Wkrótce mają wejść w życie nowe przepisy kodeksu drogowego, w których zapisano karę więzienia. Kierowcy mogą jednak odetchnąć z ulgą – nie są wymierzone w tych, którzy po prostu jadą za szybko. Nie chodzi o sytuacje, gdy ktoś na pustej drodze przekroczy prędkość o 20 czy nawet 40 kilometrów na godzinę. Nowe prawo dotyczy tych, którzy na drodze zachowują się jak szaleńcy – przekraczają wszelkie granice rozsądku i zamieniają ulice w tory wyścigowe.
Sąd będzie mógł orzec karę więzienia tylko w przypadkach, gdy kierowca nie tylko znacząco przekracza prędkość, ale też łamie inne przepisy i realnie zagraża życiu lub zdrowiu innych osób. Mówimy o sytuacjach, w których ktoś pędzi ponad 200 km/h, wyprzedza na pasach, przejeżdża na czerwonym świetle i omal nie doprowadza do tragedii. Takie zachowania nie mają nic wspólnego z chwilowym błędem czy nieuwagą – to świadome igranie z ludzkim życiem.
Przykłady można mnożyć – poseł Mejza, który pędził ekspresówką z prędkością przekraczającą 200 km/h, czy słynny „Frog”, którego wyczyny śledziła cała Polska. To właśnie tacy kierowcy mają powody do obaw. Zwykły kierowca, który przekroczy prędkość na pustym odcinku drogi i zapłaci mandat, nie trafi za kratki.
Nowe przepisy mają jeden cel – chronić rozsądnych uczestników ruchu drogowego.
Policja i sądy mają teraz jasne narzędzie, by odróżnić tych, którzy popełniają drobne wykroczenie, od tych, którzy świadomie zamieniają drogę w pole bitwy.






