W ten sposób zyskujemy trochę my – którzy chcemy oddychać powietrzem w jak najmniejszym stopniu zanieczyszczonym przez kopcące wyeksploatowane niemieckie diesle, które wciskają nam wszem i wobec rozliczni handlarze. W efekcie spada praktycznie cały import używanych samochodów, ale najbardziej dotyka on właśnie niemieckie marki. Dlaczego? Jest ich w Niemczech najwięcej. Niemcy złomując stare auta przesiadają się na nowe, nierzadko również niemieckie zresztą. Podaż niemieckich kilkunastoletnich samochodów gwałtownie się załamała i to widać po wynikach prywatnego importu.
Dla przykładu*:
– Volkswagen – spadek o 46,31%
– Opel – spadek o 49,05%
– Ford – spadek o 43,47%
– Audi – spadek o 50,92%
– Mercedes – spadek o 64,63%
– BMW – spadek o 56,86%
Co ciekawe zapotrzebowanie na marki francuskie spada wolniej. Owszem, też są spadki, ale w pierwszej piętnastce najchętniej sprowadzanych marek tylko jedna – Škoda** – wykazała tendencję zwyżkową i to dużą – o 140,45%! Reszta jest „pod kreską”. Jak wypadają na tle niemieckiej konkurencji marki francuskie? Popatrzmy*:
– Renault – spadek o 31,95%
– Peugeot – spadek o 26,38%
– Citroën – spadek o 24,95%
Co ważniejsze – średni wiek samochodów francuskich prywatnie importowanych do Polski jest od dawna niższy, niż niemieckich, a ich ceny – korzystniejsze. Polacy powoli przekonują się, że mity o awaryjności francuskich aut i bezawaryjnych modelach niemieckich zostały wyssane z palca. Tak naprawdę bardzo wiele zależy od właściciela – jak dba o auto.
Jak więc widać Polacy powolutku zaczynają doceniać to, co dobre, a dokonując wyborów coraz częściej kierują się rozumem, a nie mitologią. Z okazji Świąt życzymy wszystkim rodakom jak najwięcej rozumu i chłodnej kalkulacji ;-)
KG
* Dane zaczerpnięte z publikacji IBRM Samar obejmują import za pierwszy kwartał 2009 r. i odnoszą się do analogicznego okresu roku ubiegłego.
** Dane dotyczące Škody mogą nie być właściwe z powodu błędów proceduralnych po stronie urzędów. Szczegóły na stronie IBRM Samar.





