Igrzyska Olimpijski Milano-Cortina 2026 dobiegły końca, ale emocje w sercach sportowców i kibiców wciąż są żywe. Zapraszamy na relację z wydarzenia przygotowaną przez Patryka Gałeckiego, który wybrał się do Włoch swoim Nissanem Townstar.
W tym artykule opiszę mój zimowy wyjazd Nissanem Townstar na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Milano-Cortina 2026 we Włoszech. Była to druga, (po Turnieju Czterech Skoczni, którą opiszę niebawem w osobnym artykule), tak duża impreza, na którą pojechałem moim Nissanem.
Samochód kupiłem w marcu 2023 roku w salonie Nissan Japan Motors w Sosnowcu. Moje przygody za jego kierownicą regularnie relacjonuję na łamach portalu francuskie.pl. Zapraszam do zapoznania się z serią artykułów dotyczących krajów bałtyckich (Litwa, Łotwa i Estonia), niemieckiej Rugii oraz środkowych Niemiec.
Olimpijska przygoda – jak to się zaczęło?
Zmagania sportowców zarówno na zimowych, jak i letnich igrzyskach olimpijskich śledzę regularnie od imprezy w Pekinie w 2008 roku. W związku z tym, że w tym roku ukończyłem studia magisterskie i miałem trochę wolnego czasu, postanowiłem sprawdzić, jak to jest uczestniczyć na żywo w tak wielkim wydarzeniu sportowym, a nie tylko śledzić je w Internecie, czy przed telewizorem.
Droga na Igrzyska Olimpijskie
Po zakupie winiet uprawniających do jazdy po czeskich i austriackich autostradach, ruszyłem na swoją wielką przygodę. W pierwszym dniu przejechałem przez Czechy oraz fragment Austrii, gdzie zatrzymałem się w małej miejscowości niedaleko Linzu. Z racji tego, że przyjechałem dość wcześnie, mogłem jeszcze udać się do położonego niedaleko mojego hotelu salonu z nowymi i używanymi przyczepami campingowymi i camperami. Wiele pojazdów oferowanych przez salon bazowało na podwoziu Fiata Ducato/Citroena Jumpera/Peugeota Boxera.
Po noclegu w austriackim gasthofie przekroczyłem granicę austriacko-niemiecką (na której na szczęcie nie było dużej kolejki samochodów), a następnie tranzytem przez część Bawarii. Dotarłem do granicy niemiecko-austriackiej i następnie do austriackiego miasta Innsbruck, w którym miesiąc wcześniej gościłem jako kibic w ramach 74. Turnieju Czterech Skoczni. Mogę śmiało stwierdzić, że do tego czasu moja droga nie była przesadnie wymagająca (poza niemieckim odcinkiem, na którym panował duży ruch samochodów osobowych i ciężarowych). Nissan spisywał się dobrze i dzielnie pokonywał kolejne kilometry autostrad.
Przełęcz Brenner i Włochy
Nie wiedziałem wtedy do końca, co mnie jeszcze czeka. Od Innsbrucka austriacka autostrada zaczęła wspinać się ostro do góry. Po drodze widziałem rampy awaryjne dla ciężarówek i autobusów na wypadek, gdyby w trakcie zjazdu z góry wysiadły im hamulce. Jednym z najciekawszych punktów tego odcinka jest bez wątpienia Europabrücke – most w ciągu autostrady A13, który ma 837 m długości i 192 m wysokości w najwyższym miejscu. Przejazd po nim robi niezapomniane wrażenie.
Niedaleko mostu na autostradzie znajdują się bramki, za którymi rozpoczyna się Przełęcz Brenner – górska przełęcz położona na wysokości 1374 m n.p.m. na granicy Austrii i Włoch. Należy pamiętać, że za przejazd przez przełęcz Brenner pobierana jest osobna opłata (w czasie mojej podróży było to 12,50 Euro w jedną stronę). W przypadku, gdy wcześniej wykupimy winietę na przejazd przez Brenner, na bramkach możemy ustawić się na skrajnym lewym pasie (zaznaczonym na kolor zielony), na którym system poboru opłat odczyta nasz numer rejestracyjny pojazdu i pozwoli nam jechać dalej bez potrzeby stania w kolejce przed bramkami. Przez przełęcz Brenner odbywa się ruch tranzytowy (towarowy i osobowy) pomiędzy Włochami i Austrią, znajduje się tam także linia kolejowa, obsługująca pociągi pasażerskie i towarowe.
Moim zdaniem jazda po przełęczy była ekstremalna – musiałem uważać na ogromną ilość jadących prawym pasem ciężarówek, a także na znaczny wzrost wysokości (droga w stronę granicy z Włochami) i znaczne nachylenie drogi (już po przekroczeniu granicy Austrii i Włoch). Na szczęście nie musiałem zakładać łańcuchów śniegowych na koła (mój Nissan ma przedni napęd, więc wystarczy tylko jeden komplet, czyli dwie sztuki łańcuchów na przednią oś pojazdu). Townstar dzielnie wyprzedzał ciężarówki, na bardziej stromych fragmentach autostrady używałem 4. i 5. biegu do hamowania silnikiem, tak, aby odciążyć hamulce w samochodzie.
Po zjechaniu z włoskiej autostrady A22 przed miejscowością Bolzano przejechałem przez pierwszy w życiu tunel, wijący się pod górę i zakręcający raz w prawo, a raz w lewo. Za tunelem rozciągała się malownicza, aczkolwiek wymagająca górska droga, prowadząca do Przełęczy Lavazze (1808 m n.p.m.). Z przełęczy do miejscowości Cavalese (znanej z kolejki linowej na górę Alpe Cermis) prowadzi stroma droga w dół. Odcinek ten był moim zdaniem najbardziej wymagającym fragmentem całej podróży – na stromej drodze Nissan niebezpiecznie się rozpędzał, podczas hamowania na 2. biegu silnik osiągał 3500-4000 obr./min, na trzecim biegu nie można było zjeżdżać ze względu na ostre zakręty i drogę wytyczoną nad przepaścią. Hamowanie wyłącznie za pomocą hamulców również nie wchodziło w grę, gdyż po takim wymagającym zjeździe można byłoby je stracić. Na szczęcie bezpiecznie udało się zjechać do miejscowości Tesero (do której później jeździłem kibicować polskim sportowcom na trasach biegowych) oraz do hotelu w miejscowości Panchia.
W trakcie pobytu na IO Milano-Cortina 2026 nie korzystałem z samochodu, ponieważ Włosi zapewnili bezpłatną komunikację autobusową, dowożąca kibiców na sportowe zmagania i odbierającą ich spod olimpijskich aren. Nie musiałem dzięki temu szukać miejsc parkingowych, a także wydawać pieniędzy na paliwo, parkingi i inne opłaty.
W czasie IO można było spotkać mnóstwo różnych samochodów koncernu Stellantis, który pomógł w zmotoryzowaniu imprezy. Były to m.in. nowa Lancia Ypsilon, Fiat 600, Alfa Romeo Junior, Alfa Romeo Guilia i inne.
We włoskich Dolomitach bardzo popularnym samochodem jest także Fiat Panda II oraz Fiat Panda III. Wiele z nich jest wyposażona w napęd 4×4, który znacznie pomaga w jeździe w zimowych warunkach po stromych włoskich drogach oraz wąskich uliczkach w pięknych zabytkowych miasteczkach.
W czasie drogi powrotnej w stronę włoskiej autostrady A22 pojechałem już inną, aczkolwiek równie wymagającą górską drogą z serpentynami. Na nocleg tranzytowy zatrzymałem się w tym samym hotelu w Austrii, w którym spałem w drodze do Włoch. Cała droga przebiegła spokojnie i nie musiałem zakładać łańcuchów śniegowych na koła. Mój powrót do Polski przypadł na sobotę i na niedzielę, dlatego na drogach panował umiarkowany ruch, praktycznie nie było również samochodów ciężarowych.
Wrażenia z jazdy Nissanem Townstar w górach
To dopiero druga wyprawa za kierownicą Nissana, którą obyłem zimą, ciekawiło mnie zatem, jak samochód (i ja również) sprawdzimy się w warunkach zimowych. Podsumowując, Nissan dobrze poradził sobie na całej przebytej trasie, w czasie wyprzedzania ciężarówek dynamicznie przyspieszał, również na serpentynach można było poczuć, że nie brakuje mu mocy w jeździe pod górę.
W czasie jazdy w trasie (jeździłem z prędkościami rzędu 110-120 km/h) w kabinie było cicho. Podróż umilało także radio oraz system multimedialny NissanConnect, z którym można było połączyć aplikację Spotify z telefonu i słuchać swojej ulubionej muzyki. W wyjeździe na pewno pomógł również duży bagażnik Townstara (725 l do półki bagażowej, 1200 l do poziomu dachu, 3500 l po złożeniu siedzeń), do którego zabrałem wszystko, co potrzebne na taki zimowy wyjazd. Jedynym minusem był biały kolor, na którym bardzo dobrze widać zalegający po przebyciu całej drogi bród.
Co zabrać na wyjazd zimą w Alpy? Przydatne informacje dla kierowców
- W Austrii w okresie od 1 listopada do 15 kwietnia trzeba mieć na pokładzie swojego samochodu łańcuchy śniegowe, są one bezwzględnie wymagane na drogach oznaczonych obowiązkiem założenia łańcuchów w przypadku pojawienia się na jezdni śniegu lub lodu.
- We Włoszech od 15 listopada do 15 kwietnia trzeba mieć na pokładzie swojego samochodu łańcuchy śniegowe, przepisy są tutaj podobne do przepisów austriackich.
- W Austrii obowiązuje zakaz korzystania z wideorejestratora samochodowego, należy go bezwzględnie zdemontować przed wjazdem do kraju. Za nagrywanie drogi z użyciem wideorejestratora grożą wysokie kary (do 10.000 Euro).
- We włoskich miasteczkach (z racji jej specyficznej wąskiej zabudowy) może być problem z zaparkowaniem samochodu. W miarę możliwości polecam podróżowanie po nich komunikacją miejską lub, w porze letniej, skuterem.
- W Czechach i w Austrii obowiązują winiety (w Czechach można kupić winietę 1-dniową, 10-dniową, 30-dniową lub roczną, w Austrii 1-dniową, 10-dniową, dwumiesięczną lub roczną).
- We Włoszech opłatę za autostrady umieszcza się w bramkach na autostradowych zjazdach (można w nich płacić gotówką w Euro oraz kartą).
- Ceny paliwa w Austrii: 1,40 Euro za litr paliwa Super 95.
- Cena paliwa we Włoszech: 1,71 Euro za litr paliwa Super 95.
W kolejnym z serii artykułów opiszę mój wyjazd Nissanem Townstar na 74. Turniej Czterech Skoczni do Niemiec i Austrii, który odbyłem na przełomie 2025 i 2026 roku.
Autor tekstu: Patryk Gałecki
Zdjęcia: Patryk Gałecki
Bibliografia:
– sklep z opłatami drogowymi ASFINAG | oficjalny sklep z opłatami drogowymi ASFINAG
-Elektroniczna winieta autostradowa – eDalnice
-Przepisy dotyczące łańcuchów śniegowych w Europie – Taurus
-Łańcuchy śniegowe we Włoszech – przepisy, mandaty i obowiązki kierowców – praktyczny przewodnik przed wyjazdem na narty | Ski Planet
Zobacz także:
- Używany Renault Kangoo Be Bop, czyli auto rodzinne, dostawcze i… kabrio w jednym. Opinia właściciela
- Co Citroën DS robi w centrum Sajgonu? Zapowiedź gorącego materiału z Wietnamu


























