Na pierwszy rzut oka ktoś mógłby powiedzieć: „O, proszę, Peugeot 206 z jakimś dziwnym znaczkiem!”. Ale nie, drodzy Czytelnicy. To wcale nie jest „lew z szachownicy” tylko… Citroën C2 made in China. I to w dodatku taki, którego w Europie nigdy nie widzieliśmy. Taka chińska zagadka z szewronami.
Citroën C2, którego znamy z europejskich ulic, to małe, kanciaste autko w stylu „skrzyżowanie pudełka z telewizorem CRT” – świetne do miasta, z otwieranymi na dwa sposoby tylnymi drzwiami i nieco futurystycznym klimatem lat 2000. Ale w Chinach? Tam poszli inną drogą. Zamiast dać klientom tę samą konstrukcję, Dongfeng-PSA postanowiło, że Citroën C2 będzie… Peugeotem 206 z innym nosem. I tak oto w latach 2007–2013 powstawała ta motoryzacyjna ciekawostka, która łączyła francuskie serce z chińską fantazją.

Pod maską – skromnie, ale dzielnie. Nie ma tu jednak miejsca na szaleństwa. W chińskim C2 pracował silnik 1.4 benzyna, wystarczający do codziennych przejazdów po zatłoczonych metropoliach. Nie był to demon prędkości – ale też nikt od Citroëna C2 nie oczekiwał, że wygra start spod świateł z Ferrari. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że gdy Chińczyk kupował C2, Europejczyk kupował… Peugeota. Te same linie boczne, ten sam profil – różnił się tylko przedni pas i parę szczegółów.

To tak, jakby ktoś w Polsce wziął schabowego, przyozdobił koperkiem, nazwał go „Kotletem Europejskim C2” i sprzedawał jako nowość. Produkcja zakończyła się w 2013 roku. Auto nie przeszło do legendy, nie doczekało się limitowanych wersji ani kultowego statusu.
Zobacz: testy samochodów Citroën
Na konie ciekawostka – jeden z wlotów powietrza na masce był prawdziwy – jeden fałszywy. Zgadniesz który?













