Przesiadka z francuskiego auta do Tesli miała być wejściem do nowego, wspaniałego świata. Cisza, osiągi, nowoczesność, wielki ekran i poczucie, że człowiek właśnie przeskoczył o kilka lat do przodu. A jednak pewien internauta z Polski, który chciał zmienić swojego Peugeot na Teslę Model Y, szybko odkrył, że technologia to nie wszystko. Bo jest jeszcze coś takiego jak… sposób, w jaki samochód płynie po drodze.
Z jego relacji wynika, że Tesla Model Y wypada spokojniej niż Model 3. Nie jest tak nerwowa, nie robi z kierowcy astronauty przy każdym mocniejszym wciśnięciu gazu i prowadzi się bardziej statecznie. Ale nawet ta bardziej cywilizowana Tesla nadal nie daje tego, co od lat potrafią dawać francuskie samochody. Chodzi oczywiście o komfort zawieszenia.
Po starym Francuzie to wszystko będzie zbyt twarde
Użytkownik wprost przyznał, że zawieszenie w Tesli jest dla niego zbyt twarde, a po doświadczeniach z Peugeotem po prostu trudno mu to zaakceptować. I trudno się dziwić. Kto raz przyzwyczaił się do francuskiego sposobu tłumienia nierówności, ten potem zaczyna patrzeć na wiele innych aut z lekkim smutkiem. Nagle okazuje się, że samochód niby jedzie świetnie, niby skręca pewnie, niby ma moment obrotowy jak lokomotywa, ale jednak… nie płynie a się trzęsie.
Po francuzie chyba tylko Range Rover albo Rolls-Royce.
Wielu z nas kupuje francuskie samochody właśnie dla owego zawieszenia. I nie da się łatwo przeliczyć na konie mechaniczne, sekundy do setki ani zasięg według WLTP, tego nie pokazuje żadna tabelka. To się czuje dopiero wtedy, gdy przejeżdża się po poprzecznej nierówności, studzience albo po polskiej drodze pełnej dziur.
Zresztą w komentarzach pod wpisem szybko pojawiła się diagnoza, że po Francuzie niemal wszystko będzie wydawało się za twarde. I jest w tym sporo prawdy, bo francuskie auta przez lata rozpieszczały kierowców miękkością, spokojem i tym charakterystycznym wrażeniem, że zawieszenie współpracuje z kręgosłupem, a nie przeciwko niemu.
Internauta powinien się cieszyć, że nie jeździł hydropneumatycznym Citroënem. Wtedy ból byłby już nie do zniesienia…
na podstawie dyskusji na X.com – redakcja






