Citroën 2CV nieodłącznie kojarzy się z filmami z Louisem de Funès w roli żandarma oraz szaloną siostrą Clotilde, ale okazuje się, że w Polsce mamy naszą prawdziwą siostrę zakonną, która jest miłośniczką motoryzacji, na co dzień jeździ „kaczką”, majsterkuje i kiedy tylko ma możliwość, uczestniczy w zlotach i imprezach poświęconych klasycznej motoryzacji.
„Tak jestem prawdziwą siostrą zakonną” – to zdanie siostra Piotra wypowiadała podczas Światowego Zlotu Citroëna w Toruniu najczęściej i to we wszystkich możliwych językach. Społeczność sympatyków francuskiej marki przyzwyczaiła się już do tego, że Citroën 2CV jest nierozerwalnie związany z siostrą Clotilde, bohaterką kultowych filmów z Luisem de Funès. Przebranych sióstr inspirowanych serią o Żandarmie z Saint Tropez, które przybyły na zlot modelem 2CV lub Mehari w Toruniu nie brakowało, ale prawdziwa najprawdopodobniej była tylko jedna – Siostra Piotra, czyli Honorata Lisakowska dyrektorka Hospicjum Św. Elżbiety w Złotowie.
„Zlotowicze trochę dziwili się, że od rana do wieczora jestem w „mundurze” i ciągle słyszałam pytania, czy jestem prawdziwą siostrą. Otóż tak, jestem prawdziwa i mam prawdziwego Citroëna 2CV” – opowiada. „Kiedy usłyszałam, że w Toruniu odbywa się zlot Citroëna, postanowiłam, że choćby się waliło i paliło, jako miłośniczka marki muszę uczestniczyć w tym wydarzeniu. Impreza była dwukrotnie przekładana, ale na szczęście w końcu się udało.
Atmosfera panująca w Toruniu była niesamowita. Ludzie byli mili, życzliwi i dzięki nim mogłam naładować akumulatory, aby mieć energię do tego, by dalej pomagać innym. Motoryzacja i Citroën 2CV to taka moja mała odskocznia od codziennej pracy przy ciężko chorych pacjentach” – powiedziała siostra Piotra, która zwracała uwagę na polu namiotowym nie tylko habitem, ale także namiotem w kształcie Volkswagena „ogórka”, który dostała od swoich pracowników. „Na następny zlot muszę uszyć namiot w kształcie kaczuszki” – mówi ze śmiechem.
Wielkie Citroenowe marzenie
Siostra Piotra pochodzi z Jastarni i już od najmłodszych lat interesowała się motoryzacją. Jako dziewczynka, zamiast bawić się lalkami, wolała resoraki, które na Święta Bożego Narodzenia przynosił pod choinkę Gwiazdor. Przez lata uzbierała pokaźną kolekcję, która obecnie składa się ze 150 samochodzików i ciągle się powiększa. Większość kolekcji stanowią Citroeny i Volkswageny T1 i T2.
Ze względu na miłość do filmów z Luisem de Funès własny Citroën 2CV był wielkim marzeniem siostry. Poszukiwania samochodu w odpowiednim stanie i kolorze, który dla kobiety ma duże znaczenie, trwały ok. 2 lat. W grudniu ubiegłego roku, wśród ogłoszeń pojawił się egzemplarz, który był obiektem do potencjalnego zakupu. Ze względu na nieprzyzwoitą porę – drugą w nocy, siostra Piotra postanowiła zadzwonić dopiero na następny dzień, ale rano, okazało się, że właściciel miał już długą kolejkę chętnych na ten samochód.
Citroën 2CV w wymarzonym kolorze
Nauczona doświadczeniem, za drugim razem siostra Piotra nie przejmowałam się dniem tygodnia, porą dnia, czy nocy i zadzwoniła w sobotę o 22-giej. Citroën 2CV, którego znalazła w internecie miał wymarzone barwy nadwozia łączące beż z jasnym niebieskim, które pokrywały się z kolorami hospicjum. Był tylko jeden, mały problem – kaczka nie była wystawiony na sprzedaż. Znajdowała się na drugim planie zdjęcia w ogłoszeniu dotyczącego innego samochodu…
„Właściciel auta, pan Piotr odebrał telefon podczas urodzin brata. Sytuacja była następcująca: ktoś dzwoni do niego w sobotę, w środku imprezy, mówi, że jest siostrą zakonną, dyrektorką hospicjum i chce kupić auto, które nie jest wystawione na sprzedaż” – opowiada ze śmiechem siostra Piotra. „Myślał, że ktoś go wkręca niczym Kamil Nosel w radiu Zet. Mało tego, jak dowiedział się, że moje imię zakonne to Piotra, (wychodziło na to, że Piotra dzwoni do Piotra), to już w ogóle nie mógł uwierzyć. Powiedziałam, że potrzebuję ten samochód, żeby sprawiać ludziom radość i chyba to zasiało małe ziarenko wiarygodności.
Powiedział, że auto nie jest na sprzedaż, ale obiecał, że zadzwoni następnego dnia. Sprawdził mnie w internecie, zobaczył, że jestem legalną, prawdziwą siostrą elżbietanką i przedyskutował temat z żoną. Okazało się, że pan Piotr pochodzi z Grudziądza a za plecami jego garażu, od 100 lat stoi nasz klasztor. Stwierdził, że to musi być znak z samej góry i razem z małżonką podarowali ten samochód na rzecz naszego hospicjum w Złotowie.”
Siostra działa na rzecz hospicjum już od 13 lat. W ośrodku znajduje się 50 chorych w tym 14 dzieci. Fabian, jeden z podopiecznych, który trafił do ośrodka w wieku kilku miesięcy towarzyszył siostrze na Zlocie w Toruniu. Po urodzeniu lekarze nie dawali mu szans, ale dzięki opiece hospicjum, skończył już 14 lat.
Ośrodek w Złotowie zajmuje się chorymi z nowotworami, po udarach i prowadzi rehabilitację pacjentów po wypadkach. Wbrew powszechnej opinii na temat hospicjum, wiele osób wychodzi z ośrodka, zakłada rodziny i żyje jeszcze przez długie lata. Pacjentom pomaga 5 sióstr oraz 56 pracowników a nad wszystkim czuwa siostra Piotra.
Szalona jazda? Nie w tym przypadku
W przeciwieństwie do filmowej zakonnicy, nasza „polska siostra Clotilde” preferuje spokojny, zrównoważony styl jazdy i nie gubi przy tym elementów karoserii samochodu, ani kół. Z kaczki korzysta na co dzień i bardzo lubi ten środek transportu, ale skojarzenie z serią o żandarmie nasuwa się samoistnie. „Często pytają mnie, czy prowadzę samochód od wczoraj, ale bez obaw od 30 lat mam prawo jazdy i bez samochodu nie wyobrażam sobie życia i pracy dla hospicjum. Często musimy transportować sprzęt, elementy łóżek, czy koncentratory tlenu, dlatego cztery kółka to podstawa, zwłaszcza pakowne modele jak Berlingo. Samochody, które obecnie jeżdżą w hospicjum są już dosyć wysłużone i w niedalekiej przyszłości przydałaby się zmiana” – powiedziała siostra Piotra.
Citroën 2CV z 1982 roku ma miękkie zawieszenie, dostarcza dużo komfortu podczas jazdy i co równie ważne – nie jest skomplikowany w naprawie. Wystarczą podstawowe narzędzia, aby poradzić sobie z usterkami. Mechanika samochodowa to kolejne hobby, siostry Piotry (jeszcze jedno to kajaki), dlatego w większości prac przy samochodzie dokonuje samodzielnie. Przed wyjazdem na zlot, 2CV przeszedł kontrolę specjalisty, który zatwierdził samochód do jazdy i przyznał, że po siostrze nie trzeba już niczego poprawiać.
Na co dzień nasza bohaterka jeździ Citroënem 2CV po Złotowie, czym wzbudza powszechne zainteresowanie przechodniów. Zawsze stara się angażować w życie mieszkańców i pomagać całym sercem swoim podopiecznym. Niesie radość i dobre słowo wszystkim bez wyjątku i jest wdzięczna za każde nawet najmniejsze wsparcie dla hospicjum. Każda cegiełka ma znaczenie.
Bardzo dziękujemy za rozmowę!
Ciekawe wywiady i historie ludzi:
- Citroën DS w wersji lux-kamper
- Rajdowy Citroën 2CV Duckar w Toruniu
- Citroën 2CV z basenem i to jeżdżący!
- Citroen LNA z 1985 roku. Był pokryty grubą warstwą kurzu
- Citroëny nie zmieściły się na bulwarze nad Wisłą w Toruniu
- Czy to najwęższy Citroën 2CV na świecie?
- Na światowy zlot Citroëna… przyleciał samolotem. Niezwykły właściciel DS
- Co jest najlepsze w zlotach? Wygrywanie! Citroën BL 11
- Citroën C4 z 1930 roku na ICCCR 2024 w Toruniu. “Biżuteria” na czterech kołach
- Mają już 16 Citroënów. SM to „wisienka na torcie”
- Citroën 2CV z 1979 roku. Miękki, skrętny i idealny dla… tenisistów. Zajrzeliśmy do bagażnika
Relacje z ICCCR 2024:
- ICCCR 2024 Ogólnoświatowy Zlot Klubów Citroëna Toruń 2024 – dzień pierwszy
- ICCCR 2024 Ogólnoświatowy Zlot Klubów Citroëna Toruń 2024 – dzień drugi
- ICCCR 2024 Ogólnoświatowy Zlot Klubów Citroëna Toruń 2024 – dzień trzeci
- ICCCR 2024 Ogólnoświatowy Zlot Klubów Citroëna Toruń 2024 – dzień czwarty
- ICCCR 2024 Ogólnoświatowy Zlot Klubów Citroëna Toruń 2024 – dzień piąty i podsumowanie
















