Pomysłów na weekendowe wyjazdy w głowach zawsze mamy mnóstwo. Skoro do naszej redakcji trafiła Dacia Duster Hybrid 140 nie sposób było jej nie wykorzystać dlatego zrealizowaliśmy plan, który od kilku miesięcy chodził nam po głowach. Zapakowaliśmy walizki do 430-litrowego bagażnika Dustera wyruszyliśmy do Austrii z myślą o wspinaczce po via ferratach masywu Rax, położonego niedaleko Wiednia – ok. 400 km od granicy z Polską.
- Dacia Duster Full Hybrid 140 KM zabiera nas w góry – sprawdzamy, jak radzi sobie na autostradzie, w alpejskich miasteczkach i na stromych podjazdach.
- Weekend w masywie Rax to nie tylko via ferraty i zapierające dech widoki, ale też test spalania – nawet poniżej 5 litrów na 100 km!
- Przestronny bagażnik, automat i hybryda, która naprawdę daje radę – ale czy to idealny towarzysz górskich wypraw?
Góry to miejsce, do którego zawsze ciągnie mnie niewidzialna siła. Może chodzi o spokój i ciszę, może krajobrazy i piękno przyrody a może o połączenie tego wszystkiego wraz z wysiłkiem, który trzeba włożyć w zdobycie szczytu. Kiedy dochodzi dreszczyk emocji wędrówki via ferratą, uwodzicielska moc staje się jeszcze większa.
Via ferraty, czyli szlaki górskie ubezpieczone żelazną liną kojarzą się głównie z Dolomitami, ale efektowne drogi znajdziemy także bliżej Polski – na Słowacji i w Austrii. Skuszeni obietnicą pięknych widoków i malowniczych via ferrat, których w Polsce niestety nie doświadczymy, wybraliśmy się Dacią Duster 1.6 Hybrid 140 za Wiedeń w rejon masywu Rax w Alpach Styryjsko Dolnoaustriackich.
Ile naprawdę pali nowa Dacia Bigster 1.8 Full Hybrid 155 KM? Test bez ściemy
Wyruszyliśmy z okolic Krakowa i już na bramkach autostrady A4 pod Katowicami stworzył się pierwszy zator a zaraz za punktem poboru opłat – kolejny korek na przewężeniu. Trudno się dziwić – Polacy wyruszyli na długi, sierpniowy weekend. Za Katowicami lekko się rozluźniło, ale natężenie ruchu cały czas było duże. Całą trasę licząca 505 km z trzema postojami po drodze udało się pokonać w ok. 7 godzin.
Dusterem w trasie
Dacia Duster z napędem Hybrid 140 to jedyna wersja SUV-a z automatyczną skrzynią biegów w ofercie SUV-a, która mówcie co chcecie – daje dużo wygody podczas prowadzenia, zwłaszcza jeśli poruszamy się w korku. Wrażenie potęguje udział silnika elektrycznego, który pozwala ruszać w ciszy i bez szarpnięć. Jednostka spalinowa głośniej odzywa się kiedy rozpędzamy się do prędkości autostradowej lub gdy spadnie poziom naładowania akumulatora, ale praca benzynowego napędu nie jest przesadnie głośna, ani niepokojąca. Jednostka szybko się uspokaja, pozwalając na dalszą płynną jazdę.
Na plus w Dusterze mogę wymienić intuicyjną lokalizację i działanie tempomatu, dobrze wyprofilowane fotele z regulacją odcinka lędźwiowego i podłokietnikiem oraz działanie systemu multimedialnego wraz z szybkim sparowaniem smartfona za pomocą Android Auto. Duster w trasie ma jednak pewien mankament – niedostateczne wytłumienie wnętrza przez co już na drodze ekspresowej w kabinie robi się dosyć głośno. Szumy powietrza przeszkadzają w słuchaniu radia.
Ile pali Dacia Duster 1.6 Hybrid?
Spalanie na trasie wynosiło według komputera pokładowego 5,7 l/100 km przy prędkościach 120 – 130 km/h na autostradzie przy dwóch osobach podróżujących i bagażami na weekend pod tylną klapą. Na spokojniejszych trasach i w mieście bez problemu zejdziemy poniżej 5 litrów. Jazda po małych górskich miejscowościach w Austrii dawała dużo przyjemności ponieważ samochód w dużym stopniu korzystał z silnika elektrycznego. Praca układu napędowego Dustera pozwalała na chwilę zapomnieć, że pod maską pracuje 1,6-litrowy silnik spalinowy.
Lampka rezerwy zasygnalizowała potrzebę zjazdu na stację benzynową już w drodze powrotnej po pokonaniu 818 km od wizyty na stacji, czyli o 102 km mniej niż deklarował komputer pokładowy po zatankowaniu do pełna.
Ruszamy na szlak
Jako bazę wypadową wybraliśmy miejscowość Reichenau an der Rax. W 10-15 min można dostać się tu do ciekawych szlaków i najbardziej znanych via ferrat. Jeśli chodzi o wolne miejsca noclegowe to nie było za bardzo w czym przebierać, zresztą chyba w ogóle nie ma ich tu zbyt wiele. Ceny niestety do niskich nie należą, ale udało nam się znaleźć mieszkanie z kuchnią z meblami w stylu retro. Miasteczko jest niewielkie, ale niczego nie brakuje: jest sklep, stacja benzynowa, pizzeria i kościół z parkingiem dla wiernych. Park and Pray sugeruje, że zamiast zapłaty, trzeba się pomodlić.
Na pierwszy dzień wybraliśmy połączenie trzech via ferrat: Gaislochsteig, Gustav-Jahn-Steig i Alpenvereinsteig. Wędrówka pozwala nacieszyć oczy ponieważ już po wyjściu na pierwszą pionowa drabinkę towarzyszy nam widok na Piekielną Dolinę. Trasa wiedzie stromo pod górę. Solidnie zmęczyliśmy się jeszcze przed pierwszym wpięciem w via ferratę.
Łącznie do pokonania mamy aż 1100 m przewyższenia dlatego dobra kondycja bardzo się przydaje a wręcz jest wymagana. Wyznaczony czas na przejście całego szlaku wraz z wizytą w schronisku Otto Hause i wejściem na szczyt Jakobskogel, który wznosi się na wysokość 1736 m n.p.m, wydłużył się z planowanych 8 do aż 11 godzin, ale było warto. Widoki wynagrodziły wszelki trud. Na drogę powrotną wybraliśmy łagodniejszy szlak, z drabinkami, które pozwalają dosyć szybko wytracić wysokość i znaleźć się na dole.
Pogoda zmienną jest
W drugi dzień czekała na nas mniej forsowna, ale trudniejsza technicznie via ferrata Hans von Haidsteig o wycenie C/D z drobinkami, kominkami, pionowymi podejściami i dużą ekspozycją. Miejsce jest popularne wśród miłośników górskich wędrówek dlatego stopnie w wielu miejscach są wyślizgane, ale tłumów i długiego czekania pod via ferratą nie było. Być może zapowiedź deszczu odstraszyła część chętnych. Żelazną drogą a następnie na szczyt Preinerwand o wysokości 1783 m przeszliśmy na sucho, ale już od schroniska do samego parkingu padał niewielki, ale nieprzerwany deszcz. Peleryny się przydały.
Po powrocie do Dustera na parking doceniliśmy łatwe w czyszczeniu gumowe dywaniki oraz matę w bagażniku, które pozwalają bez obaw o pobrudzenie wnętrza włożyć mokre rzeczy do samochodu a nakładka na zderzak daje przyjemną przestrzeń do tego by po całodziennej wędrówce usiąść i zmienić obuwie zanim wsiądziemy do auta.
Weekend z Dacią Duster szybko się zakończył. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w masywie Hohe Wand i przeszliśmy krótką, ale przyjemną via ferratę Währingersteig a następnie w dużym ruchu powracających urlopowiczów wróciliśmy do Polski.
Test: Dacia Jogger Eco-G 100 LPG – tani zakup, tania jazda, użyteczność trudna do przecenienia










































