Są przeróbki samochodów, które sprawiają, że zatrzymujesz się na ulicy i mówisz: „Wow, ktoś miał świetny pomysł!”. I są też takie, które powodują, że zatrzymujesz się na ulicy, ale tylko po to, żeby upewnić się, że naprawdę widziałeś to, co myślałeś, że widziałeś.
Do tej drugiej kategorii należy DS 7 Crossback w jadowicie zielonym kolorze, sfotografowany we Francji, który pewnie w założeniu miał być czymś w rodzaju manifestu indywidualności. Niestety, efekt wyszedł taki, jakby ktoś postanowił pomalować garnitur od Armaniego fluorescencyjnym sprayem – niby dalej luksus, ale… coś tu nie gra. DS 7 to samochód, który sam w sobie wyróżnia się z tłumu. Francuzi zaprojektowali go z rozmachem: elegancka linia, charakterystyczne światła, luksusowe wnętrze, w którym możesz poczuć się jak w saloniku art deco. To SUV, który mówi: „Jestem klasą samą w sobie, ale nie muszę tego wykrzykiwać”.

A potem ktoś wziął wiadro jaskrawej zielonej farby (no dobra, folii) i postanowił, że jednak trzeba wykrzyczeć. I to tak, żeby było widać z orbity. Efekt? DS 7, który nagle zaczął przypominać (przepraszam za przekleństwo) Audi albo BMW w wersji „patrz na mnie, mam kolor jak napój energetyczny”. Oczywiście, są ludzie, którzy kochają takie odważne przeróbki. Ktoś pewnie powie: „To jest sztuka, to jest personalizacja, to jest odwaga!”. I jasne – każdy ma prawo do własnych motoryzacyjnych grzeszków. Tylko w przypadku DS 7, który został stworzony po to, żeby być wysmakowanym, spokojnym wyrazem luksusu, ten krzykliwy lakier jest jak wciśnięcie heavy metalu między utwory Chopina.
Zobacz nowe samochody DS Automobiles. Salony premium w całej Polsce
Może właściciel chciał po prostu, żeby jego DS wyglądał jak francuska odpowiedź na Lamborghini Urusa? Może znudził mu się dystyngowany styl i zatęsknił za tuningowym zlotem na parkingu pod galerią handlową? Tak czy inaczej, patrząc na to auto, trudno nie pomyśleć, że czasem mniej naprawdę znaczy więcej. Bo jeśli masz DS 7 Crossbacka, to już i tak się wyróżniasz. A jeśli bardzo chcesz, żeby wyróżniać się jeszcze bardziej… cóż, czasem wystarczy piękny kolor Bordeaux albo elegancki granat. A nie odcień „Radioaktywny Groszek”.
Nie róbcie tego swoim DS 7. Wiocha jest zarezerwowana dla produktów z Niemiec czy Japonii. Francuski luksus to elegancja, styl i szyk.












