Nadchodzi nowa era bestsellera francuskiej marki. Czy dorówna poprzednikowi popularności? Przyjrzeliśmy się VI generacji Renault Clio podczas salonu samochodowego w Brukseli. Oto wnioski.
Dzień przed rozpoczęciem targów motoryzacyjnych w Brukseli miałam przyjemność uczestniczyć w prezentacji dużego SUV-a Renault Filante w Paryżu, który ma pewne odniesienia stylistyczne do nowego Clio, ale dlaczego o tym wspominam? W drodze z lotniska do centrum projektowego Renault, VI generacja hatchbacka była widoczna niemal wszędzie.
Wraz z wprowadzeniem nowego modelu na rynek, francuska marka rozpoczęła kampanię, której trudno odmówić rozmachu. Seria plakatów wzdłuż drogi i ogromne bilboardy na budynkach znajdowały się niemal na każdym etapie podróży i może to świadczyć tylko o jednym – Renault komunikuje wszem i wobec, że nadeszła nowa era bestsellera i marka w żadnym wypadku nie zamierza oddawać pola bitwy konkurencji.
W 2025 roku Renault Clio znajdowało się w czołówce najczęściej wybieranych samochodów na rynku europejskim zaraz za Dacią Sandero. Nowy model musi sprostać popularności bardzo udanej piątej odsłony samochodu, ale czy to się uda? „Szóstka” ma wszystko, czego możemy oczekiwać od nowoczesnego auta a do tego coś jeszcze – charakter oraz wypracowaną dzięki wcześniejszym pokoleniom rynkową renomę.
Nowe Clio było główną atrakcją stoiska Renault podczas salonu samochodowego w Brukseli tuż obok modelu Twingo. Odwiedzający mogli zobaczyć hatchbacka w różnych wersjach i kolorach a jeden z egzemplarzy umieszczono w specjalnie wydzielonej strefie multimedialnej, w otoczeniu dynamicznie zmieniających się obrazów oraz dźwięków muzyki.
Jakie wrażenie robi Renault Clio na żywo?
Gdy marka Renault po raz pierwszy zaprezentowała zdjęcia nowego Clio, samochód nie wywołał we mnie specjalnego zachwytu, jednak powolutku, stopniowo, nowy kierunek projektowania zaczął do mnie przemawiać. To niemal tak, jak ze słuchaniem nowej piosenki ulubionego zespołu, kiedy z każdym kolejnym razem, gdy naciśniemy play odkrywamy coś nowego, by w końcu docenić kunszt i pracę twórców.
Projektanci Renault zastosowali nowy kształt reflektorów, wydłużyli auto do 4116 mm i zmienili proporcje. Zadziorny, sportowy tył z nisko nakreśloną tylną klapą nadaje nowemu Clio dynamiki. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że projektantom Renault zależało na opracowaniu bardziej sportowej linii od Peugeota 208 a może po prostu są to wpływy Gillesa Vidala, który podczas procesu projektowania Clio zajmował stanowisko dyrektora designu Renault.
Sportowa linia kosztem przestrzeni
Nowa linia nadwozia naturalnie wpłynęła na zmniejszenie przestrzeni nad głowami pasażerów zajmujących tylną kanapę oraz na wielkość bagażnika. Pojemność pod klapą wynosi w nowym modelu 311 litrów w porównaniu do 391 litrów w poprzedniku. W wersji 1.8 full hybrid do dyspozycji mamy przestrzeń o pojemności 270 litrów.
Mimo zmniejszenia przestrzeni, nowe Clio zaskakuje dostępnością ponieważ drzwi przednie otwierają się szeroko a klapa tylna wysoko. Renault zadbało o przyjemną atmosferę w kabinie, dzięki miękkim materiałom na desce rozdzielczej i boczkach drzwi oraz podświetlaniu elementów wnętrza.
Po przeniesieniu selektora przekładni za kierownicę, na konsoli centralnej zwolniła się przestrzeń, na której umieszczono przykryty miękką pokrywą schowek z dwoma cup-holderami. Podobne rozwiązanie zastosował Stellantis w Jeepie Avengerze oraz Fiacie 600. W wersji z manualną przekładnią znajdziemy w tym miejscu drążek zmiany biegów oraz pojedynczy cup-holder.
Co spodobało mi się najbardziej?
Multimedia – a w szczególności płynność działania, intuicyjność oraz czytelna, kolorowa grafika. Ten aspekt wypada znakomicie i znajduje się na wyższym poziomie niż w innych modelach z segmentu B. Dwa 10-calowe ekrany oraz system Open R-Link przeniesiono z Renault 5 E-Tech i Renault 4 E-Tech i tym samym Clio po raz pierwszy otrzymało wbudowane usługi Google dające dostęp do licznych funkcji i aplikacji, w tym do asystenta Google, który pomoże ustawić stację radiową, czy temperaturę w aucie.
Cena podstawowej wersji Renault Clio wynosi 84.900 zł a tym samym przewyższa swojego francuskiego rywala 208, którego kupimy poniżej 80 tys. zł, ale coś za coś. W podstawie otrzymamy mocniejszy silnik benzynowy 1.2 TCe o mocy 115 KM oraz przyzwoitą listę wyposażenia. Drugą opcją napędową jest pełna hybryda 1.8 E-Tech o mocy 160 KM wyceniona na 106.900 zł. W drugiej połowie 2026 roku do cennika dołączy wersja z fabrycznym LPG.
Czy Clio będzie kolejnym bestsellerem Renault?
V generacja Clio była przystępnym, praktycznym samochodem, który przekonywał ceną i tym, co w tej cenie otrzymujemy. VI generacja wchodzi na wyższy poziom i choć ustępuje poprzednikowi w niektórych kwestiach funkcjonalności, jest w większości aspektów lepsza, bardziej nowoczesna a przy tym nakierowana na młodych nabywców. Potencjał jest duży. Marka Renault wprowadziła na rynek dopracowany produkt, którego popularność powinna narastać stopniowo po debiucie i nieco szybciej po dodaniu fabrycznej instalacji gazowej. 
Podobne tematy:
- Nowa Dacia Sandero Stepway z LPG i automatem, czyli nowy przepis na hit
- Nowy Citroën ELO z bliska. Tu się składa, tam przesuwa, a z tyłu zorganizujemy łóżko
- Nowy Peugeot 408 z trzema „pazurkami” i w efektownej w zieleni. Pod maską nowy, mocniejszy silnik












































