aucie powinni być zachwyceni.
Do otwierania i uruchomienia pojazdu służy zwykły kluczyk a wyposażenie wnętrza zostało ograniczone do skrajnego minimum składającego się z wyświetlacza informującego o prędkości i zasięgu i przycisków do zmiany kierunku jazdy. A jak obsłużymy multimedia? Citroën założył, że w dzisiejszych czasach i tak każdy posiada smartfon, więc może korzystać z niego także w Ami. Telefon umieszczony na dedykowanym uchwycie, będzie naszym przewodnikiem i nagłośnieniem.
Na liczniku prędkość maksymalna
Citroën Ami z łatwością rozpędza się do swojego maksimum wynoszącego 45 km/h, (jadąc z górki dobiliśmy nawet do 46 km/h ;-)) i jak każdy elektryk – cieszy szybką odpowiedzią na naciśnięcie prawego pedału. Niezależnie od wartości wyświetlanej na niewielkim ekranie pojazdu i tak wydawało mi się, że jedziemy szybciej niż wskazywał prędkościomierz, ale to chyba efekt wiatru, dostającego się do wnętrza przez otwarte partie nadwozia, który skutecznie burzył mi fryzurę.
Maksymalny zasięg 75 km, który zapewnia akumulator o pojemności 5,5 kWh powinien wystarczyć w potencjalnych miejscach zastosowania modelu, czyli kurortach wypoczynkowych, czy nadmorskich kompleksach hotelowych. Producent powinien pomyśleć jeszcze o schowku na kije golfowe, ponieważ Ami niemal idealnie wpasował się do scenerii golfowego pola na Majorce, które posłużyło nam do jazdy testowej i sesji zdjęciowej przyciągając przy tym spojrzenia miłośników golfa.
Jedyny w swoim rodzaju wygląd sprawia, że trudno przemknąć Ami niezauważonym. Wystarczy, że zatrzymaliśmy się na krotką chwilę a przy Citroënie zgromadziła się grupka zaciekawionych osób pytających, co to za model i czy jest dostępny w sprzedaży. Czterokołowiec można prowadzić z uprawnieniami kategorii AM już od 14 roku życia, ale nawet dorośli odnajdą w tym dużą frajdę. Citroën Ami sprawia, że na twarzy kierowcy bezwiednie pojawia się uśmiech, co trudno uzyskać jadąc zwykłym samochodem, czy to hatchbackiem, kombi, czy też SUV-em.
Citroën Ami na 17 rynkach, ale nie w Polsce
Cena Citroëna Ami na rynku francuskim wynosi niecałe 8 tys. euro (lub od 62 euro miesięcznie po uiszczeniu wpłaty własnej w wysokości 350 euro). Za wersję Buggy zapłacimy nieco więcej. Poziom startowy wynosi 9590 euro, czyli ok. 41 tys. zł.
Od momentu premiery Ami, zadajemy Citroënowi pytanie, kiedy model pojawi się w Polsce, jednak marka na razie nie widzi potencjału w krajowym rynku m.in. ze względu na brak dopłat rządowych na elektryczne pojazdy czterokołowe i popularność e-C3, którego konkurencyjna cena przyciąga coraz więcej chętnych na skorzystanie z programu NaszEauto.
Polska cena czterokołowca mogłaby wyglądać mało atrakcyjnie na tle elektrycznego C3 z dofinansowaniem. Szanse są nikłe, ale przedstawiciele marki przekonują: „nigdy nie mów nigdy”. Na razie dla fanów Ami pozostaje jedynie rynek wtórny.
Test: Nowy Citroën C3 Max – najbardziej komfortowy samochód do miasta w swojej klasie. Zalety i wady


































