Nasz redakcyjny DS 9, flagowa limuzyna francuskiej marki DS Automobiles, wyruszył w podróż, która pozwoli mu pokazać pełnię swoich możliwości. Kierunek – południe Europy. Cel – połączenie przyjemności zwiedzania z rzetelnym sprawdzeniem auta na długim dystansie. Warunki? Idealne do testu – bagażnik wypełniony po brzegi, na pokładzie komplet pasażerów, a pod maską 225-konny silnik benzynowy gotowy do pracy i długich dystansów.
To właśnie w takich okolicznościach DS 9 może najlepiej pokazać, że został stworzony z myślą o komfortowym pokonywaniu dużych odległości. Smukła, niska sylwetka i dopracowana aerodynamika pozwalają sunąć autostradami z elegancją, która nie pozostaje niezauważona. Mocny, dynamiczny napęd zapewnia zapas siły przy wyprzedzaniu, a jednocześnie potrafi pracować cicho i harmonijnie, kiedy liczy się relaks i spokój podróży.
Kabina DS 9 to prawdziwy salon na kołach – obszyta najlepszymi materiałami w pięknym burgundowym kolorze, wyposażona w fotele z masażem i wentylacją, z przyjemnym nagłośnieniem i nowoczesnymi systemami wspomagającymi kierowcę. Podczas długiej trasy liczy się każdy detal – od wygody foteli po intuicyjną obsługę multimediów. Właśnie te elementy będziemy obserwować i oceniać w trakcie testu.
Wkrótce opiszemy, jak DS 9 radzi sobie w codziennych, wielogodzinnych przejazdach, jak wypada jego spalanie w trasie, a także czy potrafi zapewnić komfort godny limuzyny w segmencie premium. Nasza podróż dopiero się zaczyna – a wraz z nią szczegółowy test tego pięknego i wyrafinowanego samochodu w warunkach, dla których powstał.
W czasie gdy czytacie te słowa DS 9 odpoczywa po pierwszej długiej trasie we Włoszech. A ja notuję kolejne wrażenia, które przeczytacie na naszych łamach.






