Luksusowy DS 9 francuskiej marki DS Automobiles nigdy nie był samochodem masowym. To raczej manifest – spokojny, elegancki i trochę na przekór trendom. Właśnie dlatego tak mocno przyciąga tych, którzy szukają w motoryzacji czegoś więcej niż tylko tabeli z osiągami. Nasz czytelnik, pan Piotr mieszkający na codzień w Norwegii, od lat związany zawodowo jest z Citroënem, zdecydował się na wersję DS 9 Opera E-Tense i dzieli się z nami swoimi wrażeniami z użytkowania.
DS 9 jest autem wyjątkowym choćby dlatego, że powstało go zaledwie 10.000 sztuk. Zacznijmy od tego, że pan Piotr bez wahania przyznaje, że jego motoryzacyjnym ideałem pozostaje Citroën Metropolis – spektakularny, ale niestety tylko koncept. DS 9 od dawna był jednak realnym obiektem zainteresowania. Po ponad 16 latach pracy w strukturach Citroëna w Norwegii trudno się zresztą temu dziwić.

– „Zanim DS oddzielił się od Citroëna, byłem już „po uszy” w tej filozofii. Nie wnikam w politykę marek – dla mnie to zawsze będzie Citroën” – mówi właściciel. I to zdanie bardzo dobrze oddaje sposób, w jaki postrzega DS 9: jako kontynuację francuskiej szkoły komfortu, a nie korporacyjny produkt.
Okazja, która się nie trafia codziennie
Egzemplarz, który trafił do Piotra, to DS 9 Opera E-Tense z 2023 roku, w kolorze czarnej perły. Pod maską ma silnik hybrydowy o mocy 250 KM. Samochód nie miał wcześniej prywatnego właściciela – służył wyłącznie jako auto demonstracyjne. Przebieg? Zaledwie 28.500 km. Cena zakupu wyniosła 365.000 koron norweskich, co przy tej klasie, wyposażeniu i stanie auta czyni ofertę wyjątkowo atrakcyjną. Nic dziwnego, że decyzja zapadła szybko.

Komfort, który się czuje od pierwszej chwili
Zapytany o najmocniejsze strony DS 9, Piotr odpowiada bez wahania: komfort, bezpieczeństwo, elegancja, indywidualizm. To samochód, który nie próbuje nikogo udawać i nie goni niemieckiej konkurencji na siłę. Zamiast tego oferuje własną interpretację luksusu – spokojną, miękką i wyrafinowaną. Są rzeczy, których po prostu nie trzeba tłumaczyć. Wystarczy usiąść w środku.

Wady? Jedna, ale drobna
Nawet w luksusowej limuzynie można znaleźć minusy. W przypadku hybrydowej wersji E-Tense jest to niewielki zbiornik paliwa – tylko 43 litry. To efekt kompromisu wynikającego z obecności akumulatora. Pan Piotr jednak szybko dodaje, że to wada raczej symboliczna i łatwa do zaakceptowania.
Nieporównywalny
Czy da się porównać DS 9 do czegokolwiek innego? Zdaniem właściciela – nie. – Nie ma żadnego podobnego modelu – mówi wprost. To mocne stwierdzenie, ale w świecie zdominowanym przez bardzo podobne do siebie limuzyny premium, trudno się z nim nie zgodzić.
Czy warto kupić DS 9?
Odpowiedź jest jednoznaczna: tak, zdecydowanie. Z jednym zastrzeżeniem – tego auta nie da się ocenić na podstawie zdjęć czy danych technicznych. – Trzeba się nim przejechać, a minimum – posiedzieć w środku – podkreśla pan Piotr. Bo DS 9 Opera E-Tense nie jest samochodem dla każdego.
I właśnie w tym tkwi jego siła. To wybór sercem, nie kalkulatorem. A takich aut na rynku jest naprawdę mało.

A pan Piotr oprócz DS kupił do niego jeszcze drobny ale elegancki piękny gadżet – spinki do mankietów. Jak komplet, to komplet.
Chcesz wiedzieć więcej?










